Były trener Gamrota w narożniku Parke’a. „Nie zrobiłem tego, żeby bawić się z nim w jakieś gierki”

494
źródło: facebook, Instagram/Norman Parke

Tymczasowy mistrz największej polskiej organizacji w dywizji lekkiej, Norman Parke zmierzy się podczas gali KSW 53 z jednym z najlepszych polskich fighterów, powracającym po ponad półtora letniej przerwie od występów w oktagonie, Mateuszem Gamrotem. 

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

Jak powszechnie wiadomo, Norman Parke przygotowuje się do przyszłego pojedynku z pierwszym podwójnym czempionem KSW, Mateuszem Gamrotem w byłym klubie Poznaniaka, gdzie trenuje pod okiem minionego wieloletniego trenera 30-latka, Andrzeja Kościelskiego. Sprawa ta nie umknęła nikomu i została poruszona dosłownie we wszystkich mediach. Wiele mówiło się również o tym, kto w następnym starciu zasili szeregi narożnika Irlandczyka. „Stromin” w wywiadzie dla naszego portalu odniósł się do tych kwestii, rozjaśniając sytuację. 

Jak już powiedziałem, nie ma znaczenia, kto będzie w moim narożniku. Mogę tam mieć tylko trenera, ponieważ zawsze tak wolałem. Nawet podczas walki z „Polish Zombie” tego chciałem, bo nigdy nie przepadałem za tym, żeby stało tam wiele osób. Wtedy robi się za duże zamieszanie, a ja preferuję, kiedy ktoś po prostu daje mi krótkie rady, mówi co było źle. Kiedy walczyłem z Borysem, on miał z czterech, czy pięciu ludzi w swoim narożniku. Słyszałem prawie wszystko, co krzyczeli. Nie lubię tego za bardzo. Może niektórzy potrzebują więcej osób, żeby poczuć się nie wiem, bardziej komfortowo, ale to nie dla mnie. Kiedy przygotowywałem się w Ankosie do ostatniego starcia, uznałem to za słuszne, żeby wziąć kilku gości do kornera, bo wprowadzili mnie tutaj w to wszystko, dlatego chciałem się im jakoś odpłacić. Szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie to, że będę tam z jego byłym szkoleniowcem. Dla mnie nie robi to żadnej różnicy, bo staram się skupić tylko na sobie.

Parke kontynuując przyznał, że w tej dyscyplinie to normalne, iż zawodnicy zmieniają kluby, dlatego nie czuję się źle z tym, gdzie przygotowuje się do kolejnego starcia.

To się często zdarza. Fighterzy zmieniają kluby, przechodzą do innych. Jak już powiedziałem, to nie jest moja sprawa. Jedyną możliwością dla mnie, aby podjąć ten pojedynek, było właśnie przyjechanie tutaj i trening w Ankosie, więc to zrobiłem. A fakt, że jego były trener będzie w moim narożniku, to już nie mój problem. Nie zrobiłem tego, żeby bawić się z nim w jakieś gierki. Chcę podejść do tego spokojnie i nie wypowiadać się o nim za bardzo. (…) Jeśli to ma jakiś wpływ na jego psychikę, nie interesuję mnie to. Jak już wcześniej wspomniałem, robię to tylko i wyłącznie dla siebie, aby zadbać o swoją przyszłość.

podsumował „Stormin”.

Zawodnicy walczyli ze sobą wcześniej już dwukrotnie. Pierwszy raz spotkali się w maju 2017 roku, na gali KSW 39: Colosseum, gdzie przez jednogłośną decyzję sędziów zwyciężył „Gamer”. Rewanżowy pojedynek miał miejsce pięć miesięcy później, na KSW 40: Dublin, jednak ze względu na kontuzję, której Irlandczyk nabawił się w drugiej rundzie, starcie zostało uznane za „no contest”.

Cały wywiad będziecie mogli obejrzeć niebawem na naszym kanale YouTube.

Zobacz także: Marian Ziółkowski typuje walki Gamrot vs Parke i Wrzosek vs Mańkowski

Źródło: YouTube