Choć wielu kibiców uważa, że sędzia Mike Beltran zbyt późno przerwał starcie w Meksyku, sam Drew Dober nie ma do niego pretensji. Amerykanin po raz pierwszy publicznie skomentował swoją porażkę z Manuelem Torresem i przyznał, że jego ciało… walczyło już samo ze sobą.

ZAKŁAD BEZ RYZYKA – każdy do 100 zł – obstawiaj walki MMA na Fortunie!

Pojedynek Drew Dobera z Manuelem Torresem to jedno z tych starć, które na UFC Mexico City wzbudziło najwięcej emocji [OPIS WALKI + WIDEO] – nie tylko z powodu brutalnego zakończenia, ale także kontrowersyjnej decyzji sędziego Mike’a Beltrana. Torres zasypał Dobera serią młotkowych ciosów w parterze, a Beltran długo wstrzymywał się z interwencją. W sieci szybko pojawiły się głosy, że przerwanie walki nastąpiło zbyt późno.

Tymczasem sam Dober… nie widzi problemu. W rozmowie z Damonem Martinem z MMAFighting stwierdził, że nie ma żadnych pretensji do rozjemcy jego ostatniej potyczki.

To było dobre przerwanie.

– powiedział Dober.

Pierwszy lub drugi młotkowy cios przeniósł mnie do innego wymiaru. Moje ciało było gotowe walczyć, ale mnie już tam nie było. Trzymałem się jego nogi, bo nie miałem świadomości tego, co robię. Światła były włączone, ale nikogo nie było w domu.

Dober przyznał, że po obejrzeniu powtórki zauważył, jak jego ręce zaczęły przesuwać się w kierunku kolana Torresa – co według niego świadczyło o braku kontroli i „automatycznym” działaniu organizmu.

Nie szukałbym obalenia poniżej kolana na poziomie UFC. To nie była świadoma decyzja. Mike próbował dać mi szansę, ale moje ciało już działało bez udziału głowy. Dla mojego zdrowia ta walka mogła zostać przerwana wcześniej, ale nie mam pretensji do sędziego, bo on po prostu wykonywał swoją pracę. Jeszcze w szatni przed walką mówił mi, że zna mój styl. Wie, ile obrażeń potrafię przyjąć i że da mi każdą możliwą szansę na poprawę pozycji. Tak naprawdę jedynym winowajcą tego późnego przerwania jest fakt, że moje ciało walczyło dalej, nawet gdy mnie samego już tam nie było.

Zawodnik nie wini więc ani sędziego, ani przeciwnika – winę za porażkę zrzuca na własny organizm, który „włączył autopilota”.

Dober, znany z twardej szczęki i widowiskowego stylu walki, po raz kolejny pokazał, że nie unika odpowiedzialności. Mimo bolesnej porażki z Torresem, zachował klasę i szacunek dla pracy arbitra. Amerykanin nie ukrywa, że ciosy przyjęte w walce z Torresem odbiły się na jego zdrowiu, dlatego teraz priorytetem jest dla niego pełna regeneracja.

Robię wszystko, co w mojej mocy, by dać organizmowi czas na regenerację. W piątek mam wizytę u neurologa, żeby sprawdzić stan mojego mózgu. Noszę okulary z filtrem niebieskiego światła, korzystam z komory hiperbarycznej, stosuję wszelkie możliwe metody, by upewnić się, że mój mózg goi się prawidłowo. Czuję się dobrze, ale chcę mieć pewność, że w trakcie treningów nie pogorszę swojego stanu.

Zobacz także: Patryk Kaczmarczyk zabiera głos w sprawie pasa KSW! „Czuję się wywołany do tablicy”

źródło: bjpenn.com | foto: Chris Unger/Zuffa LLC