Po drugiej przegranej Roberta Ruchały w UFC, jego menadżerka Joanna Jędrzejczyk i Mateusz Gamrot stanęli murem za rodakiem. Czy były tymczasowy mistrz KSW zdoła odwrócić niekorzystną passę w największej organizacji MMA na świecie?

Porażka z Jose Delano na gali UFC Fight Night w Las Vegas nie oznacza końca amerykańskiej przygody dla Roberta Ruchały. Joanna Jędrzejczyk, pełniąca rolę menadżerki zawodnika, błyskawicznie zareagowała na wynik walki, publikując emocjonalny wpis wspierający podopiecznego.

„Przegraliśmy, aby zwyciężać! Ten dzień nie zakończył się po naszej myśli. Przegraliśmy walkę. I nie jest to koniec Robercika w UFC” – napisała była mistrzyni, podkreślając jedność zespołu. Jędrzejczyk nie ukrywa, że walka była dobra, ale zabrakło kluczowych elementów. „Czas na analizę i jeszcze cięższą pracę. W co nie wątpię, że Robert zrealizuje” – dodała, sygnalizując gotowość do dalszej współpracy i intensyfikacji przygotowań.

Słowa otuchy popłynęły również od Mateusza Gamrota, jednego z czołowych polskich zawodników UFC. „Walczyłeś dzielnie do samego końca! Czegoś zabrakło, ale wiem, że przyjdzie twój czas! Zawsze Team Robercik” – napisał reprezentant wagi lekkiej, demonstrując solidarność polskiej społeczności MMA.

Ruchała przegrał z Brazylijczykiem jednogłośną decyzją sędziów po trzech rundach. Wszyscy arbitrzy wskazali zwycięstwo Delano, punktując kolejno 29:27, 30-26 i 29-27. Dodatkowo Polak został ukarany odjęciem punktu w trzeciej rundzie za przytrzymywanie się siatki, co mogło mieć decydujące znaczenie w tak wyrównanym starciu.

To już druga porażka „Fakera” w oktagonie UFC. We wrześniowym debiucie uległ Williamowi Gomisowi, również na punkty. Bilans 0-2 stawia zawodnika w trudnej sytuacji, biorąc pod uwagę, że organizacja zazwyczaj nie toleruje długich serii porażek. Jednak stanowcze zapewnienie Jędrzejczyk o kontynuacji współpracy z UFC może sugerować, że federacja wciąż widzi potencjał w byłym dwukrotnym tymczasowym mistrzu KSW.

Przed transferem do UFC, Ruchała znakomicie radził sobie na polskiej scenie, pokonując między innymi Kacpra Formelę, Patryka Kaczmarczyka i Lom-Ali Eskieva. Jedyną porażkę w KSW zanotował w starciu o regularny pas z Salahdine’em Parnasse’em. Teraz przed zawodnikiem z Krakowa stoi najtrudniejsze wyzwanie kariery – udowodnienie, że zasługuje na miejsce w elitarnej stawce UFC.