Rewanż na UFC 325 miał być momentem prawdy dla Diego Lopesa. Zamiast przełomu – powtórka z rozrywki. Alexander Volkanovski nie ma wątpliwości: Brazylijczyk trafił na najgorszy możliwy styl i zapłacił za to najwyższą cenę.

W walce wieczoru UFC 325 Alexander Volkanovski po raz kolejny pokonał Diego Lopesa i obronił pas kategorii piórkowej. Starcie w dużej mierze przypominało ich pierwszą konfrontację – mistrz kontrolował dystans, pracował na nogach i nie pozwolił rywalowi rozwinąć skrzydeł.

Australijczyk w rozmowie na MightyCast wprost stwierdził, że Lopes mógł właśnie stracić najlepszą okazję w karierze.

Czuję się trochę źle, bo prawdopodobnie jestem dla niego najgorszym możliwym zestawieniem. Przez moje IQ, pracę na nogach i to, jak czytam walkę – on po prostu nie był w stanie sobie z tym poradzić.

Volkanovski podkreślił, że krótki odstęp między pierwszą a drugą walką nie pomógł pretendentowi, a stylistycznie sytuacja od początku była dla niego bardzo trudna.

W praktyce zmarnował swoją szansę na pas w walce ze mną. Przy szybkim rewanżu, gdzie ja mogę zrobić 50 minut na wysokim tempie i sprawić, że rywal nie wie, co się dzieje.

Mistrz zwrócił też uwagę na element, który – jego zdaniem – w ogóle nie uległ poprawie.

To wyglądało tak, jakby ktoś mu powiedział: bądź cierpliwy i używaj jaba. Ale nie było w tym żadnej realnej strategii. Słyszę, że mówi, jak bardzo się rozwinął, a ja patrzę i myślę: nie pokazałeś mi żadnego progresu. W pierwszej walce zrobił więcej niż teraz.

„The Great” wskazał, że Lopes ponownie nie potrafił skutecznie odcinać mu drogi w oktagonie, co przy jego stylu i dynamice było kluczowe. Dla Volkanovskiego temat jest zamknięty. Dla Lopesa – droga do kolejnej szansy na złoto właśnie zrobiła się znacznie dłuższa.

Zobacz takżeAlexander Volkanovski wraca do pierwszej wojny z Islamem Makhachevem: „Wielu uważało, że wygrałem”

źródło: MightyCast | foto: Getty Images