Aleksander Winiarski nie zamierza debiutować w KSW zachowawczo. Niepokonany zawodnik Ankos MMA Poznań przed jutrzejszą galą XTB KSW 118 zapowiedział, że chce podtrzymać serię efektownych nokautów i wejść do organizacji z hukiem.

Już jutro podczas gali XTB KSW 118 w Kaliszu Aleksander Winiarski zmierzy się z doświadczonym Dawidem Kasperskim. Dla zawodnika z Poznania będzie to debiut pod szyldem największej organizacji MMA w Europie, ale po jego wypowiedziach trudno szukać oznak stresu czy przesadnej presji.

Wręcz przeciwnie – Winiarski zapowiada otwartą walkę i chce przedłużyć serię szybkich skończeń.

„Idę po Dawida Kasperskiego”

W ostatnich trzech pojedynkach Winiarski nokautował rywali już w pierwszych rundach. Teraz chce zrobić to samo na gali KSW.

Oczywiście, że podchodzę do Dawida z ogromnym szacunkiem. To kawał sportowca. Cieszę się, że dostałem takie nazwisko i że mogę się sprawdzić z takim gościem. Ale będę chciał podtrzymać tę serię i zrobię wszystko, co w mojej mocy. Skupiam się tylko i wyłącznie na swoim celu. Moim celem jest Dawid Kasperski. Idę po niego.

Choć Winiarski kojarzony jest przede wszystkim z mocną stójką i agresywnym stylem, zawodnik Ankos MMA przyznał, że w ostatnich miesiącach bardzo mocno pracował również nad zapasami.

„Mocny był nacisk na zapasy”

Rozmówca naszej redakcji zdradził, że trenerzy z Ankos MMA chcą pokazać jego nową wersję w debiucie dla KSW.

Trenuję już półtora roku w Ankosie, także z treningu na trening te zapasy są coraz lepsze. Teraz był mocny nacisk właśnie na zapasy i będę chciał je pokazać.

Jednocześnie Winiarski nie zamierza rezygnować z największego atutu, czyli stójki i siły ciosu.

Jeżeli nadarzy się okazja, to znokautuję. Biję mocno, mam dobrą stójkę. Zobaczymy, na co pozwoli przeciwnik.

„KSW było moim marzeniem od dziecka”

27-latek przyznał również, że sam szyld KSW robi na nim ogromne wrażenie, ale dzięki rozmowom z Rafałem Mazurem nauczył się odcinać od otoczki medialnej.

KSW było moim marzeniem od dziecka. Oglądałem Mameda, Pudziana czy Borysa Mańkowskiego i to było dla mnie wow. Ale po rozmowach z Rafałem Mazurem skupiam się tylko na celu. Mam wygrać pojedynek. Takich walk miałem już kilka. Zmieniła się otoczka, ale zadanie pozostaje takie samo.

Winiarski odniósł się także do głośnych problemów organizacji Hybrid MMA z wypłatami dla zawodników. Jak zdradził, finalnie otrzymał należne wynagrodzenie.

To wszystko przeciągnęło się w czasie, ale wynagrodzenie zostało wypłacone. Pomimo tej końcówki mam masę zajebistych wspomnień z Hybrid MMA. Walczyłem tam sześć albo siedem razy, tylko raz przegrałem. Te dobre wspomnienia przyćmiewają ten niefajny koniec.

Zobacz takżeDawid Kasperski zapowiada zmianę: „Tym razem chcę dać walkę, którą ludzie zapamiętają”