Mistrz wagi muszej UFC był przekonany, że kolejnym rywalem będzie Manel Kape. Przyjął ofertę, zaakceptował termin i czekał na ogłoszenie. Ostatecznie dostał jednak Tatsuro Tairę – i do dziś nie wie, dlaczego scenariusz się zmienił.

Joshua Van liczył na pojedynek z Manelem Kape po tym, jak w grudniu na UFC 323 w zaledwie 26 sekund zdobył pas w niecodziennych okolicznościach. Z jego relacji wynika, że propozycja starcia z Angolczykiem pojawiła się dwukrotnie – i za każdym razem odpowiedź była ta sama: zgoda.

Kiedy byłem w Kalifornii, zadzwonili do mnie w sprawie walki na zastępstwo, bez przygotowania, bo starcie Kayla Harrison vs. Amanda Nunes wypadło z rozpiski. Dali mi dwa tygodnie i od razu powiedziałem „tak”. Chyba zadzwonili do Manela i on powiedział, że nie może. Pomyślałem: okej, luz.

– opowiedział Van w programie po UFC Houston na antenie Paramount.

Sytuacja miała wrócić chwilę później.

Wywołał mnie do walki na 7 marca. Mick Maynard i moi menedżerowie zapytali: „Kogo chcesz – Manela czy Tairę na 7 marca?”. Powiedziałem: Manela. Z mojej strony znów było „tak”. I nie wiem, co się stało. Kilka dni później usłyszałem: Taira.

Ostatecznie UFC ogłosiło, że Van stanie do pierwszej obrony pasa przeciwko Tatsuro Tairze na UFC 327 – 11 kwietnia w Miami.

Mistrz nie ukrywa, że wolałby Kape.

Też tak myślałem.

– odpowiedział, gdy Alan Jouban zasugerował, że Kape byłby ciekawszym zestawieniem.

Na Twitterze szliśmy ostro. Ja powiedziałem „tak”. Coś musiało się wydarzyć po jego stronie. UFC wskazało Tairę.

Van spodziewa się trudnego pojedynku z Japończykiem, ale jasno wskazuje różnice stylistyczne.

Jest wszechstronny. Wszyscy wiedzą, że ja jestem lepszym strikerem, a on lepszym grapplerem.

Starcie zapowiada klasyczną konfrontację stylów – stójka po stronie mistrza, parter po stronie pretendenta. Pas wagi muszej będzie w grze, a Van wchodzi do klatki z jasnym przekazem: był gotowy na każdego.

Zobacz takżeUFC Houston – wyniki. Strickland nokautuje Hernandeza

źródło: Paramount, program po gali UFC Houston