Marian Ziółkowski wrócił do zwycięstw podczas gali XTB KSW 118 w Kaliszu. Były mistrz organizacji pokonał Aymarda Guih przez TKO w drugiej rundzie po mocnych ciosach w parterze i po wszystkim nie ukrywał ogromnych emocji. „Golden Boy” przyznał, że po latach problemów, kontuzji i porażek w końcu znowu poczuł radość z wygranej. Ziółkowski bardzo szczerze opowiadał też o swoich problemach z zachowawczością w walkach, o trudnym początku pojedynku z Francuzem oraz o tym, że nadal uważa, iż w klatce pokazuje zaledwie część swoich możliwości.

Marian Ziółkowski wracał do klatki po trudnym okresie i serii niepowodzeń. W Kaliszu od początku było jednak widać, że zamierza narzucić mocne tempo i odzyskać pozycję jednego z najważniejszych zawodników kategorii lekkiej.

„Po walce z Heldem…”

Marian Ziółkowski przyznał, że ogromny wpływ na jego podejście miała wcześniejsza przegrana z Marcinem Heldem.

To właśnie po tamtym pojedynku zrozumiał, że walczy zbyt zachowawczo.

Po walce z Heldem najgorzej się czułem, jak wracaliśmy do hotelu. Miałem taką myśl: „kurde, jaki ze mnie jest koleś”. Przez dwie rundy byłem tam tyrany, przegrywałem, a wróciłem i nawet nie czułem zmęczenia. To znaczyło, że coś robię źle. Ja naprawdę mogę pracować na dużym zmęczeniu, ale gdzieś ten mój instynkt zachowawczy sprawia, że nie pcham się w te trudniejsze rejony.

„Golden Boy” uważa, że nadal nie pokazuje w klatce pełni swoich możliwości.

Jakbyście zobaczyli mnie na sparingach, to powiedzielibyście, że tutaj jestem połową siebie. Nadal jestem za bardzo spięty i za bardzo analityczny.

„Guih był przerażająco silny”

Ziółkowski nie ukrywał, że początek walki z Aymardem Guih był bardzo trudny fizycznie. Francuz mocno naciskał w klinczu i próbował wykorzystać swoją siłę.

W pierwszej rundzie był bardzo silny. Naprawdę aż zastraszająco silny. Musiałem dobrze technicznie się układać i po prostu cierpliwie to przetrzymać.

Marian zdradził też, że ogromną rolę odegrały wskazówki od Hugo Deux.

Hugo powiedział mi 10 minut przed walką: „On da z siebie wszystko w pierwszej rundzie. Musisz to przetrzymać i być cierpliwy”. Pod koniec pierwszej rundy czułem już, że słabnie.

Po przełamaniu rywala sytuacja zaczęła się mocno odwracać.

W drugiej rundzie zająłem środek klatki i zacząłem swoją grę. Zobaczył, że nie może mnie obalić i że jestem w stanie wytrzymać jego siłę w klinczu. Wtedy jego pomysł się skończył.

„Trochę mi go szkoda”

Po walce Ziółkowski zaskoczył też bardzo nietypowym podejściem do Aymarda Guih, który nie zrobił limitu wagowego i stracił część wypłaty.

Polak przyznał, że… zrobiło mu się szkoda rywala.

Gdybym nie miał lekkich problemów finansowych, to chyba oddałbym mu ten procent wypłaty. Wiedziałem, że go rozwalę przed czasem, a on jeszcze wróci do domu z obciętą wypłatą. Trochę mi go szkoda.

Marian zaapelował nawet do Wojsława Rysiewskiego, by organizacja nie przekreślała Francuza po dwóch porażkach z rzędu.

Chciałbym, żeby Wojek dał mu jeszcze szansę.

„Wracam do gry”

Zwycięstwo w Kaliszu sprawiło, że Marian Ziółkowski ponownie zaczął być wymieniany w kontekście największych walk kategorii lekkiej KSW.

Sam zawodnik podchodzi jednak do tego spokojnie.

Byłbym głupi, gdybym po tej serii mówił teraz: „dajcie mi walkę o pas”. Ale uważam, że to zwycięstwo jest dobrą wizytówką do tego, żeby zrobić jeszcze jeden krok, a potem zawalczyć o złoto.

Ziółkowski zgłosił też swoją kandydaturę do potencjalnego turnieju kategorii lekkiej.

Tak, zgłaszam swoją kandydaturę do tego turnieju.

Były mistrz przyznał również, że bardzo interesowałaby go druga walka z Marcinem Heldem.

Czuję, że jestem lepszy. Tylko mówię, że czuję. Na razie z nim przegrałem, ale chciałbym jeszcze raz się z nim sprawdzić.

Na koniec Marian nie ukrywał ogromnej ulgi po przełamaniu złej passy.

To uczucie po wygranej jest porąbane. Naprawdę porąbane. Może kibice powiedzą, że przesadzam, bo pokonałem gościa z końca rankingu. Może mają rację. Ale ja po prostu w końcu znowu poczułem tę euforię.

Zobacz takżeXTB KSW 118: Marian Ziółkowski rozbił Guih w parterze [WIDEO]

foto: materiały prasowe KSW