Kto dla Eddiego Alvareza na debiut w ONE Championship? Analiza i typowanie par w turnieju.

źródło: ONE, ufc.com

Za pisanie tego artykułu zabrałem się w poniedziałek. Pisałem sobie w najlepsze, aż tu nagle gruchnęła wiadomość o turnieju wagi lekkiej w 2019 roku. Nie ukrywam, że ta informacja obróciła tekst o 180 stopni, ale z drugiej strony zrobiło się ciekawiej.
I jak zwykle nie wszystkim ten turniej „się opłaca”…

Zacznijmy od tego, że w wadze lekkiej organizacji ONE Championship dzieje się dużo. Jest to najciekawsza waga ze wszystkich w tej organizacji. Aby to wszystko ogarnąć, stworzyłem dosyć prowizoryczny, ale spełniający swoje zadanie ranking (UWAGA: nie będę się rozpisywał, czym się sugerowałem tworząc ranking… powiedzmy, że kierowałem się logiką).

*na żółto zaznaczyłem uczestników turnieju

No i na pewno skomplikowana jest sprawa Martina Nguyena (dlaczego nie jest mistrzem i nawet nie uczestniczy w turnieju?). Otóż Australijczyk zwakował swój pas wagi lekkiej ze względu na kontuzję. Niewtajemniczeni mogą o tym nie wiedzieć, ponieważ ONE nie spieszy się ze zmianą mistrzów na oficjalnej stronie. Askren do wczoraj jeszcze był mistrzem, chociaż od dawna było wiadomo, że w azjatyckiej organizacji nie zawalczy. O pas wagi półśredniej będą się natomiast bić Tyler McGuire (12-0) i Zebaztian Kadestam (10-4).

Wróćmy jednak do Nguyena. Myślę, że prędzej czy później walka Alvarez vs. Nguyen się odbędzie. „The Situ-Asian” ma dar zmieniania walki jednym ciosem – w taki właśnie sposób zdobył dwa pasy. Chociaż ostatnio zdecydowanie przystopował: z trzech ostatnich walk dwie przegrał (obie w wadze koguciej), a wiktoria z Christianem Lee – delikatnie mówiąc – szału nie robiła. Nguyena zostawmy więc w spokoju, niech zdrowieje.

Przyjrzyjmy się po kolei (a niech będzie od końca!) wszystkim uczestnikom turnieju. A głównego bohatera naszej analizy, czyli Eddiego Alvareza, zostawimy na koniec.

Ariel Sexton
Kostarykanin stoczył w ONE sześć walk i z czterech wychodził obronną ręką. Nie daję mu osobiście za dużych szans, bowiem żaden z jego skalpów nie jest na rankingu wyżej. Z drugiej strony – może zaskoczyć po raz kolejny nietypową dźwignią, jak z Kotą Shimoishi. Skończył przed czasem wszystkie 12 wygranych pojedynków. Jednakże raczej nie jest faworytem.

Timofey Nastyukhin
Sytuacja tutaj jest całkiem podobna, jak z Kostarykaninem. Rosjanin jednak wygrał z Amirem Khanem, który będzie walczył teraz o pas. Jest też zawodnikiem agresywnym i efektownym (najszybszy nokaut w historii ONE z Robem Lisitą). Gali ‚Conquest Of Heroes” jednak nie będzie wspominał miło – przegrał w niecałe dwie minuty z Arslanalievem.

Saygid Guseyn Arslanaliev
Agresywnie zawsze nastawiony Dagestańczyk rekord ma skromny. Jedyną jednak porażkę odniósł przez dyskwalifikację, a ostatnie dwa zwycięstwa odniósł nad mocnymi przeciwnikami – doświadczonym Tetsuyą Yamadą (który znajduje się tuż poza rankingiem) oraz omawianym przed chwilą Nasyukhinem (co dla mnie było wielką niespodzianką). Ponadto wszystkie swoje zwycięstwa odniósł przez skończenie. Warto mu się przyjrzeć.

Ev Ting
W przeciwności do wcześniejszych zawodników wyróżnia się solidnością zarówno w parterze, jak i w stójce. Ma ogromne doświadczenie – stoczył w ONE 13 walk, z czego 10 wygrał. Nigdy jednak nie był mistrzem i po turnieju też takowym raczej nie będzie, co pokazała walka z Aoki’m, w której został okropnie rozbity w 57 sekund. Stawiam na miejsca 3 – 4.

Amir Khan
Ma rekord nokautów w ONE (11-2!), jest dalej młodym zawodnikiem i będzie walczył o pas z Folayangiem. Uważam jednak, że jest nieco przehypeowany. Title shota zapewnił sobie wygraną z Honorio Banario, który „eliminatora do eliminatora pasa” zapewnił sobie – wątpliwej słuszności zresztą – decyzją sędziów. Wszystko sprawdzi pojedynek z Folayangiem – jednym z najbardziej doświadczonych i mocnych zawodników w organizacji. Jestem ciekawy wyniku tej walki.

Eduard Folayang
Trudno znaleźć chyba bardziej solidnego i doświadczonego zawodnika w ONE, niż Filipińczyk (rekord 10-4). Nie jest zawodnikiem mega efektownym i ciekawym, ale jego spokojny i niemal pozbawiony błędów styl walki, pozwolił na wygrywanie z takimi zawodnikami jak Shinya Aoki, Ev Ting, czy Tetsuya Yamada. Szansę walki o pas wywalczył pokonując dwóch niepokonanych wcześniej Rosjan- Kharuna Altangerieva (11-1) i Aziza Pahrudinova (20-1-1).

Shinya Aoki
Fighter, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Japończyk jest chyba najbardziej pokrzywdzonym zawodnikiem z całej ósemki. Wygrana z Ev’em Tingiem w niecałą minutę miała zapewnić szansę walki o pas… a tu klops. Pojawił się Alvarez, turniej, a walka o pas nie będzie pomiędzy nim, a Folayangiem (byłby to rewanż obu panów), a Folayangiem i Khanem. Jednakże Japończyk będzie jednym z faworytów turnieju, bowiem seria trzech zwycięstw – i to w pierwszej rundzie – robi wrażenie.

I przechodzimy do gwiazdy wieczoru, truskawki na torcie… Eddiego Alvareza. Wytypujmy pięciu kandydatów na debiut dla byłego mistrza UFC.

Ev Ting – wydaje mi się, że jest to dobry przeciwnik na debiut. Ma doświadczenie, niezły rekord, „wstydu nie będzie”, ale z drugiej nie powinien zagrozić Alvarezowi. Ostatnią walkę bowiem ekspresowo przegrał z ewentualnym przeciwnikiem numer 2.

Shinya Aoki – panowie mierzyli się w przeszłości dwukrotnie. Najpierw na gali K-1 w 2008 roku, a później na gali Bellatora w 2012. Jest jeden do jednego. Trylogię z pewnością oglądałaby spora rzesza fanów nie tylko ONE, ale całego MMA, jednakże wydaje mi się, że zawodnicy zostaną zestawieni po dwóch stronach drabinki, by w finale ewentualnie zmierzyli się ze sobą po raz trzeci. Finał grand prix wagi lekkiej o pas mistrzowski brzmi dużo lepiej niż ćwierćfinał grand prix, prawda?

Ariel Sexton – chyba największy underdog tego turnieju. Jeśli organizacja aż tak będzie chciała „zbudować” Alvareza, może dać mu Sextona. Umiejętności w parterze nie można jednak Kostarykaninowi odmówić. Na papierze Alvarez wydaje się być natomiast kilka klas wyżej.

Przegrany pojedynku Khan vs. Folayang – całkiem logiczna opcja. Obaj zawodnicy mają za sobą dużo walk w organizacji, żadnego z nich nie można określić mianem buma. Walka o pas jest (przynajmniej według mnie) zarazem walką decydującą o pozycji w turnieju. Na „chłopski rozum” mistrz w ćwierćfinale nie dostanie numeru jeden albo dwa (w tym wypadku Aoki i Alvarez).

Saygid Guseyn Arslanaliev – zawodnik z najskromniejszym rekordem (6-1). Jest jednak obiecujący i efektowny, a więc nie wydaje mi się, by matchmakerzy dali go na pożarcie „Królowi Podziemia”. Bo jego szanse z Eddie’m byłyby nikłe.

Myślę, że turniej będzie dopiero początkiem ery Alvareza w ONE. Myślę, że kiedyś zobaczymy walkę Alvarez vs Nguyen, a być może nawet pojedynek Alvarez vs. Tonon. Może również zaatakuje pas wagi półśredniej… ale to wszystko kiedy indziej. Niewątpliwie w karierze Alvareza w ONE pomoże kreatywność matchmakerów.

Oto pary ćwierćfinałowe, chyba najbardziej logiczne:
Wygrany pojedynku Folayang – Khan vs. Timofey Nastukhin
Shinya Aoki vs. Ariel Sexton
Przegrany pojedynku Folayang – Khan vs Saygid Guseyn Arslanaliev
Eddie Alvarez vs Ev Ting

Jak Wam się podobają takie pary turniejowe?

autor: Błażej Piechota