Jacare Souza o presji, która na nim ciąży przed pojedynkiem z Hermanssonem

źródło: YouTube / UFC

Już w sobotę, na gali UFC w Fort Lauderdale w walce wieczoru staną naprzeciwko siebie Ronaldo Jacare Souza (26-6) z Jackiem Hermanssonem (19-4). Brazylijczyk opowiedział o presji, którą ma na sobie i trudnościach w negocjacjach odnośnie nadchodzącego starcia. 

Pierwotnie, w walce wieczoru nadchodzącej gali, zmierzyć się mieli Yoel RomeroPaulo Costą. Początkowo, z zestawienia usunięto Brazylijczyka, którego zastąpił jego rodak – Ronaldo Jacare Souza, chcąc zrewanżować się Kubańczykowi na dystansie pięciu rund. Pech chciał, że z gali wykruszył się także Romero, z powodu zapalenia płuc. UFC szybko znalazło zastępstwo dla 39-letniego reprezentanta Brazylii w postaci Jacka Jokera Hermanssona.

Sęk w tym, że Brazylijczyk niespecjalnie miał ochotę podjąć walkę ze Szwedem.

To były ciężkie negocjacje.

powiedział Jacare w rozmowie z MMA Junkie.

To było trudne. To było ciężkie. Nie chciałem tak naprawdę zaakceptować tej walki. Podejmuję spore ryzyko. Ryzykuję całą swoją karierę, tak naprawdę. Ta walka wprowadzała mnie w niepokój. Wtedy powiedziałem do Micka Maynarda (matchmakera UFC) i Dany White’a: „Albo obiecacie mi walkę o pas po wygranej z Hermanssonem, otrzymam to na papierze i zostanie to do mnie wysłane, albo nie mamy o czym mówić”.

Niemalże pewne jest, że rewanżowe starcie z Yoelem Romero, zapewniłoby wygranemu możliwość powalczenia o pas kategorii średniej, natomiast pojedynek z notowanym na 10-tym miejscu, Szwedem – może zdecydowanie bardziej zaszkodzić niż pomóc w zbliżeniu się do title shota, oscylującemu od kilku lat w granicach TOP 5, Souzy w razie ewentualnego potknięcia. 

Brazylijczyk, ostatni raz widziany był w oktagonie naprzeciwko byłego mistrza kategorii średniej – Chrisa Weidmana, którego znokautował w trzeciej rundzie, odbijając się po porażce niejednogłośną decyzją z Kelvinem Gastelumem. Jego przeciwnik natomiast, powraca po niecałym miesiącu od ostatniego starcia z Davidem Branchem, którego błyskawicznie udusił gilotyną w zaledwie 49 sekund.

To było ciężkie, gdyż każdy wywiera na mnie presję. To mnie trochę denerwowało… Wszyscy mówili: „weź tę walkę, weź tę walkę”. Ludzie z UFC także dzwonili. Ja odpowiadałem: „Nie chcę tej walki. Nie chcę jej.” Dana White powiedział: „Weź tę walkę, będzie dobrze z tego i tamtego powodu”. Mój rozum podpowiadał mi jednak „Nie bierz jej, nie bierz jej, nie bierz jej”. Pod koniec dnia doszliśmy jednak do porozumienia, które jest dla mnie bardzo korzystne.

Porozumienie polegało na obiecanym pojedynku o pas mistrzowski po pokonaniu Hermanssona. Pomimo, że Souza chciał je dostać na papierze – ostatecznie przystał na wyłącznie werbalne zapewnienie, że będzie kolejnym pretendentem do złota kategorii średniej, gdy uda mu się zwyciężyć na gali w Fort Lauderdale. Ma nadzieję, że słowo zostanie dotrzymane i otrzyma swoją szansę na wywalczenie mistrzostwa.

Co natomiast Jacare sądzi o swoim najbliższym rywalu?

Ma bardzo dobre jiu-jitsu. Potrafi w doskonały sposób poddawać swoich przeciwników, którym bardzo ciężko jest wyjść z niekorzystnych pozycji. Ma także mocny ground-and-pound, kilka razy nieźle potrafił obalać swoich rywali, którym sprawiało to sporo problemów.

Brazylijczyk zapewnia jednak, że jest niezwykle zrelaksowany i skupiony na swoim najbliższym pojedynku. Wierzy, że umiejętności Szweda nie są aż na tak wysokim poziomie, by mógł mu zagrozić. 

Mogę zapewnić, że jestem teraz lepszy niż we wszystkich swoich poprzednich występach w oktagonie. 

Ronaldo Souza ma na uwadze fakt, że kolejnym pretendentem do pasa jest aktualny tymczasowy mistrz kategorii średniej – Israel Adesanya, nie widzi w tym jednak żadnego problemu i zapewnia, że cierpliwie poczeka na swoją kolej.

Nie mam problemu z czekaniem. Czekałem 9 miesięcy na narodziny. Czekałem 3 lata na walkę w okresie, kiedy byłem jej bardzo głodny. Czekałem bardzo długo na rzeczy, które były dobre oraz także na te, które były złe. Dlaczego miałbym nie poczekać na coś, czego jestem pewny, że będzie dobre dla mnie i mojej kariery? A to nawet nie jest jakiś długi czas oczekiwania. Oni [Whittaker z Adesanyą] mają walczyć między lipcem a wrześniem. Ja będę walczył pod koniec tego roku, ewentualnie na początku kolejnego. Jest dużo młodych gości, którzy walczyli tylko raz w 2018 roku czy też takich, którzy nie walczyli od ponad roku i nikt nic nie mówi. A mnie często zaczepiają i pytają: „Nie będziesz walczył przez tak długi czas?” Będę walczył. W 2018 roku walczyłem 3 razy. Walczę teraz i prawdopodobnie będę miał kolejną walkę pod koniec roku. Nie będę pozostawał zbyt długo bez walki.

Po sobotnim pojedynku, Jacare ma w planie krótki odpoczynek.

Mam zamiar tam wyjść, mam zamiar pokonać tego gościa. Następnie chcę wrócić do domu. Chcę pojechać na wakacje z moją żoną. Chcę spędzić trochę czasu, nie walcząc. W niedzielę wychodzę z trójką moich dzieci na przechadzkę. Jest dobrze.  

źródło: mmajunkie.com