Wrócił po długiej przerwie, wszedł do klatki z ogromnym bagażem doświadczeń i znów udowodnił, że jest królem wagi średniej. Paweł Pawlak przeszedł trudną drogę, ale w Łodzi zamknął ją kolejną, mistrzowską obroną. Teraz patrzy już wyłącznie do przodu.

Podczas gali XTB KSW 113 Paweł Pawlak przystąpił do trzeciej obrony tytułu mistrza kategorii średniej. Jego rywalem był wymagający pretendent Laïd Zerhouni. Starcie miało pięciorundowy dystans i okazało się jednym z największych wyzwań w mistrzowskiej karierze Pawlaka.

Po walce mistrz otwarcie mówił o emocjach i problemach zdrowotnych, które niemal zakończyły jego karierę:

Czułem bardzo duży stres, ponieważ 1,5 roku nie walczyłem.

– powiedział Pawlak po pojedynku.

Straciłem dwie walki przez zerwane więzadła krzyżowe, no i był gronkowiec, który zniszczył strasznie moją odporność. Byłem pewny, że nie wrócę. Jestem więc szczęśliwy, że znalazłem na to receptę i chyba trochę jeszcze powalczę.

Sam pojedynek długo nie układał się idealnie po myśli mistrza. Zerhouni był szybki i aktywny, szczególnie na początku starcia.

Trochę w pierwszej rundzie początek przespałem, bo dałem się trafić paroma ciosami.

– przyznał Paweł Pawlak.

W pierwszej minucie trochę bezsensowne ciosy dostałem. Laïd był szybki. Dobrze, że mam twardą szczękę. Dobrze też się skręcałem i nie przyjmowałem całej siły. Fizycznie jednak czułem się od niego dużo mocniejszy.

Decydujący moment nastąpił w piątej rundzie. W parterze Pawlak zapiął dźwignię na staw kolanowy i zmusił pretendenta do poddania.

Czułem, że to wejdzie, bo na treningach czasem mi to wychodziło. Wiedziałem, że Laïd jest już podmęczony, więc weszło to rewelacyjnie. Teraz idziemy po czwartą obronę. Zobaczymy z kim.

Paweł Pawlak pozostaje niepokonany od 2019 roku. W tym czasie wygrał jedenaście pojedynków i jeden zremisował, a jego pozycja w kategorii średniej KSW wydaje się dziś wyjątkowo mocna.

Zobacz takżePaweł Pawlak po XTB KSW 113: „Nigdy się nie poddam. Ten pas zostaje w Łodzi”

źródło: KSW | foto: materiały prasowe KSW