Triumf Aleksandre Topurii w Katarze był nie tylko pokazem dojrzałości, ale też sygnałem, że młodszy z braci Topuria dopiero się rozkręca. Po trzech mocnych rundach i dominacji nad Bekzatem Almakhanem zawodnik mówi otwarcie: to był dopiero ułamek jego możliwości. Gruzin nie ukrywa również, że w głowie ma już kolejne cele – i ani myśli zwalniać tempa.

„Nic mnie nie zaskoczyło” – pewność od pierwszych sekund

Tuż po walce Aleksandre Topuria wyglądał tak, jakby mógł wejść do oktagonu jeszcze raz. Bez oznak uszkodzeń, bez wymówek. Zapytany, czy rywal czymkolwiek go zaskoczył, odparł krótko:

Naprawdę niczym. Wiedziałem, że będzie twardy. I taki był, ale niczego, czego bym się nie spodziewał.

Co więcej, Gruzin uważa, że wygrał każdą rundę, również pierwszą – mimo że część obserwatorów widziała ją dla Almakhana.

W klatce czułem, że to ja kontroluję. Trafiałem, naciskałem. On szukał miejsca, ja robiłem robotę.

Dwa nokdauny i zero frustracji: „Nigdy się nie frustruję”

W trzeciej rundzie Aleksandre dwukrotnie posłał Almakhana na deski mocnym prawym. Mimo to nie udało mu się skończyć rywala przed czasem – ale Topuria nie miał z tym żadnego problemu.

Nigdy się nie frustruję. Każdy ma swój dzień, a Bekzad to naprawdę wojownik. Dzisiaj po prostu nie znalazł tego ciosu, a ja może dobrze się broniłem.

Gruzina kompletnie nie ruszyły lowkicki Kazacha.
Prezentował nawet charakterystyczne obroty po przyjęciu kopnięcia, czym rozbawił media.

Może to działa, może nie. Zobaczymy. Może to element strategii

 – powiedział z uśmiechem.

Najbardziej kompletny występ w karierze? „Mam znacznie więcej do pokazania”

Topuria podkreślił, że choć walka była dla niego bardzo ważna, nie była szczytem jego umiejętności.

Co więcej – jego brat Ilia po walce powiedział mu, że „mógł pokazać jeszcze znacznie więcej”.

Ja też tak uważam. To dopiero część mojego potencjału. Kiedy wchodzę do klatki, chcę pokazać wszystko, ale wciąż mam wiele do ujawnienia.

Zobacz takżeIlia Topuria zachwycony występem brata na UFC Qatar: „Zasługuje na nazwisko, które nosi”

Szacunek do rywala i mocny przekaz: „On też jest zwycięzcą”

Topuria zaskoczył dojrzałością i klasą – podkreślał, że Almakhan nie ma powodu, by opuszczać głowę.

Ten sport jest okrutny. To, że tu dotarliśmy, że zrobiliśmy wagę, wystąpiliśmy – to już czyni nas zwycięzcami. On jest wojownikiem Kazachstanu.

Kto teraz? „Wszystko zależy od Boga”

Zapytany o przyszłość – w tym porównania do Umara Nurmagomedova, który podobnym zwycięstwem wywalczył eliminator – Aleksandre studzi emocje:

Nie oczekuję tego. Umar był tu dłużej, miał więcej zwycięstw. On ma swoją drogę, ja mam swoją. To zależy od Boga.

Zapytano go także o wyczekiwany pojedynek jego brata z Islamem Makhachevem i ewentualną wspólną kartę walk.

Topuria przeciął temat:

Nie zobaczycie nas na jednej karcie. Mamy różne ścieżki i różne plany.

Największy przeciwnik w karierze? „Tak, Bekzad był najtrudniejszy”

Jedno pytanie nie wymagało długiej odpowiedzi: Czy Bekzad Almakhan był najcięższym rywalem w karierze?

Na pewno. Tak.

Co dalej? Najpierw… gruzińska restauracja

Po walce Topuria nie mówił o kolejnych treningach ani terminach. Pierwszy plan po UFC Qatar?

Idę do gruzińskiej restauracji. Jem jak należy. A potem wracam do domu i ściskam moją córkę i żonę. Tego teraz najbardziej chcę.

Potwierdzone: zostaje w wadze koguciej

Choć wyglądał niezwykle atletycznie, a ścinanie robi się dla niego coraz trudniejsze, Topuria nie planuje zmiany kategorii:

Zostaję w koguciej, dopóki ciało będzie współpracować.

Zobacz takżeIlia Topuria uderza w Armana Tsarukyana: „Zamarzasz jak wystraszona kaczka. Pamiętaj, że cię spoliczkowałem”

źródło & foto: media scrum Aleksandre Topurii po UFC Qatar