Alexander Volkov nie gryzł się w język po ogłoszeniu walki Alexa Pereiry z Cirylem Gane o tymczasowy pas kategorii ciężkiej na gali UFC White House. Rosjanin uważa, że całe zestawienie powstało wyłącznie dla pieniędzy i promocji, a sportowo… kompletnie nie ma sensu.

Były mistrz Bellatora i jeden z czołowych ciężkich UFC otwarcie przyznał, że organizacja wygra niezależnie od wyniku pojedynku, ale jednocześnie zaznaczył, że nie traktuje tej walki jak prawdziwego mistrzowskiego starcia.

„To bardziej medialna walka niż prawdziwa walka o pas”

Alexander Volkov nie ukrywa, że UFC idealnie wykorzystało popularność Pereiry i nazwisko Gane.

Nieważne, kto wygra. Jeśli wygra Ciryl Gane, pokona wielką gwiazdę UFC i wskoczy na jeszcze wyższy poziom medialny. Jeśli wygra Alex Pereira, zdobędzie trzeci pas w karierze. UFC wygrywa niezależnie od wyniku.

Rosjanin uważa jednak, że sportowo to zestawienie nie ma większego sensu.

To na pewno nie będzie nudna walka, ale to nie jest prawdziwa walka o pas. To bardziej walka promocyjna i medialna.

Volkov wskazał największy problem Pereiry i Gane

Zdaniem Rosjanina UFC od początku bardzo ostrożnie prowadziło obu zawodników, unikając zestawiania ich z mocnymi zapaśnikami.

Nigdy nie widzieliśmy Gane pod presją naprawdę mocnego zapaśnika, który po prostu obali go i będzie kontrolował. UFC dawało mu bardzo komfortowych rywali.

Volkov uważa, że podobnie wygląda sytuacja Pereiry.

Alex Pereira to świetny kickboxer, ale też nie widzieliśmy go przeciwko naprawdę dobrym zapaśnikom. Ta walka jest wygodna dla obu.

„To wszystko tylko marketing”

Rosjanin wrócił również do rywalizacji Pereiry z Magomedem Ankalaevem i stwierdził, że Brazylijczyk dostał ogromne wsparcie od okoliczności.

Pereira przegrał z Ankalaevem, a później wygrał z nim rewanż, kiedy Magomed miał połamane żebra. Byłem wtedy w jego sztabie, więc wiem, jak to wyglądało.

Według Volkova obecny ruch UFC to przede wszystkim budowanie wielkiego show wokół gali w Białym Domu.

Facet nigdy nie walczył w ciężkiej, a od razu dostaje walkę o pas. Logicznie to nie ma żadnego sensu. To wyłącznie marketing. Liczą się obserwujący i fani. Chcą zrobić wielkie wydarzenie wokół gali w Białym Domu, ale to nie ma nic wspólnego z prawdziwym mistrzem.

„Dla mnie Pereira byłby łatwiejszy”

Volkov zaskoczył też bardzo mocną oceną potencjalnej walki z Brazylijczykiem. Rosjanin uważa, że stylistycznie miałby nad Pereirą przewagę.

Dla mnie walka z Alexem Pereirą byłaby łatwiejsza, ale jednocześnie większa medialnie.

Były pretendent do pasa wskazał przede wszystkim na różnicę fizyczności.

Pereira jest duży, ale ja jestem ogromny. On jest przyzwyczajony do rywali, którzy wchodzą w jego zasięg i nadziewają się na kontry. Ze mną byłoby inaczej. Jestem dużo wyższy, mam świetny zasięg i bardzo dobre kopnięcia.

Volkov podkreślił też, że w ostatnich latach mocno rozwinął zapasy i parter.

Teraz mam dużo lepsze zapasy i jiu-jitsu. Bardzo dużo nad tym pracowałem. Na papierze czuję, że mam przewagę nad Alexem Pereirą.

„Kategoria ciężka to zupełnie inny sport”

Rosjanin uważa, że przejście do wagi ciężkiej może okazać się dla Pereiry dużo trudniejsze, niż wielu się wydaje.

Jeśli jego organizm nie jest genetycznie wyjątkowy, będzie mu bardzo ciężko. W ciężkiej zużywasz dużo więcej energii. To zupełnie inne odczucia niż w półciężkiej czy średniej.

Volkov zaznaczył, że kategoria ciężka wymaga kompletnie innych cech niż niższe dywizje.

Szczerze wierzę, że waga ciężka i pozostałe kategorie to jak dwa różne sporty.

„Najbardziej szkoda mi Aspinalla”

Rosjanin sporo miejsca poświęcił też Tomowi Aspinallowi. Według niego to właśnie Anglik został najbardziej poszkodowany całą sytuacją.

Najbardziej jest mi szkoda Toma Aspinalla. Zrobił ogrom dla UFC, był aktywnym mistrzem, dawał świetne walki i nagle wszystko stracił przez kontuzję.

Volkov ostro skrytykował również samego Gane i wrócił do ich kontrowersyjnej walki sprzed lat.

Gane zrobił to samo ze mną. W naszej pierwszej walce wsadził mi palec w oko w ostatniej rundzie. To jego styl. Ma świetne umiejętności, ale jest trochę brudnym zawodnikiem.

Rosjanin przypomniał także walkę Gane z Jonem Jonesem.

Pod ogromną presją z Jonem Jonesem wyglądał jak kotek. Został złamany bardzo szybko.

Najpierw UFC 328

Mimo całej krytyki Volkov podkreślił, że na ten moment skupia się wyłącznie na najbliższym pojedynku z Waldo Cortesem-Acostą podczas UFC 328.

Najpierw muszę wygrać z Waldo Acostą. To bardzo groźny zawodnik i nie chcę wybiegać za daleko w przyszłość.

Zobacz takżeAlex Pereira wskazał klucz do pokonania Chimaeva: „Sean musi robić właśnie to”

źródło: MMA Fighting | foto: Getty Images