Jay Silva po KSW 40: Pudzian skopał mi dupę, ale Materla się mnie boi [WYWIAD]

„Bohater ostatniej akcji” Jay Silva, który dzień przed galą KSW 40 wskoczył w miejsce Jamesa McSweeney’a i zmierzył się z Mariuszem Pudzianowskim w walce wieczoru, przyznaje, że jest zawiedziony przegraną, ale absolutnie nie ma wątpliwości, że sędziowie podjęli właściwą decyzję. Twierdzi też, że chciałby rewanżu z Pudzianem, po pełnym obozie przygotowawczym. Nie ukrywa również chęci do ponownego zmierzenia się z Michałem Materlą, który jego zdaniem, przed nim ucieka ze strachu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWieczór Walk R8 – zapowiedź [WIDEO]
Następny artykułSześć walk dodano do gali ACB 74 w Wiedniu
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i wkurza się, że jeszcze na to nie wpadli w Extreme Sports.