Jailton Almeida przerywa milczenie po rozstaniu z UFC. Brazylijczyk po dwóch przegranych z rzędu wypadł z organizacji, ale nie zamierza spuszczać głowy. W mocnym oświadczeniu podkreślił, że to dopiero początek nowego rozdziału.

Jailton Almeida został zwolniony z kontraktu po jednogłośnej porażce z Rizvanem Kunievem na gali UFC Vegas 113. Była to jego druga przegrana z rzędu – wcześniej uległ Alexandrowi Volkovowi – co przesądziło o decyzji organizacji.

„Malhadinho” zabrał głos w mediach społecznościowych, dziękując kibicom i władzom UFC za wspólną drogę.

Chcę podziękować wszystkim, którzy mi kibicowali, którzy świętowali ze mną i śledzili moją drogę w UFC. Stoczyłem 11 walk, zdobyłem cztery bonusy za występ wieczoru i czuję się spełniony, że mogłem być częścią tej organizacji. Dziękuję całemu sztabowi UFC, wszystkim, którzy mi pomagali i mnie wspierali. Każdy był uprzejmy i traktował mnie bardzo dobrze.

Brazylijczyk wygrał osiem z jedenastu pojedynków w oktagonie, siedem razy kończąc rywali przed czasem. Ostatnie wyniki oraz krytykowany występ w walce wieczoru z Derrickiem Lewisem wpłynęły jednak na jego pozycję w organizacji, mimo że deklarował chęć powrotu do kategorii półciężkiej.

To nie te dwie porażki będą mnie definiować. Jestem gościem oddanym, skupionym, zdeterminowanym. Pokornym – takim, jakim zawsze byłem.

Według menedżera zawodnika, Leonardo Pateiry, oferty z innych organizacji pojawiły się już kilka godzin po ogłoszeniu rozstania z UFC. Sam Almeida zapowiedział szybkie ogłoszenie kolejnych kroków.

Czas pomyśleć o nowych wyzwaniach i gonić za nowymi marzeniami. Będzie tak jak zawsze. Wrócę na scenę.

Zobacz także„To tylko kwestia czasu, aż obudzę się w szpitalu” – Joe Rogan o decyzji, która zmieniła jego życie

źródło: social media Jailtona Almeidy | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC