Josh Emmett wraca do klatki po dwóch porażkach z rzędu i nie zamierza oglądać się za siebie. Weteran UFC zapowiada, że w starciu z Kevinem Vallejosem pokaże najlepszą wersję siebie i rozpocznie marsz po kolejną szansę na pas.

W walce wieczoru gali UFC Vegas 114 dojdzie do starcia pokoleń w kategorii piórkowej. Doświadczony Josh Emmett zmierzy się z rozpędzonym Argentyńczykiem Kevinem Vallejosem, który ma już na koncie trzy zwycięstwa w UFC.

Amerykanin nie ukrywa, że organizacja chce sprawdzić młody talent na jego nazwisku. Jednocześnie jest przekonany, że to on wyjdzie z tej konfrontacji zwycięsko.

„Po prostu zostałem złapany”

Emmett wrócił jeszcze do ostatniej porażki z Youssefem Zalalem. Jak przyznał, nie zamierza rozpamiętywać tej walki.

Po prostu zostałem złapany. Taki jest ten sport. To frustrujące, ale trzeba mieć krótką pamięć. Nie mogę żyć przeszłością, bo to tylko wpłynie na to, co chcę osiągnąć w przyszłości.

Amerykanin podszedł do sprawy bardzo konkretnie. Po walce wrócił na matę i postawił sprawę jasno.

Wróciłem na salę jiu-jitsu i powiedziałem wszystkim: jeśli złapiecie mnie w balachę albo trójkąt, płacę wam 100 dolarów. I nie musiałem nikomu płacić ani razu.

„Chce zbudować nazwisko na mnie – to się nie stanie”

Gdy menadżer zadzwonił z propozycją walki z Vallejosem, Emmett początkowo nie wiedział nawet, kim jest Argentyńczyk.

Mój menadżer zadzwonił i powiedział: chcą, żebyś walczył z Kevinem Vallejosem. Odpowiedziałem: kto to w ogóle jest? Bez żadnego braku szacunku – po prostu go nie znałem.

Sytuacja zmieniła się, gdy zobaczył jego ostatni nokaut.

Potem powiedział, że znokautował Gigę i zobaczyłem highlight. Pomyślałem: OK, wiem kim jest. Jest dobry, młody, ma całe państwo za sobą i dużą siłę w stójce.

Emmett nie ma jednak wątpliwości, jaki jest cel UFC.

Wiem, co się dzieje. To młody prospect, ma trzy zwycięstwa w UFC. Organizacja chce go sprawdzić. A ja wiem, że próbuje zbudować nazwisko na mnie – i to się nie wydarzy.

„Złamę go w tej walce”

Amerykanin zapowiada bardzo brutalną konfrontację. W małym oktagonie obaj zawodnicy prawdopodobnie pójdą na otwartą wymianę.

Jest powód, dla którego dali nam mały oktagon. Dwóch gości, którzy będą stać i boksować w czterouncjowych rękawicach. To dokładnie to, co ludzie chcą oglądać.

Co więcej, Emmett zapowiada, że jego kondycja pozwoli mu utrzymać tempo nawet przez długi pojedynek.

Kiedy walczę na trzy rundy, jestem gotowy na dziesięć. Kiedy walczę na pięć rund, jestem gotowy na dziesięć. Nie zmęczę się. Złamię Kevina w tej walce.

„Będę mistrzem świata”

Choć 41-latek ma już ogromne doświadczenie w UFC, jego ambicje wciąż pozostają takie same.

Nadal chcę zostać mistrzem świata. Nadal zostanę mistrzem świata. Muszę tylko wyjść do klatki, wygrać walkę i krok po kroku wrócić na szczyt.

Emmett wierzy, że zwycięstwo nad Vallejosem ponownie otworzy mu drzwi do czołówki kategorii piórkowej.

To po prostu powrót na zwycięską ścieżkę. Idę tylko w jednym kierunku – na sam szczyt. Nie obchodzi mnie, kto idzie ze mną.

Zobacz takżeCain Velasquez zabrał głos po opuszczeniu więzienia

źródło: UFC Vegas 114 media day