Marek Samociuk wraca do okrągłej klatki KSW po wymagającej przygodzie w Japonii. Reprezentant Uniq Fight Club już 20 czerwca zmierzy się na gali XTB KSW 119 w Radomiu z Michalem Martinkiem i nie ukrywa, że ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo trudne – zarówno sportowo, jak i prywatnie.

Polski ciężki opowiedział również o kulisach turnieju RIZIN, problemach zdrowotnych przed finałem, zarobkach w Japonii oraz możliwym starciu z Arturem Szpilką.

„Ten rok mnie zajechał”

Marek Samociuk przyznał, że finałowa porażka z Alexandrem Soldatkinem w finale turnieju RIZIN nie była efektem przypadku. Polak zdradził w rozmowie w programie KLATKA po KLATCE, że do walki przystępował mocno poobijany, a jego organizm zwyczajnie nie wytrzymał tempa ostatnich miesięcy.

Nie dałem z siebie wszystkiego w tej walce. Ten odstęp między pojedynkami był bardzo krótki, tylko osiem tygodni. Po walce z Jose Augusto miałem rozwaloną piszczel. Popełniłem błąd, bo po tygodniu wróciłem do treningów zamiast odpocząć trochę dłużej. Ta noga cały czas puchła, później zrobił się krwiak i ona była praktycznie wyłączona z walki. Nie miałem energii. Byłem ospały, zmęczony. Pierwszy raz w życiu chyba naprawdę odczułem jet lag. Budziłem się o trzeciej nad ranem i nie mogłem spać. Gdzieś to wszystko się zgromadziło i po prostu ten rok mnie zajechał. Mimo wszystko uważam, że gdybym był zdrowy, to byłbym w stanie wygrać ten finał.

Samociuk nie ukrywa jednak, że pobyt w Japonii był dla niego ogromnym doświadczeniem i chciałby tam jeszcze wrócić.

Atmosfera w Japonii to jest coś niesamowitego. Walczyłem na galach, gdzie było po 43 tysiące ludzi. U nas taki tłum robi się na Stadionie Narodowym, a oni potrafią zrobić takie wydarzenia kilka razy do roku. Jeżeli będzie możliwość, to bardzo chciałbym tam wrócić. Z tego co wiem, temat wcale nie jest zamknięty.

Samociuk o Martinku: „Mam większy arsenał”

Na gali XTB KSW 119 rywalem Polaka będzie Michal Martinek. Czech również wraca po porażce – został znokautowany przez Artura Szpilkę.

Samociuk uważa jednak, że to dobre zestawienie na obecnym etapie kariery.

Ja podchodzę do tego z pokorą, bo ostatnią walkę przegrałem. Michał też przegrał, więc gdzieś trzeba znaleźć wygranego. Uważam jednak, że mam większy arsenał i więcej umiejętności od niego. Będę w stanie pokazać więcej w tej walce. On jest silny, duży i trzeba uważać, ale wierzę, że to ja pokażę więcej.

Zawodnik Uniq Fight Club przyznał również, że analizował ostatni pojedynek Martinka z Arturem Szpilką.

Wydaje mi się, że Michał trochę wszedł w grę Artura. Bił się z nim w stójce zamiast mocniej wykorzystywać zapasy i parter. Ja inaczej podszedłbym do takiej walki.

Samociuk wskazał potencjalną walkę ze Szpilką

W trakcie rozmowy pojawił się także temat potencjalnego zestawienia z Arturem Szpilką.

Samociuk nie ukrywa, że taki scenariusz bardzo go interesuje.

Powiem szczerze, że po cichu sobie zakładam, że jeżeli Artur wygra z Sakaiem, a ja wygram z Martinkiem, to taki pojedynek byłby bardzo ciekawy i logiczny. To miałoby ręce i nogi.

„W Japonii zarobiłem naprawdę dobrze”

Polski ciężki zdradził również kulisy finansowe swojej przygody z RIZIN.

Nie ma co ukrywać – zarobiłem w Japonii naprawdę bardzo dobrze. Sama stawka za drugie miejsce w finale wynosiła pięć milionów jenów, czyli około 120 tysięcy złotych, a do tego dochodziły jeszcze podstawy. Te walki naprawdę mi się opłaciły i jestem wdzięczny Martinowi Lewandowskiemu, że dał mi możliwość przeżycia czegoś takiego.

Samociuk potwierdził także, że jest blisko podpisania nowego kontraktu z KSW.

Jesteśmy właśnie na etapie finalizowania nowej umowy z KSW. Wszystko powinno dopiąć się w najbliższych dniach.

Zobacz takżeKacper Formela po wygranej z Sulęckim: „Pokonałem mistrza świata”

źródło: YouTube / Klatka po klatce