ACA 101 – podsumowanie i relacja z karty wstępnej [WIDEO]

Zapraszamy do śledzenia relacji z karty wstępnej gali ACA 101, która odbywa się w Warszawie. 

70.3 kg: Brian Foster vs. Amirkhan Adaev

Runda 1:

Wymiana kopnięć na środku klatki. Dobry cios Adaeva! Forster na deskach! Szybko jednak wstał i zawodnicy wrócili do wymiany cios-za-cios. Próba sprowadzenia Fostera za dwie nogi, dopchnął Adaeva pod siatkę i grzmotnął nim o ziemię. Natychmiast przeszedł do bocznej, szukając trójkąta rękoma. Wstał, wjechał z ciosem, ale popełnił błąd i to rywal znalazł się na górze, gdzie spuszczał krótkie ciosy na jego głowę. Adaev niewiele był w stanie zrobić, będąc z góry, gdyż Brian Foster wykonywał doskonałą pasywność, która uniemożliwiała mu wyprowadzanie jakichkolwiek akcji. Pod koniec rundy, Amirkhan Adaev wskoczył do gardy rywala po nieudanej próbie balachy w wykonaniu Fostera.

Runda 2:

Wymiana kopnięć i ciosów. Foster spróbował obrotówki, którą nie trafił i kosztowało go to sprowadzeniem walki do parteru przez Adaeva. Próba skrętówki w wykonaniu Amirkhana! Foster jednak wyszedł z niedogodnej pozycji, choć znajdował się na plecach. Doskonałe przetoczenie! Przez chwilę Foster był na górze, choć za moment walka powróciła do stójki. Próba duszenia w klinczu, jednak Adaev wyciągnął głowę. Pojedynek ponownie trafił do parteru, zaś z Amirkhanem z góry. Adaev podniósł pozycję, Foster wyprowadził trzy upkicki, z czego jeden centralnie trafił w szczękę rywala, który padł nieprzytomny na matę. Sędzia natychmiast zainterweniował i przerwał starcie, które przez dyskwalifikację po kopnięciach w głowę przeciwnika znajdującego się w parterze wygrał Amirkhan Adaev.

65.8 kg: Dmitry Parubchenko vs. Lom-Ali Eskiev

Runda 1:

Lom Eskiev mocno ruszył na rywala, zasypał go gradem ciosów, jednak ten sklinczował, co utorowało Lom-Aliemu drogę do sprowadzenia. Dmitry Parubchenko natomiast wyciągnął głowę z próby gilotyny i powrócił do stójki. Parubchenko wyprowadzał sporo kopnięć, jednak Eskiev nie pozostawał mu dłużny, choć on kopał głównie na głowę. Walka pod siatką, mocny prawy Eskieva doszedł do głowy Parubchenki! Dmitry na deskach, Eskiev bije! Parubchenko przetrwał, powoli wstając po siatce, inkasując przy tym wyprowadzone z nutką ryzyka – kolano na korpus. Klincz, zerwanie wyniesieniem przez Eskieva. Kolejne ciosy, każdy podłączał mocno już naruszonego Parubchenkę! Ponownie padł na deski, sędzia pozwolił mu natomiast przyjąć niepotrzebnie kilkanaście ciosów… Gdy jednak Herb Dean się obudził – przerwał starcie. Parubchenko mocno obity jeszcze przez kilka minut nie był w stanie podnieść się z maty.

120.2 kg: Mateusz Łazowski vs. Przemysław Dzwoniarek

Runda 1:

Obaj zawodnicy zaczęli na tyle spokojnie, że przez pierwszą minutę nie padł ani jeden cios. Gdy tylko Łazowski ruszył, Dzwoniarek spróbował obalenia, jednak nieskutecznego. Przemysław ponownie ruszył po nogi rywala, tym razem – choć wydawało się na początku, że Mateusz i tę próbę obroni – dopiął swego. Dobra kontrola w wykonaniu Dzwoniarka, zmiany pozycji i ciosy. Łazowski doczołgał się jednak pod siatkę, czym utrudnił nieco mobilność i możliwość zmiany pozycji Dzwoniarkowi. Mnóstwo mocnych ciosów spadało na głowę Łazowskiego, Dzwoniarek postraszył go także próbą gilotyny. Na nic, bo walka powróciła do stójki, gdzie po chwili Przemysław ponownie spróbował obalenia, lecz Mateusz genialnym odrzutem bioder wybronił tę próbę i poczęstował rywala kilkoma mocnymi ciosami.

Runda 2:

Łazowski starał się zamykać rywala na siatce. Dzwoniarek ponownie próbował obaleń, choć Łazowski bardzo dobrze ich bronił, spuszczając przy tym sporo ciosów na głowę przeciwnika. Dzwoniarek ewidentnie zaczął odczuwać mocne ciosy przeciwnika, rozpaczliwie ponawiając próby sprowadzenia walki do parteru, niekiedy je wyłącznie markując – co spotykało się z natychmiastową reakcją oponenta.

Runda 3:

Ostatnie, decydujące starcie. Niewiele się zmieniło, a można by rzec, że praktycznie nic, względem poprzedniej rundy. Dzwoniarek za wszelką cenę chciał przenieść pojedynek do płaszczyzny parterowej, zaś rywal – utrzymać walkę na nogach. Dobra obrotówka na korpus w wykonaniu Łazowskiego. Pół rundy do końca niezbyt efektownej walki – obaj zawodnicy otrzymali upomnienie od sędziego, aby walczyli. Nic się jednak w obrazie pojedynku nie zmieniło. Jak wyglądał? Patrz wyżej.

Sędziowie ponownie byli zgodni, jako zwycięzcę wskazując Mateusza Łazowskiego.

120.2 kg: Daniel James vs. Ruslan Magomedov

Runda 1:

Ruslan Magomedov zaczął od niskich kopnięć, Daniel James starał się je skontrować. James mocno ruszył, jednak przestrzelił kilkoma ciosami. Po chwili rywal złapał klincz, choć to Daniel miał kontrolę, gdyż bez większych problemów odwrócił pozycję pod siatką. Mocne kolana z obu stron, choć więcej wyprowadzał ich James. Równo w połowie rundy klincz został zerwany, walka powróciła na środek klatki, a Magomedov ponownie kopał rywala z dystansu, mieszając płaszczyzny ciosów. Jedno z kopnięć Rosjanina zabłąkało się w okolice krocza, choć James nie potrzebował długiej przerwy. Po wznowieniu pojedynku – Ruslan wyprowadzał coraz więcej lowkicków na wykroczną nogę rywala, który ewidentnie nie potrafił znaleźć na nie odpowiedzi i szybko poszedł w klincz, częstując Magomedova kolanami na udo. 5 sekund przed końcem walki, Rosjanin odwrócił pozycję i sam wyprowadził kilka kolan w nogę Jamesa.

Runda 2:

Początek drugiego starcia, Magomedov mocno ruszył z kopnięciami na wykroczną nogę. James wyraźnie podirytowany, z okopaną nogą, poleciał z mocnymi ciosami bez obrony. Rywal jednak dobrze trzymał dystans i mnożył różnorakie techniki nożne, którymi częstował Jamesa. Daniel ostro ruszył, choć przeciwnik sprytnie unikał ciosów, idąc po łuku klatki. Wysokie kopnięcie Magomedova doszło do głowy i lekko zachwiało Jamesem, który ponownie poszedł w klincz. Zerwanie, obraz pojedynku do końca rundy się nie zmienił – Rosjanin kopał, a James totalnie bez pomysłu na starcie, zbierał każdy możliwy cios. Koniec drugiej rundy.

Runda 3:

James od początku ruszył po klincz, choć Magomedov nie dał się złapać. Rosjanin starał się zamykać Daniela Jamesa na siatce i ponownie realizował swój plan z okopywaniem jego nóg. Wyprowadzał też ciosy na korpus. Dobra obrotówka doszła do wątroby Jamesa. Dwie minuty przed końcem walki, Rosjanin ustawił się na siatce, gdzie otrzymał mocny cios od rywala. Natychmiast jednak sklinczował i dostawał ciosy kolanami. Zerwanie, wymiana na niskie kopnięcia, koniec usypiającego pojedynku.

Sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Ruslana Magomedova.

120.2 kg: Shelton Graves vs. Alikhan Vakhaev

Runda 1:

Alikhan Vakhaev rozpoczął od kopnięć na tułów, Shelton Graves ostrożnie szukał okazji do zaatakowania, po chwili mocno ruszył, ale został skontrowany przez rywala wyprowadzającego ciosy ze wstecznego. Następnie Vakhaev wyprowadził wysokie kopnięcie, które Graves częściowo zblokował. Zaś ostrożna i bezpieczna walka, wzajemne badanie i czekanie na akcję rywala. Coraz więcej kopnięć Vakhaeva zaczęło dochodzić do korpusu Gravesa. Zapędzony pod siatkę Shelton otrzymał bardzo mocny cios, który ewidentnie zrobił na nim wrażenie. Doświadczony zawodnik złapał jednak klincz, aby przetrwać trudne chwile, choć Alikhan szybko rozerwał chwyt i poczęstował przeciwnika ciosem. Klincz pod siatką, kontrola po stronie Vakhaeva. Koniec pierwszego starcia.

Runda 2:

Na rozpoczęcie drugiego starcia ponownie Vakhaev okopywał rywala middlekickami. Zwarcie, klincz, mocne ciosy wyprowadzane przez Alikhana. Graves jednak stał i cały czas szukał pojedynczego, mocnego ciosu. Za każdym razem, gdy trafiał rywala, ten natychmiast klinczował i kontrolował go pod siatką. Rozerwanie, mocny lewy dochodzi do szczęki Sheltona Gravesa! Vakhaev poczuł krew i bił z całej siły rywala, który zasłonięty za podwójną gardą czekał, aż sędzia przerwie pojedynek. Koniec!

65.8 kg: Attila Korkmaz vs. Levan Makashivili

Runda 1:

Attila Korkmaz rozpoczął od niskich kopnięć. Niewiele akcji, zapędził Levana Makashiviliego pod siatkę. Rywal jednak szybko uciekł z niedogodnej pozycji, skutecznie przenosząc walkę do parteru. Korkmaz pozostawał aktywny z pleców, próbując gilotyny i skręcając się do balachy, ale Makashivili był czujny i nie dał się poddać, podniósł pozycję i spuścił na głowę przeciwnika kilka mocnych ciosów. Na pół minuty przed końcem pierwszego starcia, walka powróciła do stójki, jednak kilka sekund przed gongiem oznajmiającym koniec starcia – Korkmaz ponownie został obalony.

Runda 2:

Początek drugiej rundy – chwilowa wymiana ciosów w stójce i ponownie, błyskawiczne oraz skuteczne przeniesienie walki do parteru w wykonaniu Makashviliego. Levan dobrze kontrolował Korkmaza, świetnie pracując z góry, spuszczając co jakiś czas kilka ciosów na korpus przeciwnika. Makashvili popełnił jednak błąd, który Korkmaz wykorzystał do próby skrętówki na nogę. Levan bez większych problemów wyszedł z dźwigni, natomiast stracił pozycję w parterze. Rozpędzony Korkmaz starał się zadać przeciwnikowi jak najwięcej ciosów. Makashvili ponownie poszedł po obalenie, jednak Korkmaz dobrym odrzutem bioder obronił próbę przeniesienia walki do parteru. Kilkanaście sekund przed końcem drugiej rundy zawodnicy pracowali w klinczu pod siatką, gdzie kontrolę miał Levan Makashvili.

Runda 3:

Początek ostatniej rundy wyglądał niemalże bliźniaczo do dwóch poprzednich starć. Levan szybko starał się sprowadził przeciwnika do parteru, choć ten tym razem nie dał się obalić. Nie minęło jednak nawet pół minuty, a Makashvili ponownie spróbował sprowadzenia i – tym razem skutecznego. Garda, Levan z góry. Rozbijał i kontrolował Korkmaza, który spróbował nieudanego przetoczenia. Próba balachy w wykonaniu Korkmaza, skontrowana przez Makashviliego, skutkowała oddaniem pleców Levana. Rywal jednak nie wykorzystał pozycji. Pojedynek powrócił do stójki na ostatnią minutę, gdzie agresywniejszy był Korkmaz, który miał świadomość, że na kartach sędziowskich nie wygra walki. Szukał wymian, jednak Levan unikał walki, nie ryzykując przegrania wygranego pojedynku przed czasem. Koniec walki.

Sędziowie jednogłośnie wskazali Levana Makashviliego jako zwycięzcę pojedynku.

64 kg (CW): Dileno Lopes vs. Robert Emerson 

Runda 1:

Robert Emerson zaczął agresywniej, spychając ciosami prostymi Dileno Lopesa na siatkę. Tam złapał klincz, który rywal zerwał. Po chwili walka przeniosła się na środek oktagonu, gdzie Lopes udanie obalił Emersona, szukając poddania anakondą. Robert wyszedł, wstał, ale Lopes złapał gilotynę w stójce. Po chwili, zawodnicy znaleźli się w parterze, Emersonowi wypadł ochraniacz na szczękę, ale duszenie było tak ciasno zapięte, że zmuszony był odklepać.