Sytuacja w wadze ciężkiej zaczyna się klarować. Tom Aspinall jest coraz bliżej powrotu po problemach zdrowotnych, a jego kolejny krok wydaje się już ustalony. Mistrz nie ukrywa, że cel jest jeden – odzyskać rytm i zmierzyć się z najlepszym dostępnym rywalem.

Brytyjczyk wypadł z gry po feralnym starciu z Cirylem Gane, które zakończyło się jako no-contest po przypadkowym trafieniu w oko. Od tamtej pory zmagał się z problemami zdrowotnymi, które wykluczyły go z rywalizacji na wiele miesięcy. Teraz jednak wszystko zmierza w dobrą stronę.

Aspinall o zdrowiu: „Jest bardzo dobrze”

Tom Aspinall wrzucił aktualizację, w której jasno daje do zrozumienia – powrót jest coraz bliżej.

Właśnie wracamy ze szpitala okulistycznego. Miałem dzisiaj badania i wszystko idzie naprawdę bardzo dobrze. Jestem z tego bardzo zadowolony. Jeśli wszystko dalej będzie szło w tym kierunku, to niedługo dostanę zgodę na kontakt. Wróciłem już na salę, trenuję, ale jeszcze nie sparuję. Jeśli wszystko pójdzie tak jak teraz, to wracamy.

Na ten moment Brytyjczyk trenuje, ale bez pełnego kontaktu. Kluczowa będzie zgoda lekarzy – to ona otworzy mu drogę do powrotu do oktagonu.

Plan jest prosty: zwycięzca walki o pas tymczasowy

Podczas nieobecności mistrza UFC zestawiło walkę o tymczasowy pas wagi ciężkiej – Alex Pereira vs. Ciryl Gane. I to właśnie zwycięzca tego pojedynku ma być kolejnym rywalem Aspinalla.

Wszyscy pytają, kiedy wrócę. Odpowiedź jest prosta – Alex i Ciryl walczą o pas tymczasowy, a ja zmierzę się ze zwycięzcą. UFC mi to jasno powiedziało. Najpierw muszę wrócić do pełnego zdrowia, a to idzie w dobrym kierunku. Potem czekamy aż oni zawalczą, zregenerują się i wtedy wchodzimy do gry.

Brytyjczyk nie wskazuje konkretnej daty. Wszystko zależy od jego zdrowia i kalendarza UFC.

Nie ma konkretnego miesiąca. Czekam na zgodę na kontakt, która ma nadejść niedługo. Reszta zależy od UFC. Oni muszą najpierw zrobić swoją walkę, a potem przyjdzie nasza kolej.

„Wezmę każdego”. Aspinall gotowy na całą czołówkę

Choć jego najbliższy rywal jest już praktycznie wyznaczony, Aspinall jasno podkreśla – nie zamierza wybierać przeciwników.

Jestem podekscytowany. Nigdy nie unikałem walk i dalej nie zamierzam tego robić. Jeśli w dywizji pojawiają się duże nazwiska, to tylko dobrze. Zawalczę z każdym. Z każdym, kto zasługuje na szansę.

Powrót Aspinalla zapowiada się więc jako jeden z kluczowych momentów dla wagi ciężkiej. Jeśli zdrowie dopisze, mistrz wróci prosto na największe możliwe starcie.

Zobacz takżePhil De Fries o najtrudniejszym momencie kariery: „Czułem się jak żart”

źródło: YouTube / Tom Aspinall