Milion euro na horyzoncie, finał w Düsseldorfie i jasny plan na 2026 rok. Krzysztof Jotko nie jedzie po wypłatę – jedzie po dominację. Polak zapowiada, że jeśli zdobędzie pas, pójdzie po drugi.

Krzysztof Jotko stanie dziś do finału Tipsport Gamechanger o milion euro, mierząc się z Kerimem Engizekiem. Dla Polaka to nie tylko największa wypłata w karierze, ale też punkt startowy do większych ambicji – zdobycia dwóch pasów OKTAGON MMA w 2026 roku.

Jotko dotarł do finału po trzech zwycięstwach w turnieju i wchodzi do walki z czterema wygranymi z rzędu – najlepszą serią od dekady. Przed starciem nie szczędził ostrych słów pod adresem rywala.

On nie ma niczego lepszego ode mnie. Walczyłem z lepszymi zawodnikami. Sprawdźmy jego rekord, z kim walczył i gdzie, a potem porównajmy to z moją karierą – odpowiedź będzie oczywista. On walczył tylko w Niemczech, na Słowacji i w Czechach. Cały czas bił się na swoim podwórku. Nigdy nie był na dużej scenie, nigdy nie walczył w Australii, Kanadzie czy Ameryce z najtwardszymi gośćmi w UFC. W ten weekend się przekonamy.

Polak spodziewa się jednak twardej przeprawy.

Myślę, że to trudny rywal. On się nie podda. Wyjdzie na mnie bardzo mocno, na 100 procent, zwłaszcza na początku, kiedy będzie miał dużo energii. Ale uważam, że runda po rundzie będę go łamał, kawałek po kawałku. Chcę skończyć robotę w trzeciej rundzie.

Pierwotnie finał miał odbyć się 28 grudnia w Pradze, lecz Engizek przełożył walkę po złamaniu ręki. Jotko nie przejmuje się tym, że teraz walczy na terenie rywala – ma za to wątpliwości co do jego pełnego zdrowia.

Łamałem ręce sześć razy. Raz wróciłem po sześciu miesiącach i biłem się z Bradem Tavaresem w UFC – wcale nie czułem się dobrze. Nie wiem, może on czuje się świetnie i miał dobry obóz, ale ja w to nie wierzę. Zobaczymy w sobotę.

Jotko przyznał też, że dopiero teraz – w wieku 36 lat – czuje, iż jest w swoim prime.

Miałem mnóstwo problemów w życiu prywatnym z byłą żoną, do tego kłopoty zdrowotne, problemy żołądkowe – moje życie nie było poukładane i nie mogłem się skupić w 100 procentach. Teraz to wszystko naprawiłem. Czuję, że jestem w najlepszej formie. Mam cztery wygrane z rzędu, dwa TKO, a w sobotę będzie piąte zwycięstwo.

Przyznał również, że w przeszłości zdarzało mu się wychodzić do walki nie w pełni sprawnym.

Czasem życie zmusza cię do głupich decyzji. Kiedy nie masz pieniędzy, a masz walkę, musisz ją wziąć, bo nie masz za co żyć. Popełniłem kilka błędów w UFC, przegrałem parę walk, biłem się też z połamanymi rękami – trzy razy. Teraz wszystko idzie w dobrym kierunku.

Po rozstaniu z UFC w 2022 roku Jotko przeszedł do PFL, gdzie przegrał niejednogłośnie z Willem Fleurym – wynik później zmieniono na no-contest po wpadce dopingowej Irlandczyka. Sam Polak również nie wrócił do PFL po własnym pozytywnym teście.

Teraz, już w OKTAGONie, Jotko wspina się w rankingach wagi średniej, podczas gdy Fleury posiada pasy wagi półciężkiej i ciężkiej. Polak nie zamierza iść aż do ciężkiej – ale ma plan na rewanż i drugi pas.

Mamy pewne niedokończone sprawy. Jeśli wszystko będzie dobrze w wadze średniej, wskoczę wyżej i spróbuję zabrać mu pas półciężkiej oraz wziąć rewanż.

Zobacz także„KSW się kończy” – Krzysztof Jotko nie myśli o zmianie organizacji

źródło: MMA Fighting – wywiad | foto: OKTAGON MMA