Site icon InTheCage.pl

Tom Aspinall: „Nie nokautuję w minutę? Dla ludzi od razu jestem słaby”

Tom Aspinall: „Nie nokautuję w minutę? Dla ludzi od razu jestem słaby”

YouTube - Paddy Pimblett

Jedno nieczyste zagranie wystarczyło, by wokół mistrza wagi ciężkiej rozpętała się burza. Tom Aspinall nie tylko stracił wynik na UFC 321, ale też stał się celem absurdalnych zarzutów. Teraz w końcu mówi wprost, co myśli o tej narracji.

Tom Aspinall wciąż zbiera rykoszetem po walce z Cirylem Gane na UFC 321. Pojedynek zakończył się no contest po podwójnym trafieniu palcami w oczy, które wyeliminowało Brytyjczyka już w pierwszej rundzie. I choć to Gane popełnił faul, w sieci szybko pojawiła się fala sugestii, że mistrz „szukał wyjścia”.

Aspinall odpowiada krótko: to kompletna bzdura.

Moja skuteczność mnie zabija. Przyzwyczaiłem ludzi do szybkich nokautów. Jak nie kończę walki w pierwszej minucie, od razu czytam, że jestem słaby i że coś jest nie tak. A prawda jest taka, że po prostu trafiają się wyrównane walki.

– powiedział na kanale Paddy’ego Pimbletta.

Brytyjczyk podkreśla, że w starciu z Gane nie zdążył nawet wejść w swój rytm.

Nie zdążyłem go nawet porządnie trafić. A narracja już poszła, jakbym kombinował. Śmieszne. To były czyste faule, nic więcej. Gość powinien po prostu obciąć paznokcie.

– dodał dosadnie.

Konsekwencje są jednak poważne. Aspinall zmaga się z podwójnym widzeniem i czeka go podwójna operacja oczu. Dopiero po niej lekarze zdecydują, kiedy będzie mógł wrócić do treningów – i kiedy UFC ponownie zestawi go z Gane.

Jedno jest pewne: mistrz nie zamierza brać na siebie winy za coś, na co nie miał wpływu. I zapowiada, że przy rewanżu odpowiedź padnie już w klatce.

Zobacz także„Ciryl był gotowy, by skończyć Aspinalla” – sparingpartner Gane szczerze o starciu z UFC 321

źródło: YouTube / Paddy Pimblett | foto: Zuffa LLC

Exit mobile version