Niedokończona historia w wadze ciężkiej wraca na nagłówki. Rewanż, który od miesięcy wisi w powietrzu, znów rozpala emocje – i tym razem po stronie Ciryla Gane płyną bardzo konkretne sygnały. Według jego partnera treningowego, Tom Aspinall uniknął porażki tylko przez splot wydarzeń.

Starcie Ciryla Gane z Tomem Aspinallem na UFC 321 zakończyło się bez rozstrzygnięcia po kontrowersyjnym faulu w postaci przypadkowego trafienia w oko. Francuz był wówczas na dobrej drodze, by przejąć kontrolę nad walką – i według ludzi z jego obozu, zmierzał po skończenie.

Pouya Rahmani, zawodnik PFL i regularny partner treningowy Gane, twierdzi wprost, że rewanż zakończy się zupełnie inaczej.

Pomagałem Ciry­lowi w przygotowaniach do walki z Aspinallem. Jeśli tamten pojedynek wszedłby w drugą rundę, Gane był gotowy, żeby go skończyć. Teraz znów będziemy razem trenować i wierzę, że tym razem zakończy to przed czasem.

Wypowiedź Rahmaniego tylko dolewa oliwy do ognia w sytuacji, w której przyszłość dywizji ciężkiej pozostaje zawieszona. Aspinall przechodzi leczenie po operacji oczu, a termin jego powrotu do klatki wciąż nie jest znany.

W tle coraz głośniej mówi się o możliwym zestawieniu tymczasowym – z udziałem Gane i potencjalnie Alexa Pereiry, który mógłby powalczyć o trzeci pas w UFC. Sam Aspinall przyznał niedawno, że stylistycznie byłby to „bardzo ciekawy pojedynek”.

Na razie jedno jest pewne – obóz Francuza nie ma wątpliwości. Rewanż z Aspinallem to dla nich tylko kwestia czasu. I – jak zapowiadają – tym razem ma mieć on zupełnie inne zakończenie.

Zobacz także„Plan jest jeden – wrócić i go roznieść” – Aspinall o rewanżu z Gane

źródło: Bowks Talking Bouts, YouTube