Aymard Guih nie zrobił limitu wagowego przed galą XTB KSW 118 i do walki z Marianem Ziółkowskim przystąpi z odjętym punktem oraz obciętą gażą. „Golden Boy” nie ukrywał, że sytuacja go zaskoczyła, ale podkreślił jasno – nawet przez chwilę nie myślał o odrzuceniu pojedynku. Były mistrz KSW przyznał, że najbardziej obawiał się jednego scenariusza: odwołania walki po tygodniach ciężkich przygotowań i brutalnego ścinania wagi. Jednocześnie zaznaczył, że dodatkowe kilogramy Francuza mogą mieć znaczenie w samej walce.

Marian Ziółkowski dowiedział się o problemach rywala dopiero chwilę przed wejściem na wagę. Jak zdradził, przez moment obawiał się nawet, że starcie może zostać całkowicie anulowane.

„Myślałem, że stało się coś gorszego”

Marian Ziółkowski przyznał, że sam fakt niezrobienia limitu przez Aymarda Guih nie zrobił na nim większego wrażenia. Znacznie bardziej przestraszyła go wizja odwołania pojedynku.

Jak wbiłem i usłyszałem od was, że Guih nie zrobił wagi, to pierwsza moja myśl była taka, że stało się coś gorszego, że on nie zrobił wagi i nie ma walki. To była dla mnie tragedia, bo człowiek katuje wagę, przygotowuje się i nagle okazuje się, że nie ma pojedynku. Nie mogłoby mnie spotkać nic gorszego.

Były mistrz KSW podkreślił, że nawet gdyby dowiedział się wcześniej o problemach rywala, nie wpłynęłoby to na jego własny proces ścinania kilogramów.

Dla mnie to nie miałoby żadnego znaczenia. I tak zrobiłbym swoje. Ja lubię robić wagę. W sensie z jednej strony nienawidzę ścinania, ale jak już wiem, że muszę to zrobić i podporządkowuję pod to całe przygotowania, dietę i wszystko, to na końcu chcę to zrobić. To jest wyzwanie. Naprawdę im dłużej jestem w tym sporcie, tym bardziej myślę o tym, że to jest już klasa – robić wagę tyle razy i przy tylu walkach na koncie.

„Nie było opcji, żebym odmówił walki”

Ziółkowski jasno zaznaczył, że nie brał pod uwagę wycofania się z pojedynku. Nawet mimo tego, że jego rywal przestrzelił limit o dwa kilogramy.

Dla mnie w ogóle nie było opcji, żebym powiedział „nie”. Najgorsze byłoby to, gdyby walka się nie odbyła. Jakby przestrzelił pięć kilo i wiedziałbym, że chłop po prostu przyszedł i nie zrobił wagi, no to może wtedy. Ale tak? Nie byłoby opcji.

„Golden Boy” przypomniał też sytuację z czasów PLMMA, gdy podobny problem pojawił się przed jego walką z Adrianem Zielińskim.

Już kiedyś miałem taką sytuację. Adrian Zieliński nie zrobił wagi i trener Okniński po prostu podszedł do mnie i powiedział: „słuchaj, nie zrobił limitu”. I tyle. Walczyliśmy dalej.

„Te dwa kilogramy mogą mieć znaczenie”

Choć Marian nie doszukuje się złych intencji po stronie Francuza, przyznał, że przewaga wagowa może odegrać rolę w samym pojedynku.

Zwłaszcza biorąc pod uwagę styl walki Guih.

Biorąc pod uwagę to, że jego stylistyka jest taka, że betonuje, łapie i trzyma, to na pewno te dwa kilogramy mogą być dla niego korzystne. Trochę się dziwiłem, że nie zrobił tej wagi, bo na check-inie ważył niewiele więcej ode mnie. Ale nie podejrzewałbym go o to, że zrobił to specjalnie. Kto chce zacząć walkę z obciętą wypłatą do połowy i z minus punktem?

Mimo całego zamieszania Ziółkowski zapowiada, że w klatce kibice zobaczą ofensywnego i agresywnego „Golden Boya”.

„Nie mogę znowu wyjść z klatki z poczuciem, że zrobiłem za mało”

Były mistrz KSW otwarcie przyznał, że po ostatnich walkach sam miał do siebie pretensje o zbyt zachowawcze podejście.

Teraz chce to zmienić.

Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby kolejny raz wyjść z klatki i czuć, że zrobiłem za mało w tej walce. Mam tendencję do zachowawczości. Dlatego powtarzam sobie jak mantrę, że chcę dać kibicom show. Wychodzimy tam nie po to, żeby się bać, tylko żeby się tym bawić. Zależy mi, żeby znowu być kojarzonym z gościem, którego fajnie się ogląda.

Zobacz takżeMarian Ziółkowski szczerze przed XTB KSW 118: „Nie chcę już gadać. Czas pokazać to w klatce”

foto: KSW