Temat powrotu Szymona Kołeckiego do KSW znów rozpala kibiców. Choć wydawało się, że sprawa jest zamknięta, pojawił się nowy zwrot akcji. Wojsław Rysiewski zdradził kulisy rozmów i nie gryzł się w język.

Po ostatnich wypowiedziach Szymon Kołecki można było odnieść wrażenie, że jego angaż w KSW jest mało realny. Sam zawodnik sugerował, że decyzja sportowego dyrektora organizacji może być kluczowa. Teraz pojawiło się jednak nowe światło na tę sytuację.

Rozmowy trwają, ale stanowisko jest jasne

Wojsław Rysiewski potwierdził, że temat nie jest zamknięty, a rozmowy faktycznie się toczą.

Martin się spotkał z Szymonem i trwają rozmowy.

To jednak nie oznacza zmiany podejścia matchmakera KSW. Wręcz przeciwnie – jego stanowisko pozostaje niezmienne i opiera się na chłodnej kalkulacji.

To nie jest tak, że ja jestem na nie, bo nie. Ja po prostu oceniam realnie. Wiem, że to bardzo źle brzmi, ale chodzi o to, ile coś jest warte w stosunku do tego, ile mielibyśmy za to zapłacić.

Kluczowy problem: pieniądze

Rysiewski jasno wskazał, gdzie leży największa przeszkoda. Nie chodzi o sportową wartość zawodnika, a o warunki finansowe.

Gdyby Szymon walczył w KSW za kwoty, za które walczy w Babilonie, to ja nie mam żadnego problemu – jestem na tak.

I dorzucił wymowną metaforę, która najlepiej oddaje jego sposób myślenia:

Dlaczego mam płacić inną cenę za tę samą bułkę w sklepie?

To pokazuje, że dla KSW negocjacje nie rozbijają się o nazwisko czy osiągnięcia, ale o stosunek ceny do potencjalnej wartości biznesowej.

Czy kompromis jest możliwy?

Mimo twardego stanowiska, drzwi nie są całkowicie zamknięte. Rysiewski przyznał, że ostateczna decyzja nie należy do niego i scenariusz angażu nadal jest możliwy.

To nie ja podejmę tę decyzję. Być może znajdziemy jakiś kompromis.

Jednocześnie zaznaczył, że chce przeciąć medialne spekulacje, które – jego zdaniem – działają na korzyść samego zawodnika.

Mam wrażenie, że Szymon korzysta na tym, że ciągle pojawiają się pytania o jego osobę i w ten sposób podbija swoją stawkę.

Co dalej z Kołeckim?

Sytuacja pozostaje otwarta, ale jedno jest pewne – jeśli Szymon Kołecki trafi do KSW, będzie to efekt kompromisu, a nie jednostronnego ustępstwa organizacji.

Na dziś wszystko rozbija się o liczby. Sportowo nikt nie kwestionuje jego wartości, ale w KSW liczy się coś więcej niż nazwisko.

Zobacz takżeCarlos Ulberg po zdobyciu pasa trafił na stół operacyjny