Ogłoszenie walki między Rondą Rousey a Giną Carano na platformie Netflix wywołało lawinę komentarzy w świecie MMA. Czy powrót dwóch ikon kobiecego sportu po latach nieobecności to błogosławieństwo dla dyscypliny, czy ryzykowny krok w stronę czystego show?
16 maja w Los Angeles Ronda Rousey (12-2) i Gina Carano (7-1) zmierzą się w Intuit Dome w pierwszej transmisji MMA na platformie Netflix. Była mistrzyni UFC ostatni raz walczyła w grudniu 2016 roku, przegrywając z Amandą Nunes, podczas gdy Carano powraca po 17 latach nieobecności – jej ostatni występ to pamiętne starcie z Cris Cyborg w 2009 roku.
Polskie zawodniczki MMA podzieliły się z nami swoimi przemyśleniami na temat tego spektakularnego powrotu, a ich opinie okazały się zaskakująco zróżnicowane. Większość ekspertek podchodzi do wydarzenia z mieszanymi uczuciami, balansując między entuzjazmem a realizmem sportowym.
Sceptycyzm wobec formy zawodniczek
Róża Gumienna nie ukrywa swoich wątpliwości co do sportowego aspektu pojedynku.
Druga moja myśl to na pewno fakt, że jest to raczej kategoria show, nie takie kryteria walki typowo sportowej. Argumentuję to tym, że panie bardzo długo nie walczyły w oktagonie, a tak długa absencja może być powiązana z tym, że ciężko będzie im doprowadzić swój organizm do takiego piku, do takiej formy, jaką miały wcześniej.
wyjaśnia zawodniczka, dodając istotny kontekst rozwoju dyscypliny.
Też nie ukrywajmy, że sporty walki, MMA bardzo ruszyły do przodu pod względem techniczno-taktycznym – trzeba być bardzo wszechstronnym, więc tutaj już też możemy widzieć tę różnicę, oglądając w tej chwili czołówkę światową.
Podobne obawy wyraża Klaudia Syguła, która wprost stwierdza:
Uważam, że jest on zupełnie niepotrzebny, chyba że chodzi o kwestie finansowe. Obie robiły bardzo fajną karierę wiele lat temu i uważam, że powrót po tak długiej przerwie może przynieść więcej minusów niż plusów, bo nie sądzę, że dziewczyny są w jakiejś wyśmienitej formie.
Karolina Kowalkiewicz również wyraża nostalgię za lepszymi czasami obu zawodniczek:
Nachodzi mnie taka refleksja, że fajniej by było zobaczyć tę walkę dziesięć lat temu, bo teraz nie wiem, w jakiej formie będą. Podchodząc do tego na chłodno i analizując, no to wiadomo, że obydwie już najlepsze czasy mają dawno za sobą.
podsumowuje.
Ronda Rousey faworytką
Mimo wątpliwości, większość polskich ekspertek wskazuje Rousey jako faworytkę starcia. Aga „KUMA” Brysz (Niedźwiedź) nie kryje swojego entuzjazmu:
Wywodzę się z judo, ta dyscyplina jest na zawsze w moim sercu, więc stawiam na Rondę! Gdy zaczynałam moją przygodę z MMA, to Ronda Rousey była tą najlepszą i chciałam być jak ona. Carano tak średnio pamiętam, szczerze mówiąc, nawet nie wiem, dla jakiej organizacji walczyła. (…) Chciałabym zobaczyć starą dobrą Rondę, która wchodzi, rozjeżdża i kończy blachą, i trzymam mocno kciuki, żeby udało jej się poukładać życie osobiste, żeby wyszła w takiej właśnie formie!
podsumowuje.
Giada Ghizzo przedstawia nieco bardziej analityczne (a nie emocjonalne) podejście:
Ja typuję Rondę Rousey jako faworytkę, bo ma dłuższą karierę zawodową, całe życie była związana ze sportem, ma większe doświadczenie i prawdopodobnie lepszą kondycję. Ma też krótszą przerwę od ostatniej walki.
Wiktoria Czyżewska dodaje:
Myślę, że faworytką będzie Ronda Rousey – jest młodsza, a od jej ostatniej walki minęło dużo, dużo mniej czasu niż od ostatniej walki Giny Carano.
Adrianna Kreft przyznaje jednak szczerze:
Co do wyników, nie jestem w stanie powiedzieć, bo dziesięć lat przerwy w oktagonie u jednej i drugiej, no to jest dość sporo. Zależy po prostu, która dziewczyna w tym okresie przygotowała się lepiej i da z siebie więcej. Ale nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, która jest faworytką tego starcia.
twierdzi zawodniczka.
Pozytywny wpływ na popularyzację kobiecego MMA
Pomimo sportowych wątpliwości, polskie zawodniczki dostrzegają ogromny potencjał promocyjny wydarzenia. Joanna Jędrzejczyk, sama będąca ikoną kobiecego MMA, wyraża pełne poparcie:
Jestem szczęśliwa, bo Ronda Rousey zrobiła kawał dobrej roboty dla kobiecego MMA i w ogóle dla MMA na całym świecie. Dla UFC oczywiście jest jedną z pionierek, w ogóle jeżeli chodzi o kobiece MMA.
Była mistrzyni UFC podkreśla również znaczenie platformy Netflix i Jake’a Paula:
No, MVP naprawdę rzucił nowe światło na sztuki walki, rzucił światło na boks, pięściarstwo. Czasami jest to daleko od sportu, no, ale też nie oszukujmy się – nie zmierzyły się z nim amatorzy, tylko wielkie sławy, Mike Tyson czy inne znane osoby, więc jest jakiś głęboki sens, nawet jeżeli to ma być tylko i wyłącznie biznesowe.
Jędrzejczyk dodaje istotną obserwację o zarobkach:
Kurczę, naprawdę ten facet powoduje, że my, kobiety, zaczynamy zarabiać i dostajemy po prostu wynagrodzenie adekwatne do tego, jakie pieniądze przynoszą nasze walki. I to jest coś niesamowitego.
Aga Brysz zwraca uwagę na kluczowy aspekt dla kobiecego MMA:
Nie oszukujmy się, Netflix jest teraz mega popularną platformą, więc możemy im być tylko wdzięczni za popularyzację kobiecego MMA. Jest nas mega mało w tym sporcie, więc myślę, że transmisja na tak dużych platformach ogromnie się przyczyni do popularyzacji tego sportu.
Zawodniczka dodaje również ważny komentarz o dziedzictwie:
Mega mi się to podoba, że po raz kolejny zobaczymy Rondę, która budowała kobiece MMA i zawdzięczamy jej to, że kobiece MMA pojawiło się w największej organizacji.
Obawy o wizerunek sportu
Giada Ghizzo wyraża pewne obawy dotyczące kierunku rozwoju MMA:
Fakt, że walka będzie transmitowana na Netflixie, jako zawodniczkę trochę mnie niepokoi, bo sport może iść coraz bardziej w stronę show, a mniej w stronę czysto sportową. Z drugiej strony bardzo się cieszę, że w klatce zobaczymy dwie kobiety i dwie prawdziwe zawodniczki.
Jednocześnie Ghizzo dostrzega pozytywne aspekty:
Moim zdaniem dla świata MMA nie ma złej reklamy. To prawda, że postacie takie jak Conor McGregor czy eventy jak ostatnio Jake Paul vs Mike Tyson nie zawsze budują najlepszy wizerunek sportów walki, ale dzięki nim wiele osób w ogóle poznało ten świat.
Adrianna Kreft również podkreśla komercyjny charakter wydarzenia:
Generalnie myślę, że to starcie jest głównie nastawione na jak największe spieniężenie tej walki. Nie chodzi tutaj jakoś o mega aspekt sportowy, bo nie umniejszając im oczywiście, bo to są żywe legendy kobiecego MMA. Ale tak czy siak, moim zdaniem jak najbardziej na plus takie zestawienie, bo może to przyciągnąć po prostu uwagę osób, które na co dzień się tym MMA nie interesują, a mają na przykład subskrypcję na Netflixie.
Ostrożny optymizm i przestrogi
Róża Gumienna przedstawia najbardziej wyważone podejście, uznając zarówno sportowe, jak i osobiste motywacje zawodniczek:
Jeżeli jest to podyktowane wyłącznie względami finansowymi, to oczywiście każdy podda to swojej ocenie. Natomiast możliwe, że jest to związane z tym, że panie po prostu zatęskniły za tym całym środowiskiem, za emocjami, które towarzyszą przygotowaniom.
wyjaśnia, dodając psychologiczny kontekst.
„Ponieważ już z biegiem lat wiem, że dobrostan psychologiczny, dobrostan mentalny jest bardzo ważny. Sportowcom jest trudno rozstać się ze sportem, więc takie powroty, może aż nie tak spektakularne po tylu latach, ale są i będą.
Klaudia Syguła ostrzega jednak przed potencjalnymi konsekwencjami:
Na pewno jest to wielki comeback, więc uważam, że odniesie się szerokim echem i na pewno przyczyni się do popularyzacji. Jedyna rzecz, która mnie zastanawia, to forma dziewczyn, bo jeżeli ta walka będzie wyglądała bardzo źle, no to uważam, że może to przynieść tylko minusy, jeśli chodzi o kobiece MMA.
Wiktoria Czyżewska podsumowuje znaczenie historyczne obu zawodniczek:
Obie bardzo mocno przysłużyły się promocji kobiecego MMA. Pierwszą furtkę otworzyła Gina Carano, ale było to tak dawno temu (miałam kilka lat!), że niektórzy nie pamiętają. Potem pojawiła się Ronda Rousey i wykonała mega pracę na rzecz kobiet w MMA – można powiedzieć, że wprowadziła kobiety do UFC.
Joanna Jędrzejczyk kończy swoją wypowiedź apelem o tolerancję:
Bardzo, bardzo się zgadzam, że ludzie zbyt mocno skupiają się na tym, żeby kogoś ocenić, krytykować. Kurde, komuś się może nie podobać sposób, w jaki trzymasz długopis, albo jaki masz charakter pisma… Po prostu, jeżeli Ronda chce to zrobić, niech to robi i chwała jej za to, i życzę jej powodzenia, aby była zdrowa.
Polskie zawodniczki MMA, mimo różnych opinii, są zgodne co do jednego – walka Rousey vs Carano będzie wydarzeniem, które przyciągnie uwagę całego świata sportów walki i może otworzyć nowe możliwości dla kobiecego MMA na największych platformach streamingowych.















![MMA Replay: Patryk Kaczmarczyk analizuje zwycięstwo nad Soldaevem – „Wiedziałem, że go złamię” [WYWIAD]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/01/Miniaturka-MMA-Replay-v1-kopia-218x150.webp)
![MMA Replay: Adrian Bartosiński analizuje swoją walkę z Andrzejem Grzebykiem – nowy format dla fanów MMA [WYWIAD]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/12/maxresdefault-218x150.webp)
![Wzór na MISTRZA z Michałem Sobiechem #5 | Przygotowanie mentalne i fizyczne – rola adaptogenów [PODCAST]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/05/maxresdefault-218x150.jpg)
![Wzór na MISTRZA z Michałem SOBIECHEM #4 | MMA | Dieta | Doping | Suplementy | KSW 105 [PREMIERA o 19:00]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/04/maxresdefault-2-218x150.webp)
![MMA TuNajt #320 | TYPOWANIE XTB KSW 105 + przegląd kursów FORTUNY [PODCAST]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2025/05/MMA-TuNajt-320-218x150.png)










