McGregor czy Poirier? Kto będzie górą w rewanżu? Typowanie i kursy na hitową walkę

344

Rewanżowe starcie Dustina Poiriera z Conorem McGregorem budzi sporo emocji. Wielu jest zdania, że skoro w pierwszej walce górą był szalony Irlandczyk, to i tym razem bój potoczy się po jego myśli. Jednocześnie fani talentu Amerykanina twierdzą, że do klatki wejdzie inny, lepszy Dustin i to on zwycięży. Dlatego też postanowiliśmy podzielić się z Wami naszym typowaniem tej walki, abyście mogli następnie śmiało wpaść na eFortuna.pl i obstawić tam pewniaczka.

Zgarnij BONUS od Fortuny dla fanów MMA: Zakład bez ryzyka w wysokości do 210 zł oraz bonus od depozytu do 2000 złotych!

Grzegorz: Obaj zawodnicy spotkali się już w 2014 roku. Wówczas zaledwie jeden cios wystarczył Conorowi McGregorowi, aby zapisać Dustinowi Poirierowi pierwszą w karierze porażkę przez nokaut. Od tamtej pory, to Amerykanin pozostawał aktywniejszy, zwyciężył bowiem w 10 walkach, przegrywając po drodze dwa razy. Irlandczyk natomiast wygrał 6 pojedynków i przegrał dwa razy. Punktem wspólnym obu zawodników jest porażka w walce o pas kategorii lekkiej z Khabibem Nurmagomedovem, obaj odklepali duszenia mistrza. Obaj także znokautowali Eddiego Alvareza w drugiej rundzie.
Istotnym faktem, którego nie wolno przeoczyć, jest kategoria wagowa. Zawodnicy po raz pierwszy spotkali się w dywizji piórkowej, rewanżowy pojedynek odbędzie się natomiast w limicie kategorii lekkiej, co działa na korzyść Dustina Poiriera, gdyż wprawdzie McGregor miał pas tej kategorii, ale stoczył w niej raptem dwie walki, „Diament” natomiast, zdecydował się na zmianę dywizji zaraz po wspomnianej porażce z McGregorem.
Wbrew wszelkim opiniom, Conor nigdy nie słynął z potężnej siły ciosu. Swoje sukcesy osiągał fenomenalnym timingiem, wyczuciem i zdolnością do kontrowania przeciwników. Bił bardzo precyzyjnie i amplituda umieszczanych ciosów na szczękach przeciwników posyłała ich na deski. Zmieniając kategorię wagową na wyższą, siła ciosu nieco maleje, natomiast nie będzie ona odgrywała kluczowej roli w tej walce, przynajmniej nie po stronie „Notoriousa”. Poirier oprócz świetnej pracy gardą i ogólnie bardzo dobrej stójki (choć z wieloma elementami brawlu i nieprzemyślanych akcji) ma do zaoferowania także niezłe zapasy oraz dobre szlify w BJJ. Można śmiało rzec, że jest bardzo przekrojowym zawodnikiem, jeśli nie idzie mu w jednej płaszczyźnie, sprawnie szuka rozwiązania w innej. Potrafi poddawać rywali, jego ulubioną techniką jest trójkątna balacha, której próbował w starciach z Pettisem i Hookerem, a udanie ją wykonał w trakcie pierwszego pojedynku z Maxem Hollowayem. Amerykanin bardzo często zakłada także gilotyny, choć te tylko w kontrze na sprowadzenie, a umówmy się, w tej walce raczej mu to nie grozi.
Conor natomiast słynie w oktagonie z niezwykłej pewności siebie, jak już wspomniałem, świetnego wyczucia dystansu oraz dobrego timingu i kontr. Jego gra parterowa jest na niezbyt zadowalającym poziomie, ale obrona przed obaleniami nie wygląda wcale tak tragicznie, jak większość fanów sądzi. Do czasu, kiedy był „świeży”, całkiem nieźle radził sobie z obroną sprowadzeń Nurmagomedova, a to już jest jakiś wyczyn. Poirier może oczywiście próbować obaleń, natomiast uważam, że McGregor będzie w stanie ich bronić, przynajmniej w początkowym etapie walki.
Stylistycznie to bardzo trudny pojedynek dla Amerykanina. Ze swoimi obszernymi niekiedy ciosami sierpowym i odsłanianiem się w trakcie ataków, będzie wystawiał się na kontrę, której na pewno poszuka przeciwnik. Znokautować Irlandczyka będzie piekielnie ciężko, a nie dać się mu ustrzelić – równie niełatwo. Nie wykluczam, że jeśli „Diament” przetrwa pierwsze dwie rundy, stery pojedynku powinien przejmować w swoje ręce, gdyż jego kariera jest zdecydowanie bogatsza w pojedynki kończące się zwycięsko w czwartych i piątych rundach, niż McGregora. Nie ulega też wątpliwości, że Amerykanin kondycyjnie będzie przeważał nad oponentem z Irlandii.
Podsumowując, ciężko totalnie skreślać Poiriera, ale to McGregor jest zdecydowaniem faworytem rewanżowego starcia. Jeśli będzie w stanie powrócić do formy z pojedynku z Eddiem Alvarezem, nie powinien mieć większych problemów z Dustinem, łapiąc go na cios kontrujący gdzieś w drugiej rundzie walki. Jeśli natomiast Poirier przetrwa, Conor zwolni i wyraźnie straci prąd, ciężko wykluczyć scenariusz, w którym to Amerykanin przejmie dowodzenie w pojedynku, mieszając stójkę z obaleniami, a kto wie, czy nie będzie nawet w stanie poddać „Notoriousa”. Mój typ: Conor McGregor przez TKO w 2. rundzie.

Michał: Jak walczyć z Conorem, pokazał Khabib Nurmagomedov. Jednak Poirier nie jest nawet w połowie tak dobry zapaśniczo, jak GOAT z Dagestanu. Dustin to zawodnik kompletny, który umie znokautować, obalić, poddać. Każda z tych płaszczyzn jest solidna. Wiadomo, że najmocniejszym elementem jego gry, jest stójka. W tej płaszczyźnie ma wiele sukcesów.
Jaki jest Conor, każdy widzi. Skandalista, który jeśli już wchodzi do klatki, jest zawsze przygotowany w 110%. Ma niesamowite umiejętności stójkowe i prawdopodobnie najmocniejszy cios w kategorii lekkiej.
Nie będę przywoływać tutaj ich pierwszej walki, która odbyła się prawie 6 lat temu. Ze sportowego punktu widzenia, nie ma to najmniejszego sensu, gdyż obaj mocno się rozwinęli i nie przypominają tamtych zawodników. Oczywiście Irlandczyk nie będzie sobą, jeśli nie przypomni o tym „Diamentowi” na konferencjach prasowych.
W swoich dwóch ostatnich walkach obaj mają identyczną historię. Najpierw klepali po duszeniach Khabiba, by następnie powrócić na ścieżkę zwycięstw w tym roku. W styczniu „Notorious” błyskawicznie uporał się z Donaldem Cerrone, który nie był dla niego żadnym wyzwaniem. Conor potrzebował kilkudziesięciu sekund by znokautować „Kowboja”. Co powiedziała nam ta walka? Kompletnie nic, poza tym że Irlandczyk dalej ma kowadło w pięści.
Co innego Poirier. Jego ostatni pojedynek z Danem Hookerem zakończył się jednogłośną decyzją sędziów. Nie był to jednak spacerek dla Poiriera. Dwie pierwsze rundy wyraźnie należały do Australijczyka, który wiele razy trafiał Amerykanina. Ostatecznie reprezentant ATT w drugim etapie walki okazał się lepszy i wygrał na punkty, jednak nie była to łatwa przeprawa.
Jeśli Poirier rozpocznie pojedynek z Conorem równie ospale, co z Hookerem, to nie mam wątpliwości, że reprezentant SBG znajdzie lukę w obronie Poiriera i znokautuje go. Nie jest też tajemnicą, że McGregor nie jest demonem kondycji i im dłużej potrwa walka, tym jego szanse na wygraną będą mniejsze.
Uważam jednak, że Conor, który jest lepszym strikerem, będzie w stanie posłać na deski Dustina Poiriera w ciągu dwóch pierwszych rund.

Filip: Rewanżowe starcie Conora McGregora z Dustinem Poirierem ma już ładunek emocjonalny, a może zostać wzbogacone jeszcze o mistrzowski pas, który według „Dagestańskiego Orła” zawiśnie na biodrach zwycięzcy wyżej wymienionego starcia. Conor przyzwyczaił nas, że rusza od początku ogniem piekielnym (aż 16 walk kończył w pierwszej rundzie). Z kolei Dustin jest raczej slow starterem i rozkręca się w dalszej części pojedynku. Oczywiście „Diamond” jest o wiele bardziej wszechstronnym zawodnikiem niż Irlandczyk, jednak zabójcza precyzja Conora może okazać się dobrą bronią na tę wszechstronność rywala. W 2014 zaledwie 1 minutę i 46 sekund potrzebował McGregor, aby rozbić Poiriera. Natomiast to było 6 lat temu, w niższej kategorii wagowej i obaj są już na innym etapie sportowego rozwoju. Oczywiście szaleńczy pierwiastek Conora będzie próbował wygrać ten pojedynek zanim obaj panowie wejdą do klatki, choć wydaje mi się, że dużo dojrzalszy psychicznie jest teraz Dustin.
Jaki powinien być plan na McGregora? Oczywiście obalić i stłamsić w parterze. Czy Dustin tak zrobi? Nie sądzę. Domniemam, że rozpocznie w swoim wolnym stylu, starając się mierzyć w stójce z rywalem. Nie wykluczam, że po kilku ciosach zacznie jednak agresywnie odpowiadać, co może przywołać demony z przeszłości. W takich wymianach, przynajmniej na początku walki, w kontrach zabójczo skuteczny będzie „Notorious”.
Być może Conor zalicza regres, a Khabib zabrał mu duszę, ale nie można zapominać o jego chirurgicznej precyzji w zadawaniu ciosów. I choć nie wydaje mi się, że walka zakończy się przed upływem dwóch minut jak ostatnio, to stawiam, że nim usłyszymy gong kończący pierwszą rundę, Irlandczyk zdoła pokonać Poiriera. Nawet gdy Dustin jednak pokusi się o sprowadzenie w pierwszej rundzie, to będzie ciężko obalić Conora. W klinczu McGregora potrafi kąsać ciosami barkiem, a na rozerwanie lubi poczęstować wysokim kopnięciem, jak to miało miejsce w walce z Cerrone. Nie umniejszając stójce Dustina – raczej nie wystarczy, aby posłać na deski Irlandczyka. Jeśli ta walka wyjdzie poza pierwszą odsłonę, to szansę „Diamonda” wzrosną diametralnie. Po pierwsze dlatego, że sam przyspieszy, po drugie: Conorowi zacznie brakować paliwa i znacząco zwolni / straci ochotę do walki. Tak więc, im dalej w las, tym większym faworytem Poirier. Jednak mój typ powędruje w stronę Conora – uważam, że ubije swojego rywala w pierwszej rundzie.

Tymczasem kursy na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
McGregor: 1.35
Poirier: 2.94

Jeśli w nowym roku – tak jak dotąd – chcesz obstawiać gale UFC, KSW, FEN czy Oktagon MMA, zajrzyj koniecznie TUTAJ lub kliknij w banner poniżej.