Stjepan Bekavac w brutalny sposób zakończył charytatywny pojedynek z Marcinem Różalskim na gali XTB KSW 113 w Łodzi, nokautując go jednym ciosem. Dla Chorwata była to jednocześnie ostatnia walka w karierze – symboliczna, pełna emocji i osadzona w szczytnym celu. Po wszystkim nie mówił o wyniku, lecz o sensie, szacunku i godnym pożegnaniu ze sportem.

„To idealna kropka nad i mojej kariery”

Dla Stjepana Bekavaca starcie z Marcinem Różalskim było czymś znacznie więcej niż pojedynkiem.

Jeśli ktoś mógłby sobie wyobrazić lepszy sposób na zakończenie kariery, to właśnie taki. Cieszę się, że mogłem być częścią akcji charytatywnej, która pomoże Marcinowi zrealizować jego cel. Zamknąć 22 lata kariery w taki sposób – to dla mnie piękna kropka nad i.

Bekavac podkreślał, że wynik sportowy nie był priorytetem, a sam występ traktował jako symboliczne pożegnanie.

Dużo kontuzji, dużo wzlotów i upadków. To był długi czas. I naprawdę nie mogłem wymarzyć sobie lepszego końca.

Szacunek z obu stron i reakcja kibiców

Chorwat nie ukrywał zaskoczenia atmosferą panującą w łódzkiej Atlas Arenie.

Gdy wszedłem do klatki, zobaczyłem, jak duża to gala. Publiczność była perfekcyjna. Nie czułem żadnej wrogości – tylko szacunek. Po walce pokazaliśmy go sobie nawzajem.

Jak zaznaczył, mimo długiej przerwy od startów, spodziewał się, że Różalski może wypaść gorzej.

Myślałem, że będzie wyglądał słabiej. Sam też długo nie walczyłem. A jednak pozytywnie mnie zaskoczył. Stres na pewno mu nie pomógł, ale nie było tak źle, jak się spodziewałem.

„Nie myślałem o nim, tylko o tym, żeby wyjść zdrowo”

Bekavac otwarcie przyznał, że w tym pojedynku musiał przede wszystkim zadbać o siebie.

Nie jestem już w kwiecie młodości. Skupiałem się na tym, żeby walka przebiegła dobrze i żebym nie odniósł kontuzji. To był mój koniec kariery – chciałem, żeby był godny.

Pożegnanie ze sportem, ale nie z salą treningową

Choć Chorwat kończy starty, sport zostaje z nim na zawsze.

Prowadzę klub, mam dużo treningów indywidualnych. To jest moje życie i będzie nim do końca.

„Moja mama nie wie, że walczyłem”

Jednym z najbardziej poruszających wątków była historia rodzinna.

Moja mama nie wie, że tu walczyłem. Jest osobą w stu procentach niepełnosprawną i bardzo by to przeżyła. Myśli, że byłem na polowaniu. Bracia wiedzą, ale mama nie. Może teraz, po wszystkim, jej o tym powiem.

Bekavac o Polsce: „Zawsze czuję się tu jak u siebie”

Na koniec Chorwat zwrócił się do polskich kibiców.

Uwielbiam Polaków. Jesteście bardziej wyluzowani niż my na Bałkanach. Zawsze czułem się tu bardzo dobrze. Szkoda, że jestem już za stary, żeby częściej tu walczyć.

Zobacz także„Dostałem w dziurę. I co z tego?” – Marcin Różalski zabrał głos po ciężkim nokaucie na XTB KSW 113

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji: