Ostatnia gala KSW 119 w Radomiu przyniosła odpowiedzi na wiele pytań, ale jednocześnie otworzyła nowe fronty w dywizjach średniej i ciężkiej. Czy porażka jednego z faworytów zmieni układ sił w wadze królewskiej, a wschodząca gwiazda z Czeczenii dostanie szansę na detronizację mistrza?
Adam Masaev wyrasta na postać, która może wstrząsnąć fundamentami kategorii półśredniej. Reprezentant Czeczenii, często porównywany do legendarnego Mameda Khalidova, po raz kolejny udowodnił, że jego parter stoi na elitarnym poziomie. Wojsław Rysiewski w rozmowie podsumowującej KSW 119 nie szczędził pochwał pod adresem młodego zawodnika, określając go mianem „fizycznego freaka”. Dyrektor sportowy KSW przyznał, że styl, w jakim utalentowany grappler kończy swoje pojedynki, budzi ogromny respekt i przyciąga uwagę nie tylko kibiców, ale i samego czempiona.
Sytuacja wokół Masaeva stała się jeszcze ciekawsza po reakcji, jaką wykazał Adrian Bartosiński. Mistrz wagi półśredniej, śledząc poczynania potencjalnego pretendenta, miał wysłać wiadomość do matchmakera organizacji. Rysiewski zdradził, że popularny „Bartos” sugerował zestawienie zawodnika z Czeczenii z kimś teoretycznie mocniejszym, co spotkało się z natychmiastową ripostą dyrektora. Wygląda na to, że włodarze są gotowi spełnić życzenie posiadacza pasa i skonfrontować go z niepokonanym zawodnikiem, co zasygnalizował sam dyrektor sportowy, odpowiadając publicznie mistrzowi:
Adrian, Twoja prośba zostanie spełniona.
Zupełnie inne nastroje panują w obozie Arkadiusza Wrzoska, który w Radomiu musiał uznać wyższość rywala. Porażka ta jest szczególnie bolesna w kontekście zbliżającego się końca kontraktu warszawskiego kickboksera. Stefan Vojcak, wykorzystując luki w defensywie parterowej „HighTowera”, brutalnie zweryfikował jego obecne umiejętności parterowe. Rysiewski zaznaczył, że choć Vojcak to klasowy zawodnik, to przegrana Wrzoska znacząco osłabia jego pozycję przy stole negocjacyjnym przed ostatnią walką w aktualnej umowie.
W przestrzeni medialnej od dłuższego czasu krążyły plotki o rzekomym zainteresowaniu największej organizacji świata usługami polskiego ciężkiego. Wojsław Rysiewski postanowił jednak ostudzić entuzjazm fanów i skomentował te doniesienia w bardzo bezpośredni sposób. Zdaniem dyrektora sportowego KSW, narracja o ofercie zza oceanu była raczej elementem gry menadżerskiej niż faktycznym stanem rzeczy.
Traktuję to raczej jako podbijanie bębenka, a nie realny temat.
Mimo potknięcia, status warszawskiego zawodnika w polskiej organizacji pozostaje silny, choć wymaga teraz ponownego przemyślenia strategii rozwoju. Kolejny występ byłego zawodnika GLORY będzie miał kluczowe znaczenie dla jego dalszej kariery i ewentualnych marzeń o podboju zagranicznych rynków. Federacja musi teraz zdecydować, czy dać mu szansę na szybką rehabilitację, czy postawić przed nim jeszcze trudniejsze wyzwanie parterowe. Ostateczny kształt negocjacji pokaże, na ile obie strony są zdeterminowane, by kontynuować tę współpracę na dotychczasowych warunkach.
Całą rozmowę z podsumowaniem gali KSW 119 przez dyrektora sportowego znajdziecie na naszym kanale.
























