Prezes FEN komentuje spór z Paczuskim i Parke

W ostatnim czasie sporo się mówiło konflikcie na linii FEN – Radosław Paczuski oraz FEN – Norman Parke. Organizacja postanowiła wydać oświadczenie, którego treść zamieszczamy poniżej:

O sytuacji Radosława Paczuskiego:

„Sytuacja jest bardzo złożona. Jest to dla mnie policzek, że Radek pierze pewne brudy publicznie. Nie chciałem tego wątku poruszać, bo długo ze sobą współpracowaliśmy, ale jeżeli zawodnik teraz pluje na naszą federację, to nie mogę obok tego przejść obojętnie.

Radek wynegocjował z nami kontrakt przed walką ze Stanisławem Zaniewskim o pas mistrzowski. Kontrakt obowiązywał na dwa lata, czyli kończy się z końcem 2019 roku. Radek zdobył pas, miał go bronić w październiku 2019 rok, ale nabawił się kontuzji. Później, przed walką w Warszawie, napisał do mnie sms-a (którego opublikuje później na Facebooku), żeby go nie ogłaszać na Warszawę, bo on za te pieniądze na pewno nie będzie walczył. Suma kontraktu była pięciocyfrowa, a on domagał się podwyżki, mimo że zawalczył tylko raz. Pojawił się temat występu w Warszawie na ACA. Nie chciałem się na to zgodzić, bo walka odbywała się w tym samym miejscu, w tej samej hali, cztery tygodnie przed FEN 24.

Spotkaliśmy się w cztery oczy. Radek powiedział, że albo dostanie trzy razy więcej pieniędzy, niż ma obecnie za walkę, albo dostanie dwukrotną podwyżkę i chce walczyć na obu galach.

Powiedziałem: Radek, ale ty masz z nami ważny kontrakt.
Na to usłyszałem coś, czego nie zapomnę. Radek spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: Dla mnie ten kontrakt jest tyle wart, co gówno.

Nie spałem dwie noce, bo nigdy nikt mnie tak nie potraktował, jak on. Żaden zawodnik. Moi wspólnicy byli przeciwni, ale ja zgodziłem się na jego występ na ACA. Ostatecznie Radek dostał podwyżkę i za walkę otrzymał 150% wynagrodzenia, które było zawarte w kontrakcie.

Radek dostał propozycję walki z Łukaszem Radoszem. Powiedział, że nie zamierza się z nim bić, bo powiedział, że będzie nudna, nie pasuje mu jego styl i zaczął wymyślać. Potem była opcja obrony pasa z Darrenem Ansteyem, ale dwa tygodnie przed galą, gdy Anstey miał już kontrakt podpisany na pięć rund, Radek powiedział, że nie będzie robił wagi i znowu chce więcej pieniędzy. Koniec końców stwierdził, że wagi mu się robić nie chce i wymusił na nas catchweight 88 kilogramów.

Chciałem powiedzieć w jednym z wywiadów po walce, że Radek nie jest już naszym mistrzem. Ugryzłem się w język. Tak naprawdę jeżeli zawodnik rok nie broni tytułu, to powinien być mu on zabrany. Nie chciałem jednak tego robić, bo – tak jak mówię – naprawdę nie dążyłem do kłótni i chciałem się dogadać. Potem Paczuski zaczął nas obrażać. Nas, jako federację. Ogłaszam zatem: Radek pasa już nie odzyska. Ani formalnie, ani fizycznie. Nie jesteśmy już zainteresowani jego usługami.

Radek dostał całe wynagrodzenie. Zgoda – część z opóźnieniem, ale pierwsza tura to było więcej niż zapisane w kontrakcie. Wszyscy nasi zawodnicy w historii zawsze otrzymali wynagrodzenie. Nie ma nawet jednego zawodnika, któremu wisimy kasę. Nie odwołaliśmy żadnej gali od ponad pięciu lat. To o czymś świadczy.

O sytuacji Normana Parke:

Z Normanem podpisaliśmy kontrakt. Otrzymał od nas również 6 tysięcy funtów zaliczki. Prosił o to, miał problemy finansowe, zgodziliśmy się. Ogłosiliśmy jego walkę z Lubinie. Do dziś nie wypłacił nam nawet złotówki. Zgłosiła się do nas kancelaria prawna, która zajmuje się prawem w sporcie. Sprawą już się zajmują. Wszystkie nasze sprawy kontraktowe, które kiedyś zbagatelizowaliśmy, w końcu będą rozwiązane.”

Informacja prasowa