Temat drugiego starcia Arkadiusza Wrzoska z Arturem Szpilką nieustannie powraca, choć ten drugi po ostatnim zwycięstwie jasno dał do zrozumienia, że przestał zabiegać o rewanż. W rozmowie z naszą redakcją Wrzosek przedstawił swoją perspektywę, podkreślając, że przez dwa lata ani razu nie otrzymał od KSW konkretnej propozycji ponownej konfrontacji ze „Szpilą”.

Pierwsze starcie Arkadiusza Wrzoska z Arturem Szpilką odbyło się w 2024 roku i zakończyło się błyskawicznie. Wrzosek potrzebował zaledwie kilkunastu sekund, aby rozprawić się z byłym pretendentem do mistrzostwa świata w boksie.

Od tamtej pory temat rewanżu regularnie pojawiał się w przestrzeni medialnej. Szpilka wielokrotnie sygnalizował zainteresowanie ponownym spotkaniem, ale po ostatnim zwycięstwie nad Augusto Sakaiem jego podejście uległo zmianie. 37-latek przekonywał, że wystarczająco długo zabiegał o drugą walkę i obecnie nie jest już nią zainteresowany.

Wrzosek w rozmowie z naszą redakcją odniósł się do tych słów i przedstawił kulisy sytuacji ze swojej perspektywy.

„Przez dwa lata ani razu nie usłyszałem na poważnie tematu walki z Arturem”

Wrzosek zaznaczył przede wszystkim, że zestawianie pojedynków należy do organizacji. Jak twierdzi, od czasu pierwszej walki ani Martin Lewandowski, ani Wojsław Rysiewski nie przedstawili mu konkretnej oferty rewanżu ze Szpilką.

Moje stanowisko, jeśli o nie pytasz, się nie zmienia. Ja nie jestem od ustalania rewanżów. Myślę, że tak samo Artur też nie jest. Mówiłem to samo od początku i powiem dziś: ani razu, odkąd była nasza walka w maju czy czerwcu 2024 roku, przez dwa lata nie usłyszałem na poważnie tematu walki z Arturem od Martina czy od Wojka. Dlatego Artur nie może mi zarzucić, że on się mnie prosił, a ja go unikam, bo ja nigdy takiej propozycji nie dostałem.

W kolejnych miesiącach Wrzosek otrzymywał inne sportowe możliwości. Walczył między innymi o mistrzostwo kategorii ciężkiej, a następnie stanął do pojedynku, który mógł ponownie przybliżyć go do walki o najwyższe trofeum.

W takich okolicznościach nie zamierzał sam domagać się rewanżu ze Szpilką, którego wcześniej pokonał w trzynaście sekund.

Druga sprawa jest taka, że miałem w perspektywie ambitne cele, bo walczyłem o pas i walczyłem też w eliminatorze do walki o pas. Uważam, że z całym szacunkiem dla Artura, bo bardzo go lubię i życzę mu dalej jak najlepiej, mimo że nie chce mnie już na swojej rozpisce, są ambitniejsze cele niż walka z nim po wygranej w trzynaście sekund. Jak dzwoni Wojek i mówi: walka z Philem, to nie będę odpowiadał, że nie chcę Phila, tylko chcę walczyć z Arturem i dajcie mi rewanż. Myślę, że tak działa ten sport. Możemy sobie w mediach nawoływać do jakiejś walki, ale finalnie to nie my podejmujemy te decyzje.

Wrzosek podkreślił, że dotychczas nie próbował samodzielnie dobierać sobie przeciwników. Jako przykład wskazał pojedynki z Philem De Friesem oraz Stefanem Vojčákiem. Obaj stanowili dla niego niezwykle wymagające stylistycznie zestawienia, a mimo to przyjął propozycje KSW.

Z czystym sumieniem możesz kiedyś zapytać Wojka o to w wywiadzie. Nigdy w życiu nie wybrałem sobie rywala do walki i nigdy nie marudziłem. Jak Wojek do mnie zadzwonił po dwóch latach treningów MMA, żebym walczył z Filem, to mimo opinii moich trenerów moja decyzja była tylko jedna. Tak samo było ze Stefanem Vojčákiem. Wojek zadzwonił z walką ze Stefanem, a myślę, że na ten moment, oprócz Fila, jest najcięższym rywalem w KSW. Decyzja była tylko jedna. Nie mówiłem, że chcę kogoś innego. Jeśli to jest wasz ostateczny pomysł, to jak najbardziej biorę walkę. Tak wyglądają kulisy przyjmowania i odmawiania walk.

Wrzosek przyjąłby rewanż ze Szpilką

Choć Szpilka obecnie nie jest zainteresowany drugim starciem, Wrzosek nie zamyka na nie drzwi. Gdyby KSW przedstawiło mu konkretną ofertę, 33-latek zapewnia, że zaakceptowałby pojedynek.

Przy okazji w charakterystyczny sposób odniósł się do samego pytania o to, czy „chce” ponownie walczyć ze Szpilką.

Na dobrą sprawę to ja bym nie chciał się nawet bić z Philem czy z Vojčákiem. Po co mam się bić ze 125-kilogramowym zapasiorem, który będzie mi leciał po nogi? Ale to jest robota. Idziesz i się bijesz. Gdybym miał możliwość wybrania sobie rywala, to poprosiłbym jakiegoś chłopaka, który rok trenuje w grupie amatorskiej, i za tę samą kasę bym się z nim bił. Nikt normalny nie chce się bić z drugim gościem, który chce mu urwać głowę, ale każdy wychodzi, robi to i się napierdzielamy. Dostajesz w walce, odpala się coś i lecisz. To jest walka o przetrwanie. Także to tak nie działa. Może Arturowi jeszcze ktoś nie wytłumaczył, że to tak nie działa.

Wrzosek zapewnia, że gdyby otrzymał od organizacji wiadomość z konkretną datą oraz nazwiskiem Szpilki, jego odpowiedź byłaby twierdząca.

Gdyby Martin powiedział mi: dawaj, robimy ten rewanż, bo naprawdę było trzynaście sekund, Artur nic nie pokazał i musicie zrobić rewanż, to bym go zaakceptował. Często jest tak, że po rozmowie telefonicznej albo spotkaniu klepiemy sobie na WhatsAppie taką walkę, żeby była podkładka. Nigdy nie dostałem takiej wiadomości: data ta i ta, gala KSW, Artur Szpilka. Gdybym dostał, na pewno odpisałbym: tak. Czyli to nie ja nie chciałem tej walki.

„Świat na tej jednej walce się nie kończy”

Były pretendent do mistrzowskiego pasa nie zamierza jednak zabiegać o zmianę zdania przez Szpilkę. Jeżeli jego były rywal chce obrać inną drogę, Wrzosek nie widzi w tym problemu.

Jednocześnie uważa, że jeżeli obaj pozostaną w ścisłej czołówce kategorii ciężkiej i będą zwyciężać, ich drogi mogą w przyszłości przeciąć się niezależnie od obecnych deklaracji.

Jeśli Artur nie chce ze mną walczyć, ja mu dalej życzę jak najlepiej, żeby toczył takie walki jak ostatnią i żeby zawalczył o pas. Ja już o niego walczyłem, teraz kolej Artura. Na pewno też znajdę sobie jakieś inne cele w KSW i świat na tej jednej walce ani dla mnie, ani dla niego się nie kończy. Jeśli Artur będzie dalej wygrywał, jeśli ja będę dalej w czubie, to prędzej czy później ta walka pewnie i tak się wydarzy.

Wrzosek przypomniał również scenariusz, który przedstawiał już po pierwszej konfrontacji. Najchętniej spotkałby się ze Szpilką ponownie w momencie, gdy stawką ich pojedynku byłby mistrzowski pas.

Pamiętam, co powiedziałem jako pierwsze po naszej walce. Fajnie byłoby, żebyśmy zawalczyli w rewanżu, ale o pas. Ja mu tego życzę, żeby zdobył pas. Ja wtedy jako pretendent, po iluś wygranych, zawalczę z nim o ten pas i to będzie najfajniejszy scenariusz dla nas wszystkich. To jest nasza robota. Czy zawalczę z Arturem, czy z kimś innym, zarobię tyle samo, więc nie mam interesu w tym, żeby o coś zabiegać albo o coś nie zabiegać.

„To najlepsza walka Artura w KSW”

W ostatnim występie Szpilka pokonał Augusto Sakaia, a jego postawę docenił również Wrzosek. Warszawianin miał w pojedynku trudniejszy moment i sam znalazł się na deskach, ale ostatecznie doprowadził starcie do zwycięskiego końca.

Zdaniem Wrzoska był to najlepszy dotychczasowy występ „Szpili” pod szyldem KSW.

Uważam, że to jest najlepsza walka Artura w KSW. Zawalczył tak, żeby wygrać z Sakaiem i tyle. Artur wygrał, wrócił po knockdownie. Nie udało mu się skończyć walki przed czasem, ale nawet po tym, jak został usadzony, dalej poprowadził ją poprawnie i wygrał najmniejszym nakładem zdrowia. Myślę, że to liczy się dla każdego zawodnika.

Wrzosek uważa również, że zwycięstwo nad Sakaiem może wystarczyć Szpilce do otrzymania szansy mistrzowskiej. Tym bardziej, że spośród zawodników znajdujących się w czołówce królewskiej dywizji to właśnie on nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Philem De Friesem.

Wygrana z takim zawodnikiem myślę, że na pewno może wystarczyć. Jeszcze przy tym, że wszyscy z tego rankingu walczyli już z Philem, tylko Artur nie, to myślę, że Wojek spokojnie mógłby zestawić go z Philem. I wtedy Artur wygrywa, ja wygrywam następną walkę i robimy wielki rewanż.

Co ciekawe, mimo sportowej rywalizacji Wrzosek zapewnia, że w potencjalnym starciu Szpilki z De Friesem kibicowałby swojemu byłemu przeciwnikowi.

Ja w każdej walce trzymam za Artura kciuki. Chyba że walczyłby z Markiem Samociukiem, wtedy trzymałbym za Marka. Ale oczywiście Artur jest jednym z najwyżej sklasyfikowanych Polaków w tym rankingu, więc w każdej walce będę trzymał kciuki za Artura i za Polaka. W ostatniej oczywiście też trzymałem i byłem pewny, że jeśli walka będzie wyglądała tak, jak wyglądała, to Artur wygra bez problemu.

Na razie drugi pojedynek Wrzoska ze Szpilką pozostaje więc jedynie potencjalnym scenariuszem. Sam Wrzosek nie zamierza o niego zabiegać, ale jeśli KSW zdecyduje się wrócić do tego zestawienia, deklaruje gotowość do jego zaakceptowania. Niewykluczone, że droga do rewanżu rzeczywiście będzie prowadziła przez mistrzowski pas.

Zobacz takżeArtur Szpilka po największym zwycięstwie w MMA wyklucza rewanż z Wrzoskiem