Powrót Rondy Rousey po latach wywołał spore poruszenie – nie wszyscy są jednak przekonani do tego zestawienia. Głos w sprawie zabrała Amanda Nunes i jasno pokazała, po której stronie stoi.

Legenda kobiecego MMA nie ma wątpliwości, że starcie Rondy Rousey z Giną Carano to coś, co może tylko pomóc całej dywizji. Jednocześnie odniosła się do krytyki ze strony Kayli Harrison – i nie owijała w bawełnę.

„Nie widzę tu żadnego problemu”

Amanda Nunes zupełnie inaczej patrzy na powrót Rousey niż część środowiska.

Nie widzę, żeby ktokolwiek tutaj przegrywał. Ronda Rousey wraca i będzie walczyć z Giną – to jest świetne dla kobiecego MMA. To jest dobre dla nas wszystkich. Nie wiem, o co chodzi Kayli. Nie obchodzi mnie to. Ja chcę tylko znać datę.

Była podwójna mistrzyni UFC jasno podkreśla, że takie walki budują zainteresowanie i napędzają całą kategorię.

Nunes naciska na Harrison

Jednocześnie Brazylijka przypomina, że jej własne plany sportowe zostały wstrzymane. Miała wrócić z emerytury, by zmierzyć się z Kaylą Harrison, jednak Amerykanka wycofała się z powodu kontuzji szyi.

Nunes nie zamierza jednak długo czekać.

Chcę, żeby Kayla skupiła się na tym, żeby podać datę naszej walki. Chcę wejść do klatki i się z nią zmierzyć. To, co dzieje się wokół niej poza tym, mnie nie interesuje.

„Kobiece MMA na tym zyskuje”

Dla Nunes sprawa jest prosta – powrót Rousey to duże wydarzenie, które przyciągnie uwagę kibiców i przyniesie korzyści całej scenie.

Nie widzę w tym nic złego. To jest świetne. Ronda wraca, będzie walczyć, wszyscy to obejrzą. A ja mam nadzieję, że wkrótce dojdzie też do mojej walki z Kaylą. Kobiece MMA na tym wygrywa i ja się z tego cieszę.

Powrót jednej z największych gwiazd w historii sportu i potencjalne starcie Nunes vs. Harrison mogą sprawić, że kobiece MMA znów znajdzie się w centrum uwagi.

Zobacz takżeIwo Baraniewski zdradza kulisy sparingów ze Stricklandem: „Nos mi połamał, wyglądałem gorzej niż po walkach”

źródło: rozmowa z MMA Junkie | foto: Getty Images