Kamil Kraska nie ukrywa, że świetnie odnalazł się w organizacji FNC. Polski mistrz bałkańskiej federacji przyznał w rozmowie z naszą redakcją, że czuje się tam doceniany zarówno sportowo, jak i medialnie. Zawodnik Octopusa Łódź opowiedział też o kulisach współpracy z FNC, swoim kolejnym rywalu i planach związanych z UFC. Nie zabrakło również kilku mocnych słów o poziomie gal na Bałkanach.

„Nie mogę narzekać na FNC”

Kraska zdradził, że organizacja bardzo mocno inwestuje w medialność swoich zawodników i aktywnie pomaga im budować rozpoznawalność.

Jeśli chodzi o stronę medialną, to nie mogę w ogóle narzekać na FNC. Oni naprawdę bardzo o to dbają. Często nawet nie muszę nic wrzucać od siebie, tylko akceptuję współtworzenie postów na Instagramie i cały czas coś się dzieje. Followersi rosną, oglądalność rośnie. Ostatnio sprawdzałem statystyki i wyszło mi chyba półtora miliona wyświetleń miesięcznie, a przecież nie jestem żadnym freak fighterem. To pokazuje, jak mocno oni inwestują w zawodników.

Polak podkreślił też, że podczas gal FNC działa ogromna liczba ludzi odpowiedzialnych wyłącznie za media.

Po gali dostajemy foldery ze zdjęciami od pięciu czy sześciu fotografów. Każdy ma inne zadanie – jeden robi wyjścia, drugi zdjęcia z klatki, trzeci rolki, czwarty jakieś backstage. Do tego jeszcze kilka osób cały czas kręci content pod social media. Naprawdę pod tym względem FNC to jest top.

„Wypłaty idą do góry”

Mistrz FNC nie ukrywa również, że organizacja zapewnia mu bardzo dobre warunki.

Jest mi tam naprawdę bardzo dobrze. Wypłaty też idą do góry, więc nie mogę narzekać. Dbają o mnie, o moich bliskich, moja medialność cały czas rośnie. Wszystko idzie w dobrą stronę.

Jednocześnie Kraska zaznaczył, że w kontrakcie ma zapis umożliwiający przejście do UFC.

Mam klauzulę, że jeśli pojawi się opcja przejścia do UFC, to będę mógł odejść. Co więcej, oni sami powiedzieli mi, że pomogą mi tam trafić. To naprawdę bardzo fajne podejście.

„FNC ma lepszy klimat niż polskie gale”

Polak bardzo wysoko ocenia również atmosferę podczas wydarzeń organizowanych na Bałkanach.

Na galach FNC jest niesamowity klimat. Uważam, że pod tym względem jest lepiej niż na polskich galach. Tam ludzie przychodzą od pierwszej walki do ostatniej. Nie ma czegoś takiego, że ktoś wpada tylko na jednego zawodnika i wychodzi. Oni po prostu kochają MMA.

Kraska zwrócił też uwagę na reakcje kibiców podczas samych pojedynków.

Jak nic się nie dzieje, to kibice od razu buczą i chcą akcji. Jak zaczyna się wojna, to hala eksploduje. Naprawdę robi to ogromne wrażenie.

„Każdy może wygrać z każdym”

W rozmowie pojawił się również temat ostatniej walki Khamzata Chimaeva z Seanem Stricklandem.

Kraska przyznał, że mocno zaskoczył go przebieg tego starcia.

Szczerze mówiąc, też skreślałem Stricklanda przed tą walką, ale bardzo mi zaimponował. Ta walka pokazała mi jeszcze bardziej, że każdy może wygrać z każdym. Każdy ma dwie ręce i dwie nogi. Trzeba po prostu ciężko zapierniczać i można osiągnąć wszystko.

Zdaniem Polaka Chimaev popełnił prosty błąd taktyczny.

On dał za dużo w pierwszej rundzie. Te wszystkie wyniesienia, zaciągnięcia, presja – to go wypompowało. Wystarczyło rozłożyć to na pięć rund i spokojnie wygrałby walkę.

„Nie mogę się doczekać walki”

Kraska już za niespełna dwa tygodnie stanie do kolejnej obrony pasa FNC przeciwko Ivicy Truščekowi.

Polak nie ukrywa, że jest bardzo pewny swoich umiejętności.

Czuję się z walki na walkę coraz lepiej. Mam wrażenie, że cały czas idę do góry. Poprawiłem stójkę, poprawiłem grappling i dużo lepiej czuję swoje tempo podczas walki. Naprawdę nie mogę się doczekać wejścia do klatki.

Zobacz takżePiotr Kuberski odszedł z Ankos MMA! Mistrz KSW potwierdził rozstanie z klubem