„Polska gala” UFC Vegas 113 już dziś w nocy! Na karcie troje naszych rodaków: Michał Oleksiejczuk, Jakub Wikłacz oraz Klaudia Syguła. Przedstawiamy nasze typowania walk z ich udziałem!

Michał Oleksiejczuk (21-9) vs. Marc-Andre Barriault (17-10)

Grzegorz: Pojedynek na gali UFC Vegas 113 pomiędzy Michałem Oleksiejczukiem a Marciem-Andre Barriaultem to zestawienie dwóch zawodników, którzy od lat balansują na granicy potencjału i stabilnej pozycji w dywizji średniej. Obaj potrafią być piekielnie groźni, obaj miewali momenty, w których wydawało się, że za chwilę wskoczą poziom wyżej – i obaj równie często rozczarowywali, gdy pojawiały się poważniejsze testy. To starcie może być dla jednego z nich przepustką do odbicia się na dobre, a dla drugiego kolejnym sygnałem, że jeszcze nie pora na starcia z czołówką.
Michał Oleksiejczuk od początku kariery w UFC uchodził za zawodnika o ogromnym potencjale ofensywnym. Błyskawiczne ręce, naturalna siła ciosu, świetny timing i umiejętność składania kombinacji sprawiają, że w stójce jest w stanie zagrozić praktycznie każdemu. Jego nokauty na Meerschaercie, Dumasie, Brundage’u czy Njokuanim pokazują, jak niebezpieczny potrafi być, gdy złapie rytm. „Husarz” najlepiej czuje się w otwartej walce na dystansie bokserskim, gdzie może pracować lewym prostym, dokładać potężny lewy sierp i kończyć akcje ciosami na korpus.
Problem Oleksiejczuka przez lata był jednak ten sam – defensywa zapaśnicza i parter. Gdy rywale konsekwentnie skracali dystans, obalali i zmuszali go do pracy z pleców, Polak często wyglądał bezradnie. Porażki z Hollandem, Pereirą, Borralho czy Crutem brutalnie to obnażyły. Każdy zawodnik, który potrafił narzucić grappling, był w stanie wybić Michała z rytmu. Dlatego tak istotny jest jego ostatni okres i współpraca z The Fighting Nerds, gdzie widać większą dyscyplinę, lepszą pracę dystansem i mądrzejsze zarządzanie energią.
Dwie ostatnie wygrane przed czasem dają podstawy, by sądzić, że Oleksiejczuk faktycznie zaczyna skręcać w dobrą stronę. Jest spokojniejszy, nie rzuca się już tak bezrefleksyjnie do przodu, lepiej przygotowuje akcje i częściej pracuje na korpus, co później procentuje w kolejnych minutach walki. Jeśli ten trend się utrzyma, może być bardzo niewygodny dla zawodników bazujących na presji.
Marc-Andre Barriault to natomiast fighter z zupełnie innej bajki. Kanadyjczyk od zawsze lubił bliski dystans, klincz, brudną walkę pod siatką, łokcie i krótkie serie w półdystansie. Jego najlepsze momenty w UFC to właśnie sytuacje, w których zamykał rywali na ogrodzeniu i zasypywał ich gradem ciosów. Zwycięstwa nad Silvą, Marquezem czy Andersem pokazywały, jak groźny potrafi być, gdy narzuci fizyczność.
Jednocześnie jednak Barriault zaczyna wyglądać jak zawodnik, którego organizm powoli mówi „stop”. Dwie porażki przez nokaut w ostatnich latach, przegrane z Pyferem i Stoltzfusem, a także coraz częstsze momenty, w których tracił odporność na ciosy, są niepokojącym sygnałem. Dawniej jego szczęka była niemal niezniszczalna – dziś już tak nie jest. Do tego dochodzi fakt, że jego styl opiera się na ciągłym marszu do przodu, co przeciwko szybkim i dynamicznym strikerom – jakim jest Oleksiejczuk – bywa zabójcze.
Stylowo to starcie układa się bardzo jasno. Barriault będzie chciał iść do przodu, spychać Oleksiejczuka na siatkę, skracać dystans i zamieniać walkę w fizyczną przepychankę. Jeśli uda mu się zamknąć Michała w klinczu, dociskać go barkiem, pracować kolanami i łokciami, może skutecznie zneutralizować jego kombinacje. W takiej walce Polak już nieraz wyglądał przeciętnie. Z kolei Oleksiejczuk musi zrobić wszystko, by walczyć na środku klatki. Praca na nogach, cofanie się pod kątem, szybkie wejścia z kombinacjami i natychmiastowe wyjścia z dystansu będą kluczowe. Bardzo ważna będzie też praca na korpus – kilka solidnych uderzeń w tułów może wyraźnie spowolnić Barriaulta i sprawić, że nie będzie narzucał już takiej presji. Jeśli Michał będzie cierpliwy, nie da się zamknąć na siatce i nie zacznie panikować przy pierwszym klinczu, przewaga szybkości powinna być po jego stronie.
Najbardziej realny scenariusz to taki, w którym pierwsze minuty będą nerwowe. Barriault ruszy agresywnie, spróbuje zamknąć Polaka na siatce i narzucić swoją fizyczność. Michał będzie musiał przetrwać ten początkowy napór, odpowiadając szybkimi kontrami i kopnięciami na korpus. Jeśli uda mu się uspokoić walkę, z każdą kolejną minutą jego przewaga szybkości i precyzji powinna rosnąć.
Z czasem Barriault zacznie wolniej reagować, jego presja osłabnie, a wtedy pojawią się luki w obronie. A Oleksiejczuk to zawodnik, który potrafi bezlitośnie takie momenty wykorzystać. Jedna czysta kombinacja, lewy na szczękę, poprawka na korpus i seria na głowę – to dokładnie ten typ akcji, który może zakończyć ten pojedynek przed czasem.
Oczywiście, istnieje scenariusz, w którym Kanadyjczyk zamyka Polaka na siatce, męczy go w klinczu i wygrywa fizycznością. Ale patrząc na aktualną formę obu zawodników, wydaje się on mniej prawdopodobny niż kilka lat temu. Uważam, że jeśli Michał zachowa dyscyplinę taktyczną, będzie dobrze pracował dystansem i nie da się wciągnąć w chaotyczną bijatykę, to jego szybkość i moc zrobią różnicę. Barriault jest dziś bardziej podatny na nokaut niż kiedykolwiek wcześniej, a Oleksiejczuk znajduje się w momencie, w którym zaczyna wykorzystywać swój potencjał coraz lepiej. Mój typ: Michał Oleksiejczuk przez KO w 1. rundzie po serii kombinacji w stójce.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Oleksiejczuk: 1.19
Barriault: 4.60

Muin Gafurov (20-6) vs. Jakub Wikłacz (17-3-2)

Grzegorz: Pojedynek na gali UFC Vegas 113 pomiędzy Jakubem Wikłaczem a Muinem Gafurovem to klasyczne zestawienie dwóch bardzo mocnych grapplerów, którzy potrafią wygrywać walki na różne sposoby, ale najlepiej czują się wtedy, gdy tempo jest wysokie, a pojedynek schodzi na matę. To starcie zapowiada się jako wymagający test dla byłego mistrza KSW i jednocześnie sprawdzian, czy Gafurov jest gotowy na wejście poziom wyżej w tej niezwykle ciasnej dywizji koguciej.
Muin Gafurov to zawodnik, który od lat opiera swój styl na zapasach, kontroli i fizycznej dominacji. Najlepiej wygląda wtedy, gdy może regularnie sprowadzać rywali, dociskać ich w parterze i punktować z góry krótkimi ciosami. Jego ostatnie zwycięstwa, zwłaszcza to nad Rinyą Nakamurą, pokazały, że potrafi neutralizować nawet bardzo mocnych zapaśników i prowadzić walkę na własnych zasadach. Gafurov jest konsekwentny, wytrzymały i rzadko panikuje w trudnych momentach – raczej systematycznie buduje przewagę minutami kontroli. Nie jest to natomiast zawodnik wybitny w stójce. Jego boks jest dość schematyczny, oparty głównie na wejściach pod obalenia i prostych kombinacjach przygotowujących klincz. Gafurov lubi szukać obrotowych kopnięć, był nawet w stanie kończyć nimi niekiedy pojedynki. Jeśli musi walczyć dłużej na dystansie, często wygląda przeciętnie i daje się trafiać. To szczególnie ważne w kontekście starcia z Wikłaczem, który ma wyraźnie lepsze warunki fizyczne i większy arsenał w stójce.
Jakub Wikłacz wszedł do UFC jako były mistrz KSW i zawodnik, który od lat uchodzi za jednego z najlepszych grapplerów w Europie. Jego największym atutem jest oczywiście parter – gilotyny, duszenia, przejścia do pleców i umiejętność pracy z gardy stoją na bardzo wysokim poziomie. Do tego dochodzi coraz lepsza stójka, oparta na pracy na dystansie, prostych ciosach i mądrym zarządzaniu przestrzenią.
Debiut z Patchym Mixem pokazał jednak też słabsze strony Polaka. Wikłacz dał się kilka razy obalić, momentami zbyt długo zostawał na plecach i pozwalał rywalowi zbierać punkty kontrolą. Owszem, świetnie się bronił, szukał (aż za bardzo) poddań i nie przyjmował dużych obrażeń, ale w starciu z tak konsekwentnym zapaśnikiem jak Gafurov takie momenty mogą być jeszcze groźniejsze.
Stylowo ten pojedynek rysuje się bardzo klarownie. Gafurov od pierwszych minut będzie chciał skracać dystans, wchodzić w klincz, łapać nogi i regularnie sprowadzać Wikłacza na matę. Jego celem będzie zmęczenie Polaka, odbieranie mu przestrzeni i punktowanie z góry. Jeśli uda mu się narzucić taki scenariusz, może kontrolować przebieg walki przez długie fragmenty. Z kolei Wikłacz musi przede wszystkim bronić pierwszych obaleń. Praca na nogach, cofanie się pod kątem, długi jab i utrzymywanie dystansu kopnięciami będą absolutnie kluczowe. Każde czyste trafienie z dystansu będzie działać na jego korzyść, bo zmusi Gafurova do bardziej desperackich wejść w nogi. A im bardziej wymuszone będą te próby, tym większa szansa na kontrę w postaci gilotyny, na którą ewidentnie Polak będzie polował. Warto też podkreślić, że Wikłacz nie jest zawodnikiem, który boi się parteru. Nawet jeśli znajdzie się na plecach, nie panikuje, nie oddaje rund bez walki, tylko od razu szuka przestrzeni na duszenia i przetoczenia. Dla Gafurova to bardzo niebezpieczne, bo każda niedokładność w przejściu pozycji może skończyć się złapaniem szyi. Musi zatem być bardzo czujny przez praktycznie cały czas trwania pojedynku, bo oddanie choćby jednego centymetra takiemu grapplerowi, jakim jest Wikłacz może go kosztować odklepaniem poddania. Kluczowym elementem będzie kondycja i tempo. Gafurov walczy bardzo intensywnie, ale jeśli nie będzie w stanie utrzymywać kontroli przez całe rundy, z czasem zacznie zwalniać. Wtedy przewaga zasięgu, szybkości i techniki Wikłacza w stójce może stać się decydująca. Polak potrafi wtedy przejmować inicjatywę, punktować seriami i zmuszać rywala do cofania się – a to dla Gafurova zawsze jest niewygodna sytuacja.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to taki, w którym pierwsza runda będzie trudna dla Wikłacza. Gafurov powinien zanotować kilka obaleń, narzucić presję i spróbować zbudować przewagę kontrolą. Z każdą kolejną minutą Polak powinien jednak coraz lepiej czytać jego wejścia, sprawniej się podnosić i częściej karać go w stójce.
W drugiej i trzeciej rundzie coraz większą rolę może odgrywać zmęczenie Gafurova oraz rosnąca pewność siebie Wikłacza. To właśnie wtedy może pojawić się przestrzeń na gilotynę po nieudanej próbie obalenia albo na spokojne wypunktowanie rywala z dystansu.
Uważam, że doświadczenie mistrzowskie, cierpliwość i wysoki poziom grapplingu Wikłacza będą w tym starciu decydujące. Gafurov na pewno będzie groźny, na pewno wygra fragmenty walki w parterze, ale przy tak niebezpiecznym przeciwniku trudno będzie mu bezpiecznie kontrolować pojedynek przez pełne trzy rundy.
Najbardziej realny scenariusz to albo wygrana Polaka po bliskiej, technicznej walce na punkty, albo skończenie gilotyną w momencie, gdy Gafurov zacznie forsować kolejne obalenia. Mój typ: Jakub Wikłacz przez poddanie (gilotyna) w 2. rundzie.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Gafurov: 1.70
Wikłacz: 2.12

Klaudia Syguła (7-2) vs. Priscila Cachoeira (13-7)

Martyna: Faworytką tego starcia jest Klaudia Syguła. Brazylijka, mimo bogatego doświadczenia i groźnego uderzenia, wchodzi w fazę kariery, gdzie forma i dynamika wyraźnie spadają. W wieku 37 lat „Zombie Girl” notuje regres – z czterech ostatnich walk wygrała tylko jedną, a porażki przychodzą jej przed czasem. To sygnał, że zarówno wytrzymałość, jak i odporność na ciosy przestają być jej atutem.
Cachoeira to żywioł – atakuje od pierwszego gongu, stawia na chaos i presję. Problem w tym, że jeśli nie złamie rywalki szybko, sama zaczyna tracić paliwo. Nie ma planu B, nie ma cierpliwości. To styl, który działa przeciwko mniej doświadczonym zawodniczkom, ale Syguła już wie, jak poradzić sobie z taką taktyką.
Kluczem do zwycięstwa Polki będzie opanowanie i dyscyplina taktyczna. Jeśli da się wciągnąć w bezmyślną wymianę ciosów, Brazylijka znajdzie się w swojej strefie komfortu. Ale jeśli Klaudia zachowa zimną krew, będzie punktować, kontrolować dystans i tempo walki – z każdą minutą przewaga będzie rosła. Syguła trenuje w Stanach, rozwija się technicznie i mentalnie, a to widać w jej bardziej dojrzałym, przemyślanym podejściu do walki.
Cachoeira wciąż posiada niebezpieczny cios, ale brak jej konsekwencji i wytrzymałości na dłuższą metę. Syguła, jeśli uniknie wczesnych, mocnych ciosów i narzuci własny rytm, powinna dominować przez większość walki. Mój typ: Klaudia Syguła decyzją sędziów.

Kursy podstawowe na tę walkę na efortuna.pl przedstawiają się następująco:
Syguła: 1.57
Cachoeira: 2.37

Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia. Hazard stwarza wysokie ryzyko straty finansowej. Nadmierna gra niesie ze sobą potencjalne zagrożenie dla zdrowia.