Zapraszamy na typowanie KSW 119! Karta zapowiada się znakomicie – w każdym zestawieniu może dojść do niespodzianki i nawet największy fawory nie jest bezpieczny! Poniżej także kursy od naszego partnera – Fortuny.

Patryk Kaczmarczyk (13-3) vs. Leo Brichta (14-6 1NC) – walka o pas kategorii piórkowej 

Grzegorz: W walce wieczoru gali XTB KSW 119 Patryk Kaczmarczyk stanie do pierwszej obrony mistrzowskiego pasa kategorii piórkowej przeciwko Leo Brichcie. Przyznam, że jest to znacznie ciekawsze zestawienie, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Czech jest bowiem zawodnikiem bardzo niewygodnym, nieprzewidywalnym i dysponującym argumentami, które mogą sprawić mistrzowi sporo problemów.
Po ostatnich występach Patryka jesteśmy jednak nieco mądrzejsi o kilka kwestii. Przede wszystkim wiemy już, że zawodnik z Radomia nie jest wyłącznie efektownym stójkowiczem, za jakiego wielu uważało go jeszcze kilka lat temu. W starciu z Adamem Soldaevem pokazał bardzo dojrzałe MMA. Świetnie mieszał płaszczyzny, korzystał z klinczu, sprowadzał walkę do parteru, atakował korpus i nie bał się pracy na wysokim tempie przez pięć rund.
Co więcej, mam wrażenie, że z walki na walkę rozwija się przede wszystkim pod względem taktycznym. Kaczmarczyk nie rzuca się już bezmyślnie do wymian. Potrafi kontrolować tempo, przejmować inicjatywę w klinczu i zmuszać rywali do walki na swoich warunkach. Widać też, że jego kondycja stoi na bardzo wysokim poziomie, co w pojedynkach mistrzowskich ma ogromne znaczenie.
Nie oznacza to jednak, że Leo Brichta będzie łatwym rywalem. Czech jest jednym z najbardziej nieprzewidywalnych zawodników w całej kategorii piórkowej KSW. Lubi dużo pracować na nogach, często zmienia rytm walki, korzysta z różnego rodzaju kopnięć i potrafi stworzyć chaos, w którym czuje się bardzo komfortowo. Co więcej, dysponuje mocnym uderzeniem i wielokrotnie udowadniał, że jeśli wyczuje moment słabości przeciwnika, potrafi błyskawicznie zakończyć walkę. Problem Brichty polega jednak na tym, że jego styl często wymaga podejmowania dużego ryzyka. Widzieliśmy to zarówno w wygranych pojedynkach, jak i podczas porażki z Adamem Soldaevem. Czech jest bardzo aktywny, ale czasami zostawia luki w defensywie. Potrafi oddać środek klatki, wycofywać się pod presją i momentami zbyt mocno polega na refleksie oraz ruchliwości. A właśnie presja jest jednym z największych atutów Kaczmarczyka. Patryk bardzo dobrze bowiem pracuje przy ogrodzeniu. Potrafi zamknąć rywala na siatce, tam rozbijać go kolanami, łokciami i krótkimi ciosami, a następnie przechodzić do prób obaleń. W starciach z Ahmedem Vilą czy wspomnianym już Soldaevem udowodnił, że jest w stanie narzucić bardzo wysokie tempo i utrzymywać je przez długi czas.
Uważam również, że przewaga mistrza będzie widoczna w zapasach i klinczu. Brichta oczywiście potrafi walczyć w tych płaszczyznach, ale trudno znaleźć w jego dotychczasowej karierze występy, które sugerowałyby, że jest w stanie regularnie neutralizować tak wszechstronnego zawodnika jak Kaczmarczyk przez pięć rund.
Kluczowe znaczenie będzie miało również doświadczenie mistrzowskie. Patryk ma za sobą pełnodystansowe wojny, potrafi zarządzać energią i nie panikuje, gdy walka nie układa się po jego myśli. Brichta natomiast bywa bardzo groźny na początku pojedynków, ale im dłużej trwa walka, tym większe szanse widzę po stronie Polaka.
Podsumowując, uważam Leo Brichtę za zawodnika bardziej niebezpiecznego, niż może sugerować jego bilans. Czech będzie miał swoje momenty. Prawdopodobnie trafi kilkoma mocnymi ciosami, zmusi Kaczmarczyka do zachowania ostrożności i stworzy kilka trudnych sytuacji. Nie zdziwiłbym się również, gdyby pierwsze rundy były bardzo wyrównane.
Ostatecznie sądzę jednak, że wszechstronność, presja, klincz i zapasy Patryka zaczną robić coraz większą różnicę wraz z upływem czasu. Mistrz powinien stopniowo przejmować kontrolę nad przebiegiem walki, męczyć pretendenta pracą przy siatce i punktować go w kolejnych odsłonach. Mój typ: Patryk Kaczmarczyk przez decyzję sędziów.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Kaczmarczyk: 1.47
Brichta: 2.69

Stefan Vojcak (9-2) vs. Arek Wrzosek (7-1)

Michał: Dla mnie faworytem tej walki, podobnie jak dla bukmacherów, jest Arek Wrzosek. W stójce przewaga Wrzoska jest ogromna i praktycznie w każdej płaszczyźnie stoi po jego stronie. Ma znacznie większy wachlarz technik, lepszą obronę i przede wszystkim dużo większą szybkość. Właśnie szybkość może być tutaj kluczowym czynnikiem, który sprawi Vojcakowi największe problemy. Spodziewam się, że w wymianach to Wrzosek będzie dyktował warunki i regularnie trafiał rywala. Wielu zwraca uwagę na walkę Vojcaka z De Friesem, ale dla mnie nie był to występ, który zrobił jakieś szczególne wrażenie. Owszem, postawił się rywalowi, jednak moim zdaniem wynikało to bardziej z jego gabarytów niż z przewagi umiejętności. Dlatego nie przywiązywałbym do tego pojedynku aż tak dużej wagi przy analizie tego starcia. Największą szansą Vojcaka wydają się zapasy, ale uważam, że nawet w tej płaszczyźnie nie będzie miał takiej przewagi, jak niektórzy zakładają. Moim zdaniem jego zapasy są słabsze od tych, które prezentuje Szymon Bajor. Wrzosek pokazał już, że potrafi skutecznie bronić obalenia i defensywne zapasy ma na naprawdę solidnym poziomie. Jeśli poradził sobie z próbami Bajora, to powinien być gotowy również na to, co zaproponuje Vojcak. W skrócie, spodziewam się walki głównie w stójce, nokautu ze strony Arka Wrzoska i jego ręki uniesionej w górę po zakończeniu pojedynku.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Vojcak: 3.05
Wrzosek: 1.38

Daniel Rutkowski (18-4 1NC) vs. Daniel Tarchila (8-3)

Fabian: Dynamika pojedynku Danu Tarchili z Danielem Rutkowskim wydaje się być jednoznaczna. Polak będzie robił wszystko, aby wejść w klincz, sprowadzić do parteru i tam ugniatać. Mołdawianin jest zawodnikiem bardzo perspektywicznym, niesamowicie twardym, walecznym. Intensywny stójkowo, stosujący dużo niskich kopnięć. Jest zawodnikiem solidnym w każdym aspekcie. Wciąż bardzo młody, rozwijający się z walki na walkę. Przegrywał jednak z Adamem Soldaevem i to w aspekcie zapaśniczym, a Rutkowski jest jeszcze kilka poziomów wyżej. Daniel ma po swojej stronie także odporność, doświadczenie w innych uderzanych odmianach. Nie da się ustrzelić Tarchili a sam zamęczy walecznego młodego wilka. Obaj mają kondycje na trzy rundy, ale presja Polaka, jego nieustępliwość i background zapaśniczy sprawią, że nie da się wciągnąć w wiele wymian stójkowych i błyskawicznie zneutralizuje Danu. Mołdawianin będzie walczył do końca, ale na dystansie 15 minut odda kilka obaleń i polegnie na kartach punktowych po dominacji zapaśniczej. Mój typ: Daniel Rutkowski decyzją.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Rutkowski: 1.47
Tarchila: 2.69

Andrzej Grzebyk (22-8) vs. Tymoteusz Łopaczyk (13-4)

Michał: Tymoteusz Łopaczyk to bardzo wszechstronny zawodnik i jeden z bardziej kompletnych fighterów w swojej kategorii. Potrafi zarówno nokautować, jak i kończyć walki przed czasem przez poddania, dlatego jest groźny praktycznie w każdej płaszczyźnie. Z drugiej strony zdarzają mu się wpadki i pojedynki, w których nie prezentuje pełni swoich możliwości, nawet przeciwko rywalom, których teoretycznie powinien pokonywać. Jeśli chodzi o tę walkę, nie będę do końca obiektywny, bo jestem ogromnym fanem stylu Andrzeja Grzebyka. To taki Justin Gaethje polskiego MMA. Niezależnie od tego, czy wygrywa, czy przegrywa, zawsze daje kibicom wielkie emocje i świetne widowiska. Jego walki ogląda się kapitalnie, bo praktycznie zawsze gwarantują mocne tempo i prawdziwą wojnę w klatce. Grzebyk w ostatnich latach rywalizował głównie z czołówką i zebrał ogromne doświadczenie na najwyższym poziomie. Ma bardzo solidną stójkę, mocne defensywne zapasy i coraz lepiej wygląda również w parterze. Mam też wrażenie, że jego ofensywne zapasy są mocno niedoceniane i właśnie ten element może być pewnym zaskoczeniem dla Łopaczyka. Spodziewam się jednak, że większość walki będzie toczyła się w stójce. Tam przewagę daję Grzebykowi. Łopaczyk jest dobrze poukładany boksersko, ale Grzebyk potrafi skutecznie pracować zarówno rękami, jak i nogami. Jeśli dołoży do tego możliwość mieszania płaszczyzn i okazjonalnych prób obaleń, będzie miał jeszcze więcej argumentów po swojej stronie. Uważam, że ma większy wachlarz technik i to właśnie on powinien wygrać ten pojedynek. Nie zdziwi mnie jednak żaden wynik, bo Tymoteusz Łopaczyk to zawodnik wysokiej klasy. Mój typ to zwycięstwo Andrzeja Grzebyka.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Grzebyk: 1.65
Łopaczyk: 2.24

Damian Janikowski (10-9) vs. Wiktor Zalewski (8-2)

Grzegorz: Wiktor Zalewski zadebiutuje w wyższej kategorii wagowej, mierząc się z Damianem Janikowskim. Przyznam, że jest to zestawienie, które jeszcze dwa lub trzy lata temu typowałbym zapewne całkowicie w drugą stronę. Dziś jednak sytuacja obu zawodników wygląda diametralnie inaczej.
Po serii ostatnich walk Damiana można już dostrzec pewne powtarzające się schematy. Przede wszystkim wiemy już, że olimpijczyk nadal pozostaje bardzo groźnym zawodnikiem w pierwszych minutach walki. Wciąż dysponuje mocnym ciosem, potrafi wywierać presję i zmuszać rywali do ciężkiej pracy. Problem polega jednak na tym, że coraz trudniej wykorzystać mu swoje największe atuty przeciwko nowoczesnym i wszechstronnym zawodnikom.
Jeszcze kilka lat temu zapasy Janikowskiego robiły ogromną różnicę. Dziś coraz częściej obserwujemy sytuacje, w których rywale bez większych problemów neutralizują jego próby obaleń. Tak było z Pawłem Pawlakiem, tak było z Michałem Michalskim, a wcześniej również z Piotrem Kuberskim. Kiedy Damian nie jest w stanie narzucić swojej gry zapaśniczej, bardzo często zostaje zmuszony do pojedynków w stójce, gdzie jego defensywa od dłuższego czasu pozostawia sporo do życzenia. Nie jest przypadkiem fakt, że trzy ostatnie porażki przez nokaut wyglądały bardzo podobnie. Rywale byli szybsi, bardziej dynamiczni i przede wszystkim skuteczniej korzystali z luk pojawiających się w obronie Janikowskiego. Damian nadal potrafi przyjąć mocny cios i iść do przodu, ale coraz częściej kończy się to dla niego bardzo źle.
Z drugiej strony mamy Wiktora Zalewskiego, który pomimo dwóch porażek w trzech ostatnich występach nadal pozostaje jednym z największych talentów młodego pokolenia w KSW. Wiktor jest zawodnikiem bardzo ofensywnym. Lubi wywierać presję, często korzysta z kombinacji bokserskich, miesza je z kopnięciami na korpus oraz głowę i nie boi się ryzykować w wymianach. Oczywiście ma swoje problemy. Widzieliśmy je zarówno w walce z Andrzejem Grzebykiem, jak i Mateuszem Pawlikiem. Gdy rywal zaczyna mocno odpowiadać na korpus lub przełamuje go presją, defensywa Zalewskiego również nie wygląda idealnie.
Różnica polega jednak na tym, że Wiktor ma dopiero 26 lat i cały czas się rozwija. W starciu z Romainem Debienne pokazał więcej cierpliwości niż wcześniej. Nie rzucał się bezmyślnie do ataków, stopniowo przejmował inicjatywę i z każdą minutą wyglądał coraz lepiej. Mam wrażenie, że wyciągnął sporo wniosków z wcześniejszych porażek.
Kluczowe znaczenie będzie miała jednak zmiana kategorii wagowej. Wiele osób może zakładać, że większy i silniejszy Janikowski będzie miał przewagę fizyczną. Nie jestem o tym jednak przekonany. Zalewski od dawna wyglądał jak bardzo duży półśredni. Często wnosił do klatki sporo kilogramów po ważeniu, dlatego przejście do kategorii średniej może paradoksalnie pozytywnie wpłynąć na jego wydolność i odporność.
Patrząc stylistycznie, uważam też, że jest to przeciwnik znacznie bardziej komfortowy dla Wiktora niż choćby Grzebyk. Janikowski nie pracuje tak płynnie na nogach, nie jest tak szybki i coraz częściej ma problemy z zawodnikami, którzy potrafią utrzymywać wysokie tempo oraz korzystać z kombinacji bokserskich.
Oczywiście Damian będzie miał swoje momenty. Spodziewam się, że od początku ruszy agresywnie, spróbuje narzucić presję i być może poszuka także obaleń. Problem w tym, że od dłuższego czasu nie widzieliśmy, aby był w stanie utrzymywać taką intensywność przez cały pojedynek. Jeśli nie przełamie Zalewskiego na początku, jego sytuacja może zacząć się szybko komplikować.
Podsumowując, uważam, że nazwisko Janikowskiego nadal budzi duży respekt, ale obecnie więcej argumentów widzę po stronie młodszego zawodnika. Zalewski jest szybszy, bardziej dynamiczny, zadaje więcej ciosów i wydaje się znajdować na zupełnie innym etapie kariery. Damian natomiast wygląda na zawodnika, który od dłuższego czasu nie potrafi zatrzymać sportowego zjazdu. Spodziewam się, że pierwsza runda będzie bardzo wyrównana i momentami niebezpieczna dla obu stron. Im dłużej jednak potrwa walka, tym bardziej przewaga szybkości oraz świeżości Zalewskiego powinna być widoczna. Ostatecznie sądzę, że młodszy z Polaków znajdzie swoją okazję w wymianach stójkowych i wykorzysta problemy defensywne byłego medalisty olimpijskiego. Mój typ: Wiktor Zalewski przez TKO, runda 2.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Janikowski: 2.76
Zalewski: 1.45

Konrad Rusiński (8-3) vs. Adam Masaev (11-0)

Fabian: Adam Masaev to obecnie jedno z najgorętszych sportowo nazwisk w KSW. Stoczył tylko jedną walkę w Polsce, ale przy braku jakościowych transferów to wystarczy by rozbudzić apetyt tych kibiców, którzy stawiają na poziom sportowy. Francuz podejmie Konrada Rusińskiego, będącego po dwóch wygranych. Skillowo zdecydowanym faworytem zdaje się być Masaev. Jego największy atut to gra parterowa. Konrad Rusiński to bardzo fizyczny zawodnik wykorzystujący swój płaszcz mięśniowy do wywracania siłowego i kontroli z góry oraz pracy ciosami. Technicznie Adam jest kilka klas wyżej i w obszarze chwytanym powinien mieć dużą przewagę jeśli chodzi o przechodzenie pozycji czy zagrożenie poddaniem. Sęk w tym, że będzie to dla niego debiut w kategorii 77. Wcześniej wojował w lekkiej. Konrad miał pojedynki w 84, więc ta różnica stricte siłowa powinna być wyraźna na korzyść Polaka. Mnie jednak wygrana nad journeymanem w postaci Fadipe czy jeszcze mało doświadczonym Machmudowem nie przekonują. Fakt, że Masaev także nie ma wielkich skalpów, ale to w jaki sposób rozprawił się z Maciejem Kazieczką każe sądzić, że to bardzo duży talent. Coraz mniej tak ciekawych zawodników zagranicznych pojawia się w KSW i wydaje się, że Rusiński jest jeedynie pojedynkiem na rozruch w nowej dywizji dla Francuza. Miał walczyć z dużo wyżej notowanym Szczepaniakiem, ale wypadł. Przy całej sympatii dla Konrada to Masaev nie da sobie zrobić krzywdy w stójce a sam znajdzie sposób by już w 1 rundzie wpiąć duszenie czy to w szarżującego niczym tur Polaka czy też samemu zamęczając go pod siatką. Francuz nigdy nie miał walki, w której był w kryzysie, o wielu jego ograniczeniach jeszcze nie wiemy. Polak jednak jeszcze nie będzie tym, który te ograniczenia uwypukli. Mój typ: Adam Masaev przez poddanie w 1. rundzie.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Rusiński: 2.79
Masaev: 1.44

Souheil Kaouchen (2-0) vs. Kacper Wróbel (3-0)

Michał: To jest jedna z najciekawszych walk dla fanów młodych talentów na tej gali. Z jednej strony mamy Souheila Kaouchena, który już zdążył pokazać się w KSW z bardzo dobrej strony. Francuz wywodzi się ze sportów uderzanych, jest wielokrotnym mistrzem Francji w muay thai i mistrzem świata w tej dyscyplinie. W klatce prezentuje dużą dynamikę, presję i bardzo dobre przygotowanie stójkowe. Co ciekawe, we Francji wiele osób mówi o nim jako o następcy Salahdine’a Parnasse’a, byłego mistrza KSW, a niektórzy uważają nawet, że pod względem potencjału jest talentem większym niż Francuz. To oczywiście ogromne słowa, ale pokazują, jak wysoko oceniany jest Kaouchen. Z drugiej strony stoi Kacper Wróbel, który wprawdzie dopiero debiutuje w KSW, ale jest zawodnikiem niezwykle wszechstronnym. Wywodzi się z judo, ma sukcesy w grapplingu i brazylijskim jiu-jitsu, a wszystkie dotychczasowe zawodowe walki kończył przed czasem. Patrząc na zestawienie stylów, wydaje mi się, że kluczowe będą zapasy i parter. W stójce przewagę daję Kaouchenowi. Jest bardziej doświadczony w sportach uderzanych i ma za sobą bardzo udane występy w KSW. Jego presja, tempo i umiejętność pracy na korpus mogą sprawić Wróblowi sporo problemów. Jednocześnie nie lekceważyłbym Wróbla. To zawodnik, który ma bardzo solidne podstawy grapplerskie i jeśli będzie w stanie skracać dystans oraz przenosić walkę na matę, może mocno utrudnić życie Francuzowi. Dla mnie to właśnie jest jego największa droga do zwycięstwa. Ostatecznie minimalnie skłaniam się w stronę Souheila Kaouchena. Ma już doświadczenie zdobyte w KSW, jest bardziej sprawdzony na tym poziomie i wydaje mi się, że jego stójka będzie największym atutem tego pojedynku. Spodziewam się wyrównanej walki, ale typuję zwycięstwo Kaouchena po decyzji sędziów.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Kaouchen: 1.40
Wróbel: 2.96

Michal Martinek (12-7) vs. Marek Samociuk (9-5)

Grzegorz: Walkę otwierającą kartę główną gali XTB KSW 119 stoczą Michal Martinek i Marek Samociuk. Po kilku ostatnich pojedynkach Martinka mamy już dość klarowny obraz jego stylu. Czech jest zawodnikiem technicznym jak na standardy kategorii ciężkiej. Dobrze porusza się na nogach, potrafi korzystać z przewagi szybkości nad większością rywali i chętnie pracuje prostymi. Nie jest typowym ciężkim, który od pierwszej sekundy szuka wojny i pojedynczego nokautującego ciosu.
Problem polega jednak na tym, że od dłuższego czasu pojawiają się te same błędy u Czecha. Martinek dobrze wygląda do momentu, aż rywal zacznie wywierać mocniejszą presję lub narzuci bardziej fizyczny pojedynek. W starciach ze Stosiciem, Vojcakiem czy ostatnio Szpilką okazywało się, że gdy walka zaczyna przechodzić w otwarte wymiany, defensywa Czecha przestaje być tak szczelna, jak na początku pojedynku. Co więcej, Martinek nie jest zawodnikiem, który regularnie korzysta ze swoich zapasów. Owszem, potrafi obalić, potrafi kontrolować rywala przy siatce, ale zazwyczaj woli rozstrzygać pojedynki w stójce. A właśnie tam Marek Samociuk może stworzyć mu sporo problemów.
Polak bardzo mocno rozwinął się w ciągu ostatnich dwóch lat. Jeszcze niedawno był postrzegany głównie jako silny fizycznie ciężki z dobrymi zapasami. Dziś jego arsenał wygląda znacznie szerzej. Nadal potrafi świetnie korzystać z obaleń, ale coraz częściej buduje swoje zwycięstwa także poprzez pracę w stójce.
Największym atutem Samociuka pozostają jednak niskie kopnięcia. W ostatnich występach były one wręcz fundamentem jego gry. Potrafił nimi rozbijać nogi Jose Augusto, regularnie korzystał z nich przeciwko Danielowi Jamesowi, a także przeciwko Soldatkinowi. Co ważne, nie są to kopnięcia zadawane jedynie dla statystyki. Marek naprawdę inwestuje w ten element i konsekwentnie pracuje nim przez cały pojedynek.
Drugim bardzo istotnym aspektem są zapasy. Samociuk może nie jest zawodnikiem, który będzie szukał obaleń od pierwszej sekundy, ale wielokrotnie pokazywał, że kiedy pojawia się taka potrzeba, potrafi skutecznie zmienić płaszczyznę walki. W pojedynkach z Jamesem czy Augusto korzystał z tego bardzo rozsądnie, przełamując rywali wtedy, gdy było to potrzebne.
Patrząc stylistycznie, mam wrażenie, że właśnie te dwa elementy mogą odegrać kluczową rolę. Martinek będzie prawdopodobnie szybszy na początku walki. Powinien punktować prostymi, korzystać z pracy nóg i starać się utrzymywać pojedynek w dystansie. Problem w tym, że Samociuk bardzo dobrze skraca dystans i potrafi wywierać presję bez niepotrzebnego forsowania tempa.
Spodziewam się również, że Polak od początku będzie regularnie atakował wykroczną nogę Czecha. Jeśli niskie kopnięcia zaczną dochodzić celu tak często, jak w ostatnich występach, mobilność Martinka może z czasem wyraźnie spaść. Wówczas łatwiej będzie zarówno o kolejne wymiany, jak i o ewentualne sprowadzenia.
Oczywiście Martinek ma swoje argumenty. Jest bardziej doświadczony, posiada lepszy boks i jeśli walka przez pełne trzy rundy będzie toczyć się wyłącznie na środku klatki, jego szanse znacząco wzrosną. Nie jestem jednak przekonany, czy będzie w stanie utrzymać taki scenariusz przez cały pojedynek. Podsumowując, uważam, że jest to bardzo niewygodne zestawienie dla Czecha. Samociuk dysponuje narzędziami, które historycznie sprawiały Martinkowi problemy. Potrafi wywierać presję, dobrze pracuje lowkickami, jest silny fizycznie i może mieszać płaszczyzny. Im dłużej potrwa walka, tym bardziej zaczynam widzieć przewagę po stronie Polaka.
Spodziewam się wyrównanej pierwszej rundy, ale z czasem Marek powinien przejmować inicjatywę. Kopnięcia na łydkę zaczną ograniczać mobilność Martinka, a presja i zapasy utrudnią Czechowi korzystanie z jego przewagi technicznej. Ostatecznie sądzę, że Samociuk wygra większość późniejszych fragmentów pojedynku i zapisze na swoim koncie kolejne cenne zwycięstwo. Mój typ: Marek Samociuk przez decyzję sędziów.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Martinek: 2.86
Samociuk: 1.40

Piotr Kacprzak (13-6) vs. Slimen Hassaini (5-0)

Michał: Hassaini decyzją

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Kacprzak: 1.45
Hassaini: 2.76

Piotr Chudzik (2-0) vs. Predrag Bozovic (2-0)

Fabian: Chudzik przez poddanie, runda 1

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Chudzik: 1.50
Bozovic: 2.59

Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.