Tyron Woodley odpalił w kierunku Kamaru Usmana po tym, jak Dana White nazwał Nigeryjczyka najlepszym półśrednim w historii. Były mistrz UFC nie kupuje tego ani przez sekundę i twierdzi, że ranking „GOAT” w wykonaniu szefa organizacji to bardziej nagroda za lojalność niż sportowe osiągnięcia. W długiej rozmowie Woodley punkt po punkcie rozebrał na części zarówno Usmana, jak i całą narrację zbudowaną wokół jego legacy.

Tyron Woodley słynie z tego, że mówi wprost – i tym razem również nie szukał półsłówek. Zapytany o słowa Dany White’a, który goszcząc w podcaście Pound 4 Pound ogłosił Kamaru Usmana największym półśrednim wszech czasów, były mistrz UFC tylko prychnął.

Kamaru nie jest żadnym najlepszym półśrednim w historii. Ja miałem najtwardszą drogę, najtwardsze panowanie, walczyłem z każdym, kto na to zasłużył. A on? On jest tylko gościem, który najwięcej właził w tyłek Danie.

Woodley podkreśla, że Usman od lat dbał o to, by być w dobrych relacjach z prezesem UFC – i według niego to właśnie ta „dyplomacja”, a nie dorobek sportowy, stoi za pochwałami ze strony White’a.

On to był ten: ‘zapraszam wujka Danę do siebie na podcast’, ‘będę siedział w biurze UFC, żeby mnie zauważył’, ‘przyjmę każdą walkę i nigdy nie powiem słowa o pieniądzach’. Takie rzeczy się potem odpłacają. Ale to nie czyni go najlepszym.

„Największy? To nadal GSP. Potem Matt Hughes. Ja i Usman możemy co najwyżej bić się o trzecie miejsce”

Woodley wyjaśnił, że żaden ranking nie może stawiać Usmana ponad legendą, jaką był Georges St-Pierre, ani nad pionierami pokroju Matta Hughesa.

Jak możesz mówić, że Usman jest lepszy niż Georges? Gdy tylko ktoś to powie, nikt już nie traktuje tego poważnie.

Sam Woodley uważa, że w realnym zestawieniu jego prime i prime Usmana… to on byłby górą.

Nigdy nie dali mi rewanżu. Wiedzieli, co by się stało. Dziewięć na dziesięć razy wygrałbym dziewięć.

Relacja „mistrz-uczeń”, która zamieniła się w konflikt

Co ciekawe, Woodley przyznał, że kiedy był mistrzem, Usman regularnie prosił go o rady.

Byłem dla niego jak starszy brat. Na afterach pytał mnie, jak to jest być mistrzem, co robić, jak się ustawić. Nawet to, jak zaczął się ubierać, jak robić media – to ode mnie.

Według Woodleya cała relacja pękła przed walką, kiedy zaczął żartować z Usmana na konferencjach.

On był wtedy obrażony. Nie umiał przyjąć żartu. „Marty” był wściekły, że ktoś, na kogo patrzył jak na wzór, zaczął go roastować.

Woodley o swojej przyszłości: MMA? Tylko jeśli będzie „iskra”

Woodley aktualnie przygotowuje się do bokserskiego pojedynku z Andersonem Silvą, ale zaznacza, że MMA nie jest dla niego definitywnie zamknięte.

Rozmyślam nad tym czy powinienem wracać. Jeśli to tylko ego – to muszę umieć to odpuścić. Ale jeśli trafi się superfight, który mnie podpali… wtedy wracam.

Zobacz takżeTyron Woodley: Islam Makhachev wciąż w cieniu Khabiba

źródło: wywiad dla MMA Fighting | foto: mmamania.com