To jedna z najmocniejszych decyzji poza klatką w ostatnich miesiącach. Paweł Pawlak rozstał się z wieloletnim menedżerem Arturem Gwoździem – i zrobił to tuż przed największą walką w swojej karierze. Kulisy tej decyzji pokazują, że nie chodziło o sport, a o zasady.

Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że ta współpraca potrwa do końca kariery. Paweł Pawlak wielokrotnie podkreślał, jak ważną postacią w jego drodze jest Artur Gwoźdź. Tym większe zaskoczenie wywołała informacja o rozstaniu – i to w momencie, gdy mistrz KSW szykował się do starcia z Mamedem Khalidovem.

Dziś sam zawodnik jasno tłumaczy, co doprowadziło do tej decyzji. Wszystko w wywiadzie dla naszej redakcji.

Konflikt w tle. „Niektóre rzeczy nie powinny się wydarzyć”

Pawlak nie zdradza wszystkich szczegółów, ale wyraźnie wskazuje kierunek. Problem nie dotyczył jego bezpośrednio – uderzał w jego najbliższe środowisko.

Po prostu parę sytuacji wynikło bardzo złych do mojej drużyny sportowej. I zawsze moja drużyna sportowa będzie na pierwszym miejscu. Zawsze będę za chłopakami z Octopusa.

To właśnie lojalność wobec klubu i ludzi z Octopusa okazała się kluczowa.

To są moi przyjaciele. Całe życie spędzamy razem, więc musiałem stanąć po jakiejś stronie. Bo tak nie może być.

Mistrz KSW nie ukrywa, że sytuacja była poważna i narastała.

Niektóre rzeczy po prostu nie powinny się wydarzyć. I tyle.

Spotkanie i rozmowa. „Powiedziałem, co o tym myślę”

Pawlak podkreśla, że nie była to decyzja podjęta bez komunikacji. Wcześniej doszło do rozmowy z Arturem Gwoździem.

Byłem na spotkaniu w styczniu. Rozmawiałem i powiedziałem, co myślę o tym wszystkim. Że tak nie może być.

Mimo tego konflikt nie został rozwiązany.

Oni też się między sobą nie dogadali, więc ja nic z tym nie zrobię. Trudno.

Decyzja przed największą walką

Najbardziej zaskakujący jest moment, w którym Pawlak postawił sprawę jasno. Nie po walce, nie „na spokojnie” – tylko jeszcze przed pojedynkiem z Mamedem Khalidovem.

Zawodnik podkreśla jednak, że nikt nie wywierał na nim presji.

Nikt nie kazał mi podejmować decyzji. Ale sytuacja sama mnie do tego zmusiła.

I dodaje:

Nie mogłem stać pośrodku. To nie byłoby honorowe wobec moich ludzi.

„Musiałem być honorowy”

To słowo wraca w tej historii najczęściej. Dla Pawlaka nie była to kalkulacja biznesowa – tylko kwestia zasad.

Musiałem według swoich zasad zachować się honorowo. Tak żyję na co dzień. Jest to sporo lat współpracy, ale dla mnie te zasady są najważniejsze.

Mistrz KSW nie ukrywa, że decyzja była trudna, ale konieczna.

Może nie czuję się z tym źle, ale musiałem zrobić to, co uważałem za słuszne.

Bez złej krwi, ale bez powrotu

Co ciekawe, Pawlak nie mówi o konflikcie personalnym z Gwoździem. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że nie ma między nimi „wojny”.

Nie mam z Arturem żadnej kosy. Jakbym go spotkał, to normalnie bym porozmawiał.

Jednocześnie jasno daje do zrozumienia, że do współpracy raczej nie ma już powrotu.

Za dużo różnych konfliktów wynikło. Raczej będzie ciężko coś z tym zrobić.

Rozstanie z klasą

Mimo całej sytuacji Pawlak podkreśla, że chce zamknąć ten etap w profesjonalny sposób.

Rozliczę się za wszystko, co trzeba z Arturem. Chcę zachować się w porządku wobec każdego. Wszystkie rzeczy są zachowane tak, jak powinny – w dobrym smaku na koniec.

Co więcej, to właśnie Artur Gwoźdź negocjował jego ostatni kontrakt z KSW.

Co dalej? „Nie potrzebuję menedżera”

Najciekawsze jest to, że Pawlak… nie zamierza szukać następcy.

Ja ogólnie nie potrzebuję menedżera.

Zawodnik podkreśla, że przez całą karierę wiele spraw załatwiał sam – od sponsorów po dobór rywali.

Ja zawsze wiedziałem, z kim będę się bił. Sam wyzywałem rywali. Brałem walki jedna po drugiej. Teraz też wiem, kto będzie następny. Kuberski albo Michalski. I tyle.

Na dziś scenariusz jest prosty – rozmowy bezpośrednio z KSW i pełna kontrola nad własną karierą.

Kulisy trudnej decyzji

Cała historia pokazuje jedną rzecz – dla Pawła Pawlaka sport to nie tylko wyniki.

To także lojalność, zasady i odpowiedzialność wobec ludzi, z którymi budował swoją drogę przez lata.

Dla mnie drużyna jest najważniejsza. Zawsze będę za chłopakami.

To właśnie ten fundament sprawił, że mistrz KSW podjął jedną z najtrudniejszych decyzji w karierze. I zrobił to w momencie, w którym większość zawodników skupiłaby się wyłącznie na walce.

foto: Olimpik / NurPhoto

Zobacz takżePiotr Niedzielski podpisał kontrakt z organizacją FNC