Druga runda, ciężki nokaut i jeden z najbardziej emocjonalnych momentów całej gali. Artur Szpilka w Łodzi efektownie odprawił Michala Martinka, potwierdzając wyraźny progres w MMA. Po walce mówił o zaufaniu do trenerów, zmianach mentalnych, wierze i tym, dlaczego ten pojedynek miał dla niego szczególne znaczenie.

Artur Szpilka zakończył pojedynek z Michalem Martinkiem przez TKO w drugiej rundzie gali XTB KSW 113. Choć walka była kolejnym testem w jego przygodzie z MMA, sam zawodnik podkreśla, że każda kolejna konfrontacja niesie dla niego ogromną wagę.

Każda walka jest bardzo ważna. Ta była taka, która mi coś udowodniła, ale tak naprawdę każda jest istotna. Ja się cały czas uczę.

Dużą rolę w przygotowaniach odegrała współpraca z nowym sztabem szkoleniowym.

Fajnie, że jestem w WCA, fajnie, że trafiłem pod Arbiego. Mam tam naprawdę wspaniałe warunki. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że już dawno powinienem tam trafić, no ale mieli „Pudziana”, a ja miałem walczyć z „Pudzianem”.

Trener Artura – Arbi Shamaev, który został poproszony o krótki komentarz pojedynku swojego podopiecznego przed naszymi kamerami – nie ukrywał zadowolenia z realizacji planu taktycznego.

Jestem bardzo zadowolony, bo słuchał więcej, niż się spodziewałem. To, co było założone, zadziałało: przepuszczać, kontrować z dołu, pracować prostymi. Był spokojny, nawet gdy przyjmował ciosy, wracał do ustaleń i robił swoją robotę. Pamiętajcie, to jest bardzo krótka współpraca. Nie mogę oczekiwać od niego tyle, co bym oczekiwał od kogoś po 10 latach współpracy. Jestem mega zadowolony, lecimy.

Szpilka zwrócił uwagę również na zmianę mentalną, która – jego zdaniem – ma kluczowe znaczenie.

Ja czuję, że dojrzałem. Wierzę, jestem przygotowany i wiem, że jeśli w to wierzysz i jesteś gotowy, to oddajesz to w klatce. Bardzo imponuje mi też kultura i mentalność ludzi, z którymi trenuję.

Sam przebieg walki nie był pozbawiony trudnych momentów.

Na początku trener kazał mi czekać, więc czekałem. Raz mnie zaskoczył, trafił mocno i pomyślałem: dobra, wracamy do ustawień fabrycznych. Później już robiłem swoje.

W drugiej rundzie pojawiła się nawet myśl o poddaniu, ale szybko zapadła inna decyzja.

Chciałem go obrócić, pomyślałem o poddaniu, ale to kawał chłopa. Dobrze stał, trzymał ciało, więc stwierdziłem: lepiej stanąć i bić. I to był klucz.

Szpilka nie ukrywał też szacunku do rywala.

Muszę przyznać, że Michal mnie zaskoczył siłą ciosów. Ma naprawdę ciężkie ręce. Jedno uderzenie poczułem bardzo mocno.

Po walce zawodnik dużo mówił o wsparciu kibiców i emocjonalnym znaczeniu tego momentu.

Dziękuję kibicom, bo to dla was walczymy. Cieszę się, że mogę być częścią tej rodziny wojowników. To jest dla mnie ogromna satysfakcja.

Na koniec Szpilka skierował prosty przekaz do młodych ludzi.

Jak coś chcecie robić, to róbcie to. Nie patrzcie na innych. Marzenia są po to, żeby je spełniać. Jak wybrałeś drogę na samą górę, to nie narzekaj, że masz pod górę.

Zobacz takżeMichał Michalski po XTB KSW 113: „Robię wszystko, co mogę. Udowadniam, że zasługuję na walkę o pas”

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji: