W sobotni wieczór na gali MVP MMA 1 w Inglewood świat zobaczył, dlaczego „Rowdy” przez lata była synonimem dominacji w kobiecym MMA. Pytanie brzmi: czy to jednorazowy powrót, czy początek nowego rozdziału?

Walka w kategorii piórkowej pomiędzy Rondą Rousey a Giną Carano trwała zaledwie 15 sekund. „Rowdy” potrzebowała trzech sekund, by sprowadzić Carano do parteru. Natychmiast znalazła się z góry, a zanim rywalka zdążyła zareagować, była mistrzyni UFC wychwyciła jej rękę i zapięła balachę. Carano desperacko odklepała, nie zadając w całej konfrontacji ani jednego ciosu.

Oczywiście Rousey była zdecydowaną faworytką, ale skala tej dominacji wciąż robi wrażenie. Carano pojawiła się w klatce w znakomitej formie, wspierana przez mocny zespół szkoleniowy, a materiały z jej przygotowań sugerowały, że jest gotowa na wojnę. Nic z tego… była gwiazda Strikeforce nie miała absolutnie żadnych szans. Rousey po raz kolejny udowodniła, że jej balacha pozostaje jedną z najbardziej śmiercionośnych broni w historii kobiecego MMA.

To pierwsze zwycięstwo „Rowdy” od ponad dekady. Przypomnijmy: w swoich dwóch ostatnich starciach w UFC ponosiła druzgocące porażki. Na UFC 193 w 2015 roku Holly Holm znokautowała ją legendarnym wysokim kopnięciem, a rok później Amanda Nunes rozbiła pretendenkę w zaledwie 48 sekund na UFC 207. 

Dla Carano była to pierwsza walka od sierpnia 2009 roku, kiedy to w ostatniej sekundzie pierwszej rundy została zatrzymana przez Cris Cyborg na gali Strikeforce.

Poprzedni artykułMike Perry rozbił Nate’a Diaza! Narożnik musiał przerwać walkę [WIDEO]
Zakochana w MMA od chwili, gdy na gali KSW 13 w 2010 r. zobaczyła Krzyśka Kułaka wjeżdżającego do Spodka wozem opancerzonym, tuż przed walką z Vitorem Nobregą. Zaskakująco szybko połapała się, że KSW to nie nazwa sportu. Każda gala MMA to dla niej święto. Podczas pojedynków swoich ulubieńców zdziera gardło na doping, a w przerwach krytycznym okiem przygląda się organizacji gali i strojom publiczności (jak każda „baba”). W zawodnikach ceni nie tylko umiejętności, ale też pierwiastek szaleństwa. Uwielbia Conora McGregora, Mirko Cro Copa oraz Daniela Omielańczuka i Janka Błachowicza. Nie wyobraża sobie MMA bez komentarzy Jurasa i jest przeszczęśliwa od czasu, gdy gale UFC emitowane są na antenie Polsatu Sport.