Nowa waga, nowe wyzwania – ale Vicente Luque nie zamierza się cofać. Brazylijczyk udanie wszedł do kategorii średniej i już po pierwszej walce wysyła jasny sygnał: fizyczność rywali go nie przeraża.

Dla wielu zawodników zmiana kategorii wagowej to ryzyko – zwłaszcza gdy idą w górę. Więksi, silniejsi rywale, zupełnie inne tempo walk. Vicente Luque postanowił jednak zamknąć rozdział w wadze półśredniej i spróbować swoich sił poziom wyżej.

Na razie wszystko wygląda obiecująco. Podczas gali UFC 327 Brazylijczyk zaliczył udany debiut w nowej dywizji, poddając Kelvina Gasteluma już w pierwszej rundzie. Trzeba jednak uczciwie przyznać – nie był to największy średni, z jakim można się zmierzyć w tej kategorii.

„Nie będę najsilniejszy – i dobrze”

Sam Luque nie ma złudzeń. Wie, że w kategorii średniej nie będzie należał do fizycznych dominatorów, ale też… wcale nie próbuje nim być.

Myślę, że mam wystarczające umiejętności i technikę, żeby radzić sobie z tymi problemami. Nie sądzę, żebym był jednym z najsilniejszych gości, ale trenuję z wieloma średnimi.

Brazylijczyk zwrócił uwagę na sparingi z zawodnikami, którzy należą do ścisłej czołówki pod względem siły fizycznej.

Reinier de Ridder jest jednym z tych gości – bardzo silny, bardzo fizyczny. Czasami potrafi mnie przytłoczyć siłą, ale dzięki technice jestem w stanie z tego wyjść. A jeśli chodzi o czystą siłę… „Robocop” Gregory Rodrigues to najmocniejszy średni, z jakim trenowałem. Niezależnie czy w stójce, czy w parterze – bije naprawdę mocno. Ale do tego też można się przyzwyczaić.

Siła to nie wszystko

Luque jasno stawia sprawę – jego największym atutem nie będzie fizyczność, tylko timing, szybkość i wszechstronność.

Nie zamierzam być najsilniejszy. Wiem, że jestem szybki, mam świetne wyczucie czasu i bardzo dobre umiejętności – zarówno w stójce, jak i w grapplingu. To daje mi narzędzia, żeby wygrać z każdym.

To podejście dobrze wpisuje się w jego styl walki – bardziej techniczny niż siłowy, oparty na presji i szukaniu okazji.

Waga po walce mówi sporo

Ciekawie wygląda też kwestia fizyczności „na papierze”. Luque zdradził, ile ważył w dniu walki – i liczby mogą zaskoczyć.

Ważyłem około 200-201 funtów w dniu walki. Czułem się bardzo dobrze, naprawdę silnie.

Co ważne, Brazylijczyk nie skupiał się na „pompowaniu masy” za wszelką cenę.

Budowanie mięśni nie było celem samym w sobie. Chodziło raczej o to, żeby trenować ciężej i budować siłę oraz moc.

To dopiero początek

Mimo udanego debiutu, Luque podchodzi do całego procesu spokojnie. Nie zamierza na siłę zmieniać swojego ciała z miesiąca na miesiąc.

Mam czas, żeby zbudować ciało pod kategorię średnią. Nie chcę nagle dorzucać mięśni i potem nie być w stanie tego udźwignąć w walce – szczególnie na dystansie trzech czy pięciu rund.

Wygląda więc na to, że Brazylijczyk podchodzi do zmiany kategorii bardzo metodycznie – bez pośpiechu, ale z jasnym planem.

Na razie jeden występ, jedno zwycięstwo. I sporo pewności siebie na przyszłość.

Zobacz takżeCo dalej z wagą półciężką? Dana White zabiera głos

źródło: MMA Junkie Radio | foto: Getty Images