Walka wieczoru gali Babilon MMA 57 zbliża się wielkimi krokami. Stuart Austin nie ukrywa swoich ambicji – przyjechał do Polski po jedno i jasno deklaruje, że chce wrócić do domu z mistrzowskim pasem. Przed nim jednak jedno z największych wyzwań w karierze – starcie z Szymonem Kołeckim.

Brytyjczyk pojawił się w Polsce pewny siebie i gotowy na wojnę w klatce. Już od pierwszych wypowiedzi jasno zaznacza, że interesuje go tylko zwycięstwo i zdobycie tytułu wagi ciężkiej.

„Przyjechałem zabrać pas do Anglii”

Stuart Austin nie owija w bawełnę – jego cel jest prosty i konkretny:

Jestem naprawdę podekscytowany, że tu jestem. Babilon to świetna organizacja, fight week wygląda bardzo dobrze, przygotowania przebiegły świetnie. Przyjechałem tu, żeby zabrać pas do Anglii i wywieźć kolejny polski tytuł do Wielkiej Brytanii.

Zawodnik podkreśla, że wybór Babilon MMA nie był przypadkowy, mimo że wcześniej pojawiały się rozmowy z innymi dużymi organizacjami.

KSW nigdy nie złożyło mi oferty. Rozmawiałem z nimi wcześniej i usłyszałem, że potrzebuję więcej zwycięstw. Nie zaprzątam sobie tym głowy. Jestem tutaj, walczę dla Babilonu, dobrze mnie traktują i to dla mnie najważniejsze.

Mocne słowa o Oktagonie

Austin odniósł się również do swojej przeszłości w Oktagon MMA i nie ukrywa, że rozstanie z organizacją nie przebiegło w dobrej atmosferze.

Były problemy kontraktowe. Rywal się wycofał, nie dostałem zastępstwa. Uważam, że to było nieprofesjonalne podejście i nie zadbano o mnie tak, jak powinno. Mam wrażenie, że nie chcieli, żebym zdobył pas. Woleli, żeby mistrzem pozostał zawodnik, który jest dla nich bardziej medialny na ich rynku.

Szacunek dla Kołeckiego, ale bez strachu

Mimo pewności siebie Brytyjczyk zdaje sobie sprawę, z kim przyjdzie mu się zmierzyć. Szymon Kołecki to dla niego nie tylko rywal, ale przede wszystkim wybitny sportowiec.

To nie tylko zawodnik MMA. To ktoś, kto całe życie wygrywał w sporcie. Niesamowity atleta, absolutny fenomen. Ale ja jestem tu po to, żeby walczyć z najlepszymi. Mój rekord może nie jest idealny, ale biłem się z mocnymi rywalami i nigdy nie odmawiam wyzwań.

„To nie potrwa pięciu rund”

Austin zapowiada brutalne i efektowne starcie, które – jego zdaniem – nie potrwa pełnego dystansu.

To będzie prawdziwa bitwa. Będą zapasy, będzie stójka, będzie wymiana ciosów. On lubi kopać, ja wolę bić rękami. Będzie chaos. Jedno mogę zagwarantować – to nie potrwa pięciu rund. Dwie, może trzy rundy i ktoś zostanie skończony.

Jasny plan – pas i kolejne walki

Brytyjczyk zdradził również, że ewentualne zwycięstwo oznacza dłuższą współpracę z Babilon MMA.

Jeśli zdobędę pas, zostanę tutaj na kilka walk. A jeśli nie będą mieli dla mnie rywali, będę mógł walczyć także poza Polską. Ale teraz skupiam się tylko na tej walce.

Wszystko wskazuje na to, że starcie Kołecki vs. Austin rzeczywiście może spełnić zapowiedzi zawodnika – styl, nastawienie i stawka pojedynku zwiastują intensywną konfrontację bez kalkulacji.

Zobacz takżeSzymon Kołecki przed Babilon MMA 57: „To nie jest walka o pas. To jest walka z przeciwnikiem”