Khamzat Chimaev i Sean Strickland od tygodni lecą na pełnej wojnie słownej przed UFC 328. Obelgi, groźby i totalny chaos wokół walki mistrzowskiej tylko nakręcają atmosferę. Sam Chimaev przyznaje jednak wprost – cały ten konflikt bardzo mu się opłaca.

Choć Czeczen regularnie słyszy pod swoim adresem kolejne zaczepki ze strony byłego mistrza, patrzy na to z bardzo prostego punktu widzenia.

„Kocham go”

Khamzat Chimaev został zapytany o nieustanny trash talk ze strony Seana Stricklanda. Odpowiedź była zaskakująco spokojna.

Kocham go. Nie wiem, ile mu płacą za to gadanie, ale mnie płacą dobrze. To najważniejsze. Nigdy wcześniej nie zarobiłem tyle pieniędzy. To dobrze.

To pokazuje, że Chimaev doskonale rozumie mechanizmy wokół wielkich walk. Im większy konflikt, tym większe zainteresowanie – a za tym idą pieniądze.

UFC trzyma ich z dala od siebie

Sytuacja wokół walki zrobiła się na tyle napięta, że UFC podobno wynajęło dodatkową ochronę i celowo trzyma zawodników w osobnych hotelach.

Sam Chimaev twierdzi, że próbował znaleźć rywala po przylocie do New Jersey.

Niech przyjdzie. Szukałem gościa, ale chyba dali go do innego hotelu. Ten facet po prostu za dużo gada.

„Mówił, że mnie zastrzeli”

Najmocniejszy fragment dotyczył wcześniejszych wypowiedzi Stricklanda, który w swoim stylu rzucał absurdalnymi groźbami przed walką.

Chimaev kompletnie to zlekceważył.

Jestem tu od trzech dni w lobby, a ten gość mówił, że mnie zastrzeli. No to dawaj. Będę szczęśliwy, jeśli umrę.

I dodał:

Myślicie, że obchodzi mnie to, co on mówi? Całe życie słyszałem takie rzeczy. Mam to gdzieś.

Bez szacunku po walce?

Wygląda też na to, że niezależnie od wyniku nie będzie klasycznego „zakopania topora wojennego”.

Chimaev otwarcie przyznał, że nie interesuje go budowanie relacji z rywalami po pojedynkach.

Jaki jest sens podawania sobie ręki po walce? Pobiję go i może już nigdy więcej go nie zobaczę. Nie obchodzi mnie jego życie. Obchodzi mnie moje życie.

Atmosfera przed UFC 328 robi się coraz cięższa

Cała narracja wokół tej walki zaczyna przypominać stare, najbardziej toksyczne konflikty w UFC. Z jednej strony totalnie nieprzewidywalny Strickland, z drugiej chłodny i pewny siebie Chimaev, który wygląda tak, jakby cały chaos wokół pojedynku w ogóle go nie ruszał.

A jeśli wierzyć jego słowom – wręcz przeciwnie, bo każdy kolejny atak Stricklanda tylko powiększa jego konto.

Zobacz także„Chimaev rozjedzie Stricklanda” – Robert Whittaker typuje main event UFC 328

źródło: scrum medialny UFC 328 | foto: Getty Images