Khamzat Chimaev wciąż czeka na pierwszą obronę tytułu wagi średniej. W obozie mistrza trwa kalkulacja – kto będzie następny i kiedy dojdzie do walki. W tle pojawia się historyczna gala w Białym Domu.

Khamzat Chimaev zdobył pas w sierpniu 2025 roku, pokonując Dricusa Du Plessisa, ale do dziś nie ogłoszono jego pierwszego pretendenta. Zdaniem trenera grapplingu mistrza, Alana „Finfou” do Nascimento, wyścig o titleshot toczy się między trzema nazwiskami: Nassourdine Imavov, Anthony Hernandez i Sean Strickland.

Szkoleniowiec zdradził, że „Borz” nie zamierza walczyć przed ani w trakcie Ramadanu, który potrwa do około 20 marca. Dlatego obóz celuje w powrót latem – idealnym terminem byłby czerwiec lub lipiec, a szczególnie głośno mówi się o potencjalnej gali 14 czerwca w Białym Domu.

Chimaev od końca zeszłego roku mówi, że nie chce walczyć przed ani w trakcie Ramadanu. Wyliczyliśmy, że do czerwca jest około 10 tygodni przygotowań. To byłoby coś wyjątkowego. Nawet legendy poprzednich pokoleń nie miały okazji walczyć w Białym Domu. Na razie to jednak tylko spekulacje. UFC prawdopodobnie czeka na wynik walki Hernandeza ze Stricklandem, żeby zobaczyć, co sprzeda się lepiej – zwycięzca tego starcia czy Imavov.

Imavov ma dziś najmocniejsze argumenty – pięć zwycięstw z rzędu nad czołówką dywizji. Z kolei Strickland i „Fluffy” Hernandez zmierzą się w walce wieczoru UFC Houston, co może bezpośrednio wyłonić kolejnego pretendenta.

W tle pojawiły się także informacje, że na ewentualnej gali w Białym Domu nie mieliby wystąpić rosyjscy zawodnicy. Trener Chimaeva podkreśla jednak, że mistrz reprezentuje Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Słyszałem o tym, że nie będzie Rosjan, ale Chimaev nigdy nie reprezentował Rosji w UFC. Reprezentował Szwecję, a teraz ma paszport ZEA i walczy dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Decyzja nie należy do nas. My mamy trenować i być gotowi.

Plan obozu zakłada dwie walki w 2026 roku – pierwszą latem oraz drugą jesienią, być może podczas tradycyjnej gali w Abu Zabi.

Każdy z tych zawodników udowodnił swoją wartość. Musimy jednak bronić pasa tak, jak robiliśmy to do tej pory – z dyscypliną i pełnym skupieniem. Największym błędem byłoby zlekceważenie kogokolwiek. Niezależnie od tego, kto stanie naprzeciwko, podejdziemy do tego z pokorą i wolą zwycięstwa.

Zobacz także„Robił to bez kamer” – Gerald Meerschaert o agresywnym zachowaniu Khamzata Chimaeva za kulisami

źródło: rozmowa z MMA Fighting