Jedno wejście, jedno kolano, jeden nokaut. Arkadiusz Wrzosek nie tylko rozwiązał zagadkę Szymona Bajora, ale też pokazał, że ma odpowiedzi na zapasy i presję rywala. W Radomiu zrobił to szybko – i z precyzją, która mówi więcej niż tysiąc komentarzy w sieci.

Arkadiusz Wrzosek po znokautowaniu Szymona Bajora na XTB KSW 114 nie ukrywał satysfakcji. Nie chodziło tylko o zwycięstwo – chodziło o sposób, w jaki je odniósł.

Były rzeczy, których nie było, a których wszyscy się domagali – proszę bardzo. Powiedziałem to trochę w żartach, ale wiem, jaką robotę robimy na treningach. Wiem, jak dobrze radzę sobie w zapasach i parterze, tylko nie miałem jak tego udowodnić. Nie nagram treningu i nie wrzucę do internetu. Cieszę się, że mogłem to pokazać w klatce.

Wrzosek był wyjątkowo czujny na próby obaleń Bajora i zdradził, że przygotował coś specjalnego – choć nie wszystko chciał ujawniać.

Zrobiłem dziś jedną fajną rzecz, której nie chcę zdradzać. Może eksperci ją wyłapią, a jak nie – zostawię ją na kolejne walki. To bardzo uprzykrza życie tym, którzy chcą mi wejść w nogi. Działało – widziałem, że Szymonowi rozbijało to całą układankę.

Kluczowy moment walki przyszedł na początku drugiej rundy, gdy Bajor wszedł w nogi, a Wrzosek trafił go kolanem.

Wiedziałem, że Szymon robi takie zejścia – robił to w tej walce i w innych. To było wolne, nieeksplozywne. Myślałem, że znowu będzie kiwka i chciałem ją skontrować highkickiem… a on wszedł bardzo wolno w nogi. I wtedy złapałem go kolanem.

Nie obyło się bez śladów po walce.

Prawa noga jest cała – gorzej z lewą. Naładowałem dużo lowkicków w jego kolano, a on fajnie kopał stompy. W walce w ogóle ich nie czułem… teraz czuję.

Po walce Wrzosek szepnął coś na ucho dyrektorowi sportowemu KSW. Nie była to prośba o pas.

Mam bardzo ciekawy pomysł. Chodzi mi po głowie od dłuższego czasu, ale byłem skupiony na Bajorze. To będzie walka MMA – z bardzo dobrym zawodnikiem. Tyle mogę powiedzieć.

Emocjonalnym momentem były podziękowania dla Marka Samociuka.

Marek awansował bardzo wysoko w hierarchii osób bliskich mi. Pomógł mi w przygotowaniach mimo ogromnie trudnych okoliczności. Nie chcę o tym mówić za dużo… bo łamie mi się głos. To jest ktoś naprawdę bliski.

Komentując nokaut, Wrzosek zwrócił uwagę na techniczny detal.

Zbieram się do highkicka, ale ciągnę kolano wąsko po lekkim przeskoku – przez to jest niewidoczne. On się na nie nadział. Już w pierwszej rundzie dosięgnąłem go highkickiem i wiedziałem, że mam zasięg.

Z uśmiechem wspominał też nietypowe wyjście do klatki.

Miał być dron z uchwytem – miałem go złapać, ale operator chyba się zakręcił i mi odjechał. Ludzie z boku się śmiali, ale pomysł był fajny i cieszę się, że go zrealizowaliśmy.

Zapytany o potencjalny rewanż z Arturem Szpilką, nie zamykał drzwi.

Niekoniecznie byłby to krok wstecz. Artur zrobił postępy, ja też. Każdy z nas idzie swoją drogą – być może obaj do walki o pas.

Zobacz takżeXTB KSW 114: Brutalny palec w oko! Różański niezdolny do kontynuowania pojedynku po faulu Chuzhigaeva!