Po miesiącach postępowania sądowego zapadł wyrok w sprawie jednego z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w historii UFC. Diego Sanchez stanął przed sądem i poznał swoją przyszłość – ta mogła wyglądać znacznie gorzej.

W czwartek Diego Sanchez został skazany przez sąd w Albuquerque po ośmiu miesiącach od momentu zatrzymania.

Zamiast dwóch lat więzienia, o które wnioskowała prokuratura, były zawodnik UFC otrzymał pięć lat nadzorowanego okresu próbnego.

Przyznał się do winy

Sprawa dotyczyła incydentu z lipca, kiedy Sanchez oddał strzał z broni palnej z samochodu podczas przejazdu obok wypadku na autostradzie.

Zawodnik przyznał się do winy w ramach ugody z prokuraturą. W zamian za to umorzono drugi zarzut dotyczący nieostrożnego użycia broni.

Problemy osobiste w tle

44-latek tłumaczył swoje zachowanie problemami, z którymi zmagał się w tamtym czasie.

Podkreślił, że brał odpowiedzialność za swoje czyny i wskazał na uzależnienia oraz problemy ze zdrowiem psychicznym jako czynniki, które wpłynęły na jego decyzje.

Niepewna przyszłość sportowa

Na ten moment nie wiadomo, czy Diego Sanchez wróci jeszcze do rywalizacji w sportach walki.

Były zwycięzca pierwszego sezonu „The Ultimate Fighter” stoczył 22 walki w UFC w latach 2005-2022. Po odejściu z organizacji wystąpił jeszcze tylko raz – na gali BKFC w 2023 roku.

Dzisiejszy wyrok zamyka jego sprawę sądową, ale pozostawia wiele pytań dotyczących dalszej przyszłości jednej z najbardziej charakterystycznych postaci w historii MMA.

Zobacz takżeJorge Masvidal ujawnia kulisy. UFC zablokowało jego walkę na gali Rousey vs. Carano

źródło: KRQE | foto: Josh Hedges/Zuffa LLC – Getty Images