Michal Martínek przegrał przez TKO w drugiej rundzie z Arturem Szpilką na gali XTB KSW 113 w łódzkiej Atlas Arenie. Czech nie ucieka od odpowiedzialności – wprost przyznaje, że zignorował plan taktyczny i dał się ponieść emocjom oraz atmosferze hali. W jego słowach nie ma wymówek, jest za to brutalna szczerość i sportowa refleksja.

„Nie zrealizowałem planu. Poszedłem w boks z mistrzem świata”

Po walce Michal Martínek nie ukrywał rozczarowania swoim występem. Jak sam przyznał, od początku wiedział, co powinien zrobić – i dokładnie tego nie zrobił.

Czuję się jak przegrany po walce. To trudne, bo nie zrealizowałem planu. Poszedłem w boks z mistrzem świata w boksie. To była moja druga natura – lubię takie walki.

Czech potwierdził, że jego narożnik, z Andrzejem Kościelskim na czele, wyraźnie uczulał go przed stójkowymi wymianami z Arturem Szpilką.

Trener mówił jasno: nie boksuj z nim, idź w zapasy, w parter. Plan był prosty – obalać, męczyć, zmęczyć go i skończyć. Ale ja… jeśli widzę krew, idę prosto do przodu. Jestem jak rekin.

Atmosfera Atlas Areny wciągnęła go bez reszty

Martínek kilkukrotnie wracał do jednego wątku – atmosfery w hali. Przyznał, że doping kibiców i energia walki całkowicie wyrwały go z ram taktycznych.

Czułem kibiców. Czułem, że im się to podoba. Serce wzięło górę. Po połowie rundy skończyła się strategia, a zaczęła się wojna. A na tym poziomie nie można sobie pozwalać na improwizację.

„Nikt nigdy nie przyjął ode mnie tylu ciosów”

Czech był też szczerze zaskoczony odpornością Szpilki.

To było dla mnie nowe doświadczenie. Nikt w mojej karierze nie przyjął ode mnie tylu uderzeń. Mój trener boksu powiedział mi potem, że tak właśnie czują się rywale po dziesięciu rundach z mistrzem świata.

Martínek podkreślił, że siła ciosu Szpilki nie była problemem.

Jestem głównym sparingpartnerem Jiříego Procházki. Sparuję z topowymi zawodnikami. Moc nie była problemem. Problemem było to, że chciałem tej walki w stójce.

Złamany nos, ale głowa do góry. „Wrócę szybko”

Czech potwierdził, że doznał kontuzji nosa, ale nie zamierza robić długiej przerwy.

Nos jest chyba złamany, ale nic poważnego. Mam 35 lat, jestem ojcem. To był błąd w walce, nie koniec drogi. Spiszę te błędy na kartce i wrócę lepszy.

Martínek o KSW: „To najlepsza gala, jaką tu pamiętam”

Na koniec zawodnik bardzo ciepło wypowiedział się o organizacji.

Kocham KSW. To jest dokładnie to KSW, które pamiętam sprzed lat z telewizji. Szacunek do zawodników, atmosfera, ludzie. Tutaj czuję wojowników z sercem. I tak – warunki finansowe też są bardzo dobre. Przegrałem walkę, ale zostaję.

Zobacz takżeArtur Szpilka po XTB KSW 113: „To była walka, która mi coś udowodniła”

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji: