To miała być kolejna obrona pasa, ale droga do zwycięstwa nie była spacerem. Adrian Bartosiński musiał przejść przez trudne momenty, by w końcu narzucić swoją grę i potwierdzić dominację. W Łodzi obronił tytuł i wysłał jasny sygnał całej dywizji.

W walce wieczoru gali XTB KSW 113 Adrian Bartosiński stanął do obrony mistrzowskiego pasa kategorii półśredniej. Naprzeciwko niego znalazł się niepokonany w KSW Muslim Tulshaev. Pojedynek rozegrany 20 grudnia w łódzkiej Atlas Arenie zakończył się w trzeciej rundzie – Bartosiński rozbił rywala w parterze.

Sam mistrz nie ukrywał po walce, że pierwsze rundy były wymagające:

Do drugiej rundy Muslim wypalał akcjami, które mnie zaskakiwały.

– przyznał po starciu Bartosiński.

Najbardziej w drugiej rundzie odczułem uderzenia na brzuch, a w trzeciej rundzie już czułe, że gdy obalam, to Muslim nie ma już energii, żeby wstawać i że mogę robić swoją grę. Cieszę się, że Muslim miał swoje moment, w których ja znalazłem się w pozycjach, w których myślałem, że się nie znajdę, bo dzięki temu mogłem pokazać sobie, że wiem, jak z tego wychodzić.

Obrona pasa przed własną publicznością miała dla Bartosińskiego szczególne znaczenie. Emocje po zejściu z klatki były wyraźne.

Jestem bardzo wdzięczny i szczęśliwy, że mogłem bić się na gali u siebie w mieście. W ostatnim roku poprawiłem w swojej grze wszystko, co się dało i jestem zadowolony, że dwa razy obroniłem pas. Po tej walce wyciągnę wnioski i ustalę cele na nowy rok. W kategorii półśredniej jestem ja i długo, długo nikt.

Adrian Bartosiński ma na koncie jedenaście walk w okrągłej klatce KSW i pozostaje niepokonany w wadze półśredniej. Od kwietnia 2023 roku nieprzerwanie zasiada na tronie swojej dywizji.

Zobacz takżeAdrian Bartosiński po XTB KSW 113: „Jestem debilem – sam dałem mu szansę, ale wiedziałem, że go złamię”

źródło: KSW | foto: materiały prasowe KSW