Michael „Venom” Page wraca do Londynu, ale zamiast euforii towarzyszy mu rozczarowanie i niepewność. Brytyjczyk wprost mówi o braku wielkich walk, dziwnej pozycji na karcie i poczuciu, że musi wszystko udowadniać od nowa. Przed UFC London otwarcie opowiedział o kulisach swojej sytuacji.

Michael Page w rozmowie z MMA Junkie rozpoczął wywiad od osobistego i poruszającego wątku.

Chcę zacząć od tego, że chcę oddać hołd mojemu bratu bliźniakowi, który odszedł. I Abiyowi Sabanowi, który był mu bardzo bliski. To było bardzo trudne. Każdy, kto go znał, wie, jaką miał energię, jaki uśmiech. Będzie go bardzo brakowało.

„To nie jest walka, po którą przyszedłem do UFC”

Page nie ukrywał, że pojedynek z Samem Pattersonem nie jest tym, czego oczekiwał po swojej karierze w UFC.

To nie jest walka, której szukałem. Przyszedłem tu po wielkie nazwiska, po duże pojedynki. Od ostatniej walki prosiłem o każdego. Dosłownie każdego. A teraz mam rywala, którego znam, z którym trenowałem. To nie jest coś, czego chciałem. Szanuję Sama. Jestem fanem jego rozwoju. Ale nie spodziewałem się, że będę stał mu na drodze. To po prostu nie była walka, którą chciałem. Nie wiem, co taka wygrana mi da. Poza ewentualnym highlightem. To nie jest dla mnie ekscytujące.

Powrót do półśredniej i problem z przeciwnikami

Page jasno zaznaczył, że chce kontynuować karierę w kategorii półśredniej.

Jestem naturalnym półśrednim. Walka w średniej to dla mnie handicap. Nie budowałem ciała pod tę wagę, jak Jon Jones, który robił to trzy lata. Ja tego nie robiłem. To ja chciałem wrócić do półśredniej. Ale nie dostaję przeciwników.

Brytyjczyk przyznał, że ma problem z przewidywaniem własnej przyszłości.

Nie wiem, jak mam analizować swoją karierę. Nie wiem, czego chce UFC. Nie wiem, jak oni mnie widzą. Mam wrażenie, że mój styl zaczyna działać przeciwko mnie. Ludzie nie chcą ze mną walczyć.

„Nie czuję, że jestem w dobrych łaskach UFC”

Page otwarcie powiedział, że jego pozycja w organizacji budzi w nim niepokój.

Szczerze? Nie czuję, że jestem teraz w dobrych relacjach z UFC. Patrzę na kartę walk. Jest dziwna. Jestem na londyńskiej gali, pierwszy raz od wejścia do UFC, a moja pozycja na karcie jest… dziwna. Czuję się, jakbym kogoś zdenerwował. To wygląda, jakby mnie odsunęli na bok.

Jednym z możliwych powodów jest brak nokautów i poddań.

Jedyna rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to brak skończeń. Może tego ode mnie chcą. Ale przecież dawałem świetne walki. UFC samo je promowało.

Frustracja i ciągłe udowadnianie swojej wartości

Page przyznał, że sytuacja jest dla niego coraz bardziej męcząca.

To frustrujące, że po tylu latach wciąż muszę wszystko udowadniać od nowa. I od nowa. I od nowa. Czuję się, jakbym był matchmakerem. Sam wysyłam listy nazwisk. Potwierdzaliśmy nawet u trenerów, czy dostali ofertę. Dostali. Po prostu nie chcieli ze mną walczyć. Wołałem o Colby’ego, o Usmana, o wszystkich. Cisza.

O walce z Pattersonem: „To nie będzie łatwe”

Mimo rozczarowania Page nie lekceważy rywala.

Sam to bardzo niebezpieczny zawodnik. Utalentowany. Ludzie myślą, że to będzie łatwa walka, a ja wiem, że nie. Pomagał mi przygotowywać się do walk z Hollandem, Garrym i Sharą. Znamy się bardzo dobrze. Powiedzieliśmy sobie: z szacunkiem, z miłością, wychodzimy i dajemy show.

Ramadan w trakcie przygotowań

Page zdradził też, jak zamierza trenować podczas Ramadanu.

Mam dietetyka. Wszystko jest rozpisane. Najważniejsze jest nawodnienie w nocy. Elektrolity, witaminy, wszystko. Trenuję na czczo od lat. Dam radę.

„Wychodzę jak na walkę mistrzowską”

Na koniec zapowiedział, że mimo wszystkiego zamierza pokazać najlepszą wersję siebie.

Szanuję Sama, dlatego zobaczycie najlepszego MVP w historii. W mojej głowie walczę z mistrzem świata. Jeśli on chce mnie obalić, musi najpierw do mnie dojść. A po drodze może wejść w coś bardzo złego.

Zobacz takżeJoaquin Buckley uderza w czołówkę wagi półśredniej: „Ta dywizja stoi w miejscu”

źródło: MMA Junkie