Kontrowersyjne decyzje Herba Deana podczas ostatniej gali w Baku wywołały lawinę krytyki.
Alex Pereira nie zamierza odpuścić sędziemu, z którym od pewnego czasu toczy otwartą, medialną wojnę. Były mistrz dwóch kategorii wagowych UFC wciąż ma w pamięci swoją ostatnią porażkę z Cirylem Gane, podczas której Herb Dean miał zignorować liczne uderzenia w tył głowy Brazylijczyka. „Poatan” uważa, że brak reakcji arbitra w tamtym starciu bezpośrednio przełożył się na jego stan zdrowia i ostateczny wynik pojedynku, co stało się zarzewiem trwającego konfliktu.
Kolejny rozdział tej sagi napisały wydarzenia z gali UFC w Baku, gdzie w centrum uwagi znów znalazł się doświadczony rozjemca. Podczas starcia, w którym mierzyli się Shara Magomedov oraz Michel Pereira, doszło do serii rażących naruszeń przepisów, które zdaniem obserwatorów zostały potraktowane zbyt pobłażliwie. Rosjanin dwukrotnie dopuścił się ciągnięcia za włosy w parterze, co spotkało się jedynie z werbalnymi upomnieniami, mimo że Dean osobiście ostrzegał narożnik zawodnika o konsekwencjach punktowych.
Brazylijski gwiazdor, śledząc poczynania sędziego, nie krył swojego oburzenia i postanowił publicznie napiętnować jego postawę w mediach społecznościowych. Pereira opublikował zdjęcie z walki, opatrując je krótkim, ale niezwykle dosadnym komentarzem, w którym nazwał Deana tchórzem. Zdaniem reprezentanta Brazylii, arbiter boi się podejmować kluczowe decyzje o odebraniu punktów w sytuacjach ewidentnych fauli, co promuje nieczystą grę w klatce.

Sytuację w Baku zaognił dodatkowy incydent, gdy Magomedov w późniejszej fazie walki włożył palec w oko swojego rywala, co wymusiło interwencję medyczną. Choć Dean przerwał starcie, by pozwolić poszkodowanemu na dojście do siebie, ponownie ograniczył się jedynie do ostrzeżenia, co dla wielu ekspertów było dowodem na brak konsekwencji. Takie podejście do prowadzenia pojedynków stawia pod znakiem zapytania sprawiedliwość sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie.
Do chóru krytyków dołączył również mistrz wagi ciężkiej, Tom Aspinall, który w ironiczny sposób skomentował obecny stan sędziowania w największej organizacji świata. Brytyjczyk zauważył, że granica między twardymi przepisami a ich dowolną interpretacją niebezpiecznie się zaciera, co frustruje zawodników ryzykujących zdrowie w oktagonie. „MMA nie ma już zasad, to tylko sugestie” – stwierdził z przekąsem utalentowany zawodnik, podkreślając systemowy problem z egzekwowaniem reguł.

Czy rosnąca presja ze strony największych gwiazd organizacji może wymusić na UFC oraz komisjach sportowych rewizję standardów pracy arbitrów? Może najwyższa pora, aby to się wydarzyło…
źródło: Instagram/Alex Pereira, Tom Aspinall
























