Rywalizacja, która miała się wypalić, wciąż tli się pod powierzchnią. Choć od ostatniej walki minęły lata, Dustin Poirier jasno daje do zrozumienia, że pewnych słów i granic się nie zapomina. Jedno krótkie zdanie wystarczyło, by znów rozpalić temat jego relacji z Conorem McGregorem.

Historia tej rywalizacji jest dobrze znana kibicom UFC. Pierwsze starcie Dustin Poirier i Conor McGregor stoczyli w 2014 roku w kategorii piórkowej. Wtedy górą był Irlandczyk, który zakończył pojedynek technicznym nokautem w pierwszej rundzie, potwierdzając medialne zapowiedzi.

Do rewanżu doszło siedem lat później, już w wadze lekkiej. Tym razem narracja była spokojniejsza, a role się odwróciły – Poirier znokautował McGregora w pierwszej rundzie i doprowadził do trylogii.

Trzecia walka, rozegrana w 2021 roku, przebiegła już w zupełnie innej atmosferze. McGregor wrócił do agresywnego trash talku, uderzając także w rodzinę rywala. W klatce jednak ponownie przegrał – Poirier wygrał przez TKO po kontuzji nogi Irlandczyka.

Choć z czasem McGregor publicznie złagodził ton, a nawet pogratulował Poirierowi narodzin dziecka, temat ich relacji wrócił podczas ostatniej rozmowy „Diamonda” z Arielem Helwanim.

Na pytanie o Conora McGregora, Poirier odpowiedział bez wahania:

J*bać Conora.

Dopytywany o szczegóły, Dustin Poirier nie dodał już nic więcej – jedynie pokręcił głową, dając jasno do zrozumienia, że urazy z czasów trylogii nie zostały zapomniane ani wybaczone.

Rywalizacja Poirier – McGregor może i sportowo jest zamknięta, ale emocjonalnie wciąż pozostaje otwarta.

Zobacz takżeConor McGregor reaguje na decyzję Dany White’a. Walka z Michaelem Chandlerem wypada z gry?

źródło: The Ariel Helwani Show | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC