Daniel Rodriguez po raz pierwszy odniósł się do bolesnej porażki z Urosem Mediciem w walce wieczoru gali UFC Belgrade. Amerykanin przyznał, że rywal był szybszy, ale podkreślił również, że mimo niepowodzenia jest dumny z drogi, którą przeszedł w ostatnich miesiącach.
Powrót Daniela Rodrigueza do oktagonu po ponad rocznej przerwie zakończył się w najgorszy możliwy sposób. W walce wieczoru historycznej gali UFC Belgrade reprezentant Stanów Zjednoczonych został znokautowany przez Urosa Medicia już po zaledwie 30 sekundach pierwszej rundy.
Dla Rodrigueza był to pierwszy występ od lipca 2025 roku, kiedy pokonał Kevina Hollanda i przedłużył serię zwycięstw do trzech. Kilka miesięcy później jego karierę wyhamował jednak ośmiomiesięczny pobyt w meksykańskim więzieniu, a powrót do rywalizacji okazał się niezwykle bolesny.
Niedługo po zakończeniu wydarzenia 39-latek opublikował na Instagramie krótkie oświadczenie.
Wyświetl ten post na Instagramie
„Kur**. Za bardzo zaufałem swojemu lewemu prostemu, a on był szybszy ode mnie. Takie rzeczy się zdarzają. Mimo tego, co właśnie się stało, wciąż mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumny za to, przez co przeszedłem w ostatnim roku.
Kiedy wyszedłem z więzienia, byłem kompletnie bez formy. Wiedzieliśmy, jakie ryzyko podejmujemy, przyjeżdżając walczyć z tym gościem na jego terenie, ale i tak zdecydowaliśmy się na ten pojedynek. Następnym razem będę w znacznie lepszej dyspozycji. Strasznie boli mnie przegrywanie. Wrócę lepszy.”
Dla Rodrigueza była to dopiero druga porażka przez nokaut w zawodowej karierze. Jego bilans w UFC wynosi obecnie 10 zwycięstw i 5 porażek, a sobotnia przegrana była jego pierwszą od czerwca 2024 roku.
Zobacz także: Dana White wyśmiał połączenie PFL i MVP. „Nadal nikt nie będzie oglądał”
źródło: Instagram / Daniel Rodriguez | foto: Getty Images
























