Reinier de Ridder nie jest największym fanem Jiriego Prochazki. Były podwójny mistrz ONE Championship został zapytany o czołowych zawodników kategorii półciężkiej UFC i przy okazji bardzo krytycznie odniósł się do zachowania byłego mistrza.
De Ridder po dwóch kolejnych porażkach w wadze średniej zdecydował się na powrót do kategorii półciężkiej. Holender przegrał z Brendanem Allenem oraz Caio Borralho i teraz spróbuje odbudować swoją pozycję w wyższej dywizji.
W rozmowie z Full Mount MMA został zapytany o to, kogo uważa obecnie za najlepszego zawodnika kategorii półciężkiej UFC. De Ridder wskazał na Magomeda Ankalaeva, któremu daje również duże szanse w potencjalnym starciu z aktualnym mistrzem Carlosem Ulbergiem.
Przy okazji Holender zdecydowanie odrzucił kandydaturę Prochazki. Jak się okazuje, nie chodzi wyłącznie o umiejętności Czecha, ale również jego charakterystyczny wizerunek i sposób bycia.
Nie, zdecydowanie nie Jiri. Jeśli chodzi o największe umiejętności, to Ankalaev. Myślę, że w walce Ankalaeva z Ulbergiem wygrałby Ankalaev. Jiri działa mi na nerwy z tym całym gównem o ninja. To już przesada. Wszystko wydaje się takie fałszywe. Nie, to zdecydowanie nie jest mój gość.
Prochazka ostatni raz pojawił się w oktagonie podczas UFC 327, gdzie otrzymał kolejną szansę na zdobycie mistrzowskiego pasa kategorii półciężkiej. Czech został jednak znokautowany przez Carlosa Ulberga i po raz kolejny nie zdołał odzyskać tytułu.
De Riddera kolejne wyzwanie czeka już 22 sierpnia podczas UFC Fight Night. Jego rywalem będzie Roman Dolidze, a zwycięstwo może pozwolić byłemu podwójnemu mistrzowi ONE rozpocząć marsz w kierunku czołówki kategorii półciężkiej UFC.
Zobacz także: Marian Ziółkowski radzi Janowi Błachowiczowi: „Wyjść ze strefy komfortu, zostawić wszystko i jeszcze raz postawić na karierę”
Źródło: Full Mount MMA | fot: MMA Fighting























